Portret Sergiusza Piaseckiego wykonany przez Witkacego w 1939 r. Źródło: Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie
Uważał, że pistolet to jedyne narzędzie dialogu z komunizmem - ocenił Szczepan Twardoch. Nie ma większej hańby i upokorzenia dla człowieka, jak być obywatelem sowieckim - pisał Sergiusz Piasecki, jeden z patronów roku 2026, naoczny świadek narodzin bolszewickiego państwa totalitarnego.
Deklarujący się jako Polak, Piasecki jest ważnym autorem dla Białorusinów.
„Wybitnym przedstawicielem literatury polskiej i światowej” nazwał go w Polskim Radiu (2014) historyk prof. Mikołaj Iwanow. Przypomniał, iż przed II wojną światową pisarz był dwukrotnie nominowany do Nagrody Nobla. „To był piewca tej niesamowitej duszy kresowej” – mówił. „Jego twórczość to jest poezja w prozie” - ocenił. „Jak on opisywał Narocz?!… Narocz to jest morze Białoruskie” – dodał prof. Iwanow. „Cała białoruska inteligencja dzisiaj rozumie, że nikt tak nie zaśpiewał o tej ziemi tak jak ten człowiek. Mimo że on to pisał po polsku” - podkreślił.
„Wolność uznawał za cel nadrzędny swej drogi życiowej. Z tego wynikała konsekwentna postawa negacji wobec wszystkiego, co autorytarne i totalitarne, a więc także niepolskie. Pozostające w sprzeczności z polską kulturą i naturą polskości.”
„W całym stuleciu nie było lepszej literatury o naszym kraju” – powiedział w „Erracie do biografii” (TVP, 2009) Jazep Januszkiewicz, białoruski pisarz, poeta i tłumacz dzieł Piaseckiego. „Pokochał tę krainę nie dla pieniędzy, nie ze względów politycznych, ale dlatego, że tu żyli najbliżsi mu ludzie” – dodał. „Z dumą mogę stwierdzić, że po dziesięcioleciach nieistnienia twórczość Piaseckiego, postać Piaseckiego powraca do jego ojczyzny” – ocenił. „Jestem pewien, że tak jak Adama Mickiewicza z »Panem Tadeuszem« zaliczamy do najwybitniejszych twórców urodzonych na naszej ziemi, tak samo będzie – bez wątpienia – i z Sergiuszem Piaseckim” - podkreślił Jazep Januszkiewicz.
Ważniejszą jednak, chyba nawet od tożsamości narodowej, była dla Piaseckiego deklaracja ideowa. „Był antykomunistą ideowym, zaryzykujemy stwierdzenie, że także romantycznym, ponadto – rzecz może najważniejsza – prawdziwym i szczerym, chociaż nie do końca docenianym, diamentem polskości, co bez wątpienia stanowi o sile jego przekazu intelektualnego. I – co chyba najważniejsze – był depozytariuszem wolności” - powiedział Tomaszowi Zapertowi historyk, prof. Grzegorz Łukomski, autor książki pt. „Sergiusz Piasecki (1901–1964). Przestrzenie wolności antykomunisty ideowego”, w rozmowie zatytułowanej „Pistolet i pióro” („Do Rzeczy”, 2022). „Wolność uznawał za cel nadrzędny swej drogi życiowej. Z tego wynikała konsekwentna postawa negacji wobec wszystkiego, co autorytarne i totalitarne, a więc także niepolskie. Pozostające w sprzeczności z polską kulturą i naturą polskości” - podkreślił. „To także człowiek prawdziwie niepokorny, niepoddający się sztucznym, narzuconym schematom kulturowym, zwłaszcza tym wynikającym ze wschodniego, rosyjsko-azjatyckiego pojmowania świata” – ocenił prof. Łukomski. Jego zdaniem, zdecydował o tym „splot okoliczności”, który sprawił, że Piasecki stał się „świadkiem narodzin nowego bytu politycznego, bolszewickiego państwa totalitarnego, opartego na ideologii marksistowskiej”. „Widział niewyobrażalną zbrodnię, bezprawie, zanik więzi społecznych i dotychczasowych wartości kulturowych” – przypomniał historyk.
W ocenie Szczepana Twardocha, o autorze „Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy” wiele mówią opisy pistoletów zawarte w jego powieściach. „O »parabelce« pisał jak o kobiecie” – mówił w „Erracie do biografii” Twardoch. „Strasznie pieszczotliwie… Że to nieprawda, że się zacina. Że jak o nią dbać, jak ją pielęgnować, jak ją naoliwić – to się nie zacina” – wyjaśnił. „On zapewne uważał, że to jest jedyne narzędzie dialogu z komunizmem” – podsumował Twardoch.
„Przez 32 lata jestem wrogiem bolszewizmu” – pisał Piasecki w sporządzonym 23 stycznia 1950 r. „Curriculum vitae”. Słowa te przywołał 75 lat później - 30 września 2025 r. - biskup polowy ks. Wiesław Lechowicz w homilii podczas uroczystego, drugiego pogrzebu pisarza, już w Warszawie. „Walczyłem przeciw niemu jako partyzant, żołnierz, szpieg, konspirator i wreszcie jako pisarz. Zwalczanie bolszewizmu jest moją ideą i celem mego życia” – podkreślił Piasecki. „Chętnie się zabiorę do każdej dużej pracy da zwalczania komunizmu w Polsce, Europie czy Ameryce. Robię to indywidualnie, lecz wierzę, że przy odpowiednim poparciu mnie i wykorzystaniu mej wiedzy i zdolności mógłbym zrobić dużo więcej i tego pragnę dla obrony Polski, wyzwolenia od bolszewizmu Rosji i ochrony wolnych państw od zarazy bolszewickiej” – podsumował autor „Siedmiu pigułek Lucyfera”.
Urodził się 1 kwietnia 1901 r. w Lachowiczach, choć jego ojciec - potomek „zubożałej i zruszczałej polskiej szlachty” - był naczelnikiem poczty w Mińsku. „Jeśli przyjąć, że jego matką była białoruska dziewczyna, pozostająca na służbie u Michała Piaseckiego, można sądzić, że spodziewająca się dziecka Klaudia Kukałowicz została tam wysłana, by uniknąć skandalu w Mińsku” – napisał dr hab. Krzysztof Polechoński w artykule pt. „Czego nie wiemy o Sergiuszu Piaseckim? Kilka uwag biograficznych” (Pamięć i Sprawiedliwość”, 2024). „Wiem, że moją matką była Klaudia Kukałowicz i że byłem jej synem nieślubnym. Lecz nigdy nie dano mi możności nie tylko zobaczyć matki, lecz nawet jej podobizny. Nawet nie chciano mi opowiedzieć o niej żadnego szczegółu” – pisał Sergiusz Piasecki w „Ankiecie pisma »Lwów i Wilno«” (1949). „Odniosłem wrażenie, że ojciec mój nienawidził jej. Wiem, że sądził się o mnie z matką. Że matka mnie wykradła jeden raz, że strzeżono mnie przed nią i straszono” – dodał. „Pozostała mi żywo w pamięci z lat dzieciństwa gospodyni mojego ojca, a właściwie nieślubna żona, Filomena Gruszewska, którą uważałem długo za swoją matkę, a która mnie wyrafinowanie, podstępnie i podle traktowała, bo byłem dzieckiem innej kobiety” – wspominał w styczniu 1964 roku w liście do przyjaciela Ryszarda Demla, malarza i witrażysty oraz opiekuna spuścizny autora „Żywotu człowieka rozbrojonego”.
„Uczyłem się bardzo źle. Raczej wcale się nie uczyłem. Sprawowałem się jeszcze gorzej. Tatuś zawsze twierdził, że skończę źle. A ponieważ tatusie i stare ciocie nie mogą nie mieć racji to stało się tak, jak przepowiadali: zrobiłem się pisarzem” – pisał Piasecki w „Autodenuncjacji” (1947). „Morał stąd taki: nie zwracałem w szkole uwagi na książki – teraz za karę muszę sam je pisać. Jedynie to mnie ratuje przed potępieniem dawnych kolegów, że robię to z chęci zysku” – dodał twórca „Trylogii złodziejskiej”.
„Awersja do szkoły wynikała także z braku akceptacji ze strony szkolnego środowiska. Spotykał się z ostracyzmem, był stygmatyzowany jako Polak. Przezywano go »Polaczok«, »Lach«, »Polacziszka«” – wyjaśnił prof. Łukomski Zapertowi. „Jego edukacja zakończyła się w sposób dramatyczny, gdy z siódmej klasy – na początku 1917 r. – trafił na krótko do więzienia. Oskarżony – jak utrzymywał, niesłusznie – o »zbrojny« zamach na inspektora gimnazjum i gospodarza klasy” – dodał.
Po puczu październikowym 1917 roku Piasecki porzucił gimnazjum i – jak napisał w „Curriculum vitae” – był „przez pewien czas w partyzantce antybolszewickiej na Mińszczyźnie”. „9 sierpnia 1919 roku zostałem ranny przez bolszewików w czasie walk ulicznych w Mińsku Litewskim. W tymże roku, jesienią, wstąpiłem do wojska białoruskiego pod dowództwem polskim” – wspominał. Został uczestnikiem kursu w Szkole Podchorążych Piechoty w Warszawie, który ukończył w grudniu 1920 roku. W jego trakcie był „krótko na froncie – w czasie ofensywy bolszewików na Warszawę”.
Po demobilizacji, 12 maja 1921 r. Piasecki podjął służbę w Policji Państwowej Litwy Środkowej. Funkcja posterunkowego nie dawała mu jednak satysfakcji, więc złożył wniosek o skierowanie do pracy w urzędzie śledczym - w efekcie został zwolniony ze służby.
„Powieści moje pisałem w celi więziennej – w małej celce siedziało ze mną kilkunastu mężczyzn, którzy niezbyt chętnie obdarzali mnie większym od swojego kawałkiem stołu.”
We wrześniu 1922 r. zaczął pracę w Oddziale II Sztabu Generalnego („Dwójka”), w Referacie „Wschód”, jako cywilny agent polskiego wywiadu wojskowego. „Relatywnie słabo opłacani wywiadowcy w celu wsparcia swojego budżetu, a często również z innych pobudek, równocześnie uczestniczyli niekiedy w zorganizowanej działalności przemytniczej, o wiele bardziej zyskownej niż służba państwowa. Mieli bowiem możliwość wielokrotnego przekraczania granicy, a różnice w standardach życia ekonomicznego po obu jej stronach były tak wielkie, że zachęcało to wręcz do aktywności także na tym obszarze” – powiedział prof. Łukomski. „Piasecki także parał się kontrabandą. Między innymi w związku z tym 18 lutego 1926 r. zwolniono go ze służby” - dodał.
Piasecki nie zrezygnował jednak z działalności przemytniczej – kontynuował ją jednak już bez służbowego „parasola”. „Po raz kolejny w swym życiu »rozbrojony« i rozgoryczony, stał się desperatem próbującym odreagować poczucie poniesionej klęski. Pracę w Oddziale II traktował bowiem jako wyróżnienie spełniające jego życiowe oczekiwania i ambicje. Niebagatelnym motywem działania był też brak jakichkolwiek środków do życia” – ocenił Grzegorz Łukomski.
22 sierpnia 1926 r. z kolegą dokonał w okolicy Wasiliszek, w powiecie lidzkim, zbrojnego napadu rabunkowego na wąskotorową kolejkę konną. Kilka dni później obaj zostali aresztowani. „Najprawdopodobniej zadenuncjowała ich w Wilnie była żona słynnego rosyjskiego śpiewaka Fiodora Szalapina, u której ostro biesiadowali” – napisał Rafał Andrzej Potocki w artykule pt. „Stoczony do poziomu literata” („Życie”, 2001). Ponieważ na Kresach Wschodnich działały wciąż sądy doraźne, Piasecki dostał karę śmierci. Dzięki staraniom obrońcy Adama Pragiera i wstawiennictwu „Dwójki” wyrok złagodzono do 15 lat więzienia. Zdaniem Pragiera, Piasecki „nie był typem bandyty czy złodzieja, ale raczej typem awanturnika z XVII-wieku, zabłąkanym w nasze czasy”.
Karę odbywał w Rawiczu, Koronowie i w Świętym Krzyżu - najsurowszym wówczas więzieniu w Polsce. To ostatnie miejsce odosobnienia „zawdzięczał” swojej postawie, za którą był przez innych więźniów szanowany natomiast przez służbę więzienną wielokrotnie karany, gdyż – jak podaje Łukomski – „otwarcie protestował przeciwko brutalności dozorców, nie tolerował bezgranicznego chamstwa wśród personelu więziennego i skandalicznego traktowania więźniów”.
W więzieniu obudził się jego talent pisarski a także lingwistyczny - dopiero tam opanował język polski, który stał się przestrzenią jego twórczej wypowiedzi, ograniczonej jednak przez brak papieru i więzienną cenzurę. „Powieści moje pisałem w celi więziennej – w małej celce siedziało ze mną kilkunastu mężczyzn, którzy niezbyt chętnie obdarzali mnie większym od swojego kawałkiem stołu” - powiedział Piasecki dziennikarzowi „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” 2 sierpnia 1937 roku gdy opuścił – przedterminowo – świętokrzyskie więzienie. Stało się to już po sukcesie „Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy” – rękopis przesłany z więzienia zachwycił Melchiora Wańkowicza, który go wydał i podjął starania by uwolnić obiecującego prozaika, chorego na więzienne suchoty.
Opuściwszy więzienie, Piasecki „poszedł najpierw na pocztę. Nadał telegram do swego wybawcy - Wańkowicza: »Za zdjęcie z krzyża dziękuję, dziękuję, dziękuję«” – napisał Andrzej Rafał Potocki.
Lecząc się w Zakopanem, w marcu 1939 r., Piasecki poznał Stanisława Ignacego Witkiewicza, który sporządził 4 portrety autora „Piątego etapu”. „Nawiązała się między nimi sympatia, a nawet szczera przyjaźń wynikająca z pewnego braterstwa dusz” – przypomniał prof. Łukomski. Literackim efektem tego spotkania było opowiadanie Piaseckiego pt. „Prometeusz” (1956). Sam Witkacy też wspominał Piaseckiego. „To co przeżył, to jest »coś tak piekielnego«, że wierzyć się nie chce, że on jeszcze w ogóle istnieje” – pisał w liście do Teodora Białynickiego-Birula, lekarza i malarza, 11 maja 1939 roku.
We wrześniu 1939 roku Piasecki walczył jako ochotnik w batalionie KOP. Nie skorzystał z możliwości wyjazdu za granicę. Jego pobyt w okupowanym przez Sowietów Wilnie zaowocował w 1957 r. książką „Zapiski oficera Armii Czerwonej”. Od 19 lutego 1940 r. do 7 lutego 1945 r. był żołnierzem ZWZ/AK najpierw w Biurze Informacji i Propagandy (BIP), później w Kierownictwie Dywersji (Kedyw). Ocalił wówczas Józefa Mackiewicza, skazanego przez Wojskowy Sąd Specjalny Armii Krajowej w 1943 r na śmierć – Piasecki, mający wątpliwości co do winy Mackiewicza, odmówił wykonania wyroku.
„Piasecki był naprawdę człowiekiem odważnym. Nie jest blagą, co pisze” – zrewanżował się po latach autorowi „Wieży Babel”, „Człowieka przemienionego w wilka” i „Dla honoru organizacji” Józef Mackiewicz.
W 1942 r. ożenił się z Jadwigą Waszkiewicz – wcześniej sympatią Czesława Miłosza. 17 czerwca 1944 r. urodził się im syn, Władysław. Twórca „Bogom nocy równi”, zagrożony aresztowaniem przez służby sowieckie, 8 maja 1945 r. wyjechał - jako Jan Tomaszewicz - z Wileńszczyzny z transportem przesiedleńców. Krótko był w Warszawie, później ukrywał się na tzw. Ziemiach Odzyskanych. 30 kwietnia 1946 r. udało mu się opuścić przejętą przez komunistów Polskę.
Trzy dni wcześniej napisał „list otwarty” do redaktora naczelnego tygodnika „Odrodzenie”, Karola Kuryluka - którego znał z czasów przedwojennych - zatytułowany „Sto pytań pod adresem »obecnej« Warszawy”. „Dlaczego w rządzie są ministrowie skazani przez Sąd polski Podziemnej w czasie okupacji niemieckiej, na karę śmierci, jako zdrajcy Narodu. Np. min. Stefan Jędrychowski” – pytał między innymi. Odpowiedzi nie dostał.
Na emigracji najpierw wcielono go w stopniu szeregowego do Batalionu Wartowniczego, a następnie przeniesiono do Oddziału Kultury i Prasy II Korpusu gen. Władysława Andersa. Po rozwiązaniu Polskich Sił Zbrojnych, zamieszkał w Londynie. „Nie czuł się dobrze w rozpolitykowanym i nieco zgiełkliwym środowisku tamtejszej Polonii, toteż po kilku latach przeniósł się do znanego z dziejów średniowiecza Hastings” – powiedział prof. Łukomski Zapertowi. „Mieszkał nader skromnie. Pracował dorywczo, jako tragarz i listonosz, zmagając się z trudami codzienności i niedoborem pieniędzy” - dodał.
Próby sprowadzenia do Anglii żony i syna zakończyły się niepowodzeniem. Pisarz wysyłał im paczki i listy, które podpisywał jako „babcia Stefania”.
„Sergiusz Piasecki był moim dziadkiem. Mimo to do 1989 roku nie zdawałam sobie sprawy z jego istnienia” - napisała we wstępie do książki pt. Gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy” (2003) Ewa Tomaszewicz. Jej ojciec Władysław Tomaszewicz miał podobne doświadczenie - przez wiele lat nie wiedział, że jest synem autora „Zapisków oficera Armii Czerwonej”. Jadwiga Tomaszewicz ze względów bezpieczeństwa pozostała przy okupacyjnym pseudonimie męża. „Teraz już wiem – bała się. Jakakolwiek znajomość, tym bardziej tak bliska, z zakazanym w powojennej Polsce pisarzem nie była mile widziana” – wyjaśniła wnuczka autora „Adama i Ewy”.
Sergiusz Piasecki zmarł 12 września 1964 roku w wieku 63 lat. 29 września 2025 r. odbył się jego powtórny pogrzeb na Powązkach wojskowych w Warszawie.
Uchwałą Sejmu z 26 września 2025 r. Sergiusz Piasecki został jednym z Patronów Roku 2026.
Paweł Tomczyk (PAP)
top/ dki/
