Toro Muerto, malowidło naskalne. Fot. en.wikipedia/AgainErick
Toro Muerto jest jednym z największych na świecie stanowisk archeologicznych ze sztuką naskalną - z motywami geometrycznymi, zwierzęcymi i ludzkimi. - Peru stoi archeologią - podkreślił w Studiu PAP dr hab. Janusz Wołoszyn, prof. UW, który od ponad dekady prowadzi tam badania.
Jak opowiadał gość wtorkowego Studia PAP, ze względu na klimat wybrzeże Peru jest jedną z najbardziej suchych pustyń świata, „więc dla archeologa to raj”, ponieważ artefakty się tam „doskonale zachowują”. - Peru stoi archeologią – podkreślił.
Janusz Wołoszyn od ponad dekady prowadzi badania na leżącym na południowym wybrzeżu Peru, u podnóża Andów, stanowisku Toro Muerto. – Jest (ono) jednym z największych, jeśli nie największym na świecie, stanowiskiem ze sztuką naskalną – zaznaczył badacz z Uniwersytetu Warszawskiego.
Cały teren to 50 km kwadratowych, ale zespół rozmówcy PAP swoje badania skupia na obszarze 10 km kwadratowych, w centralnej części tego stanowiska. Dotąd naukowcy zarejestrowali tam 2600 głazów pochodzenia wulkanicznego, na których znajdują się rozmaite rysunki: geometryczne, przedstawienia zwierząt czy ludzi. Ich katalog ukaże się wkrótce w postaci książki i w otwartym dostępie w belgijskim wydawnictwie BREPOLS w serii Warsaw Studies in Archaeology.
Archeolog opowiadał, że tych typów motywów jest około 50. Te geometryczne to zazwyczaj proste linie i zygzaki, a zwierzęce – to ptaki, węże, kotowane czy wielbłądowate, jak lamy i alpaki.
- Natomiast jeśli chodzi o przedstawienia ludzi, to najbardziej popularnym motywem jest przedstawienie tak zwanego „danzante”, czyli tancerza. Ludzie w takiej jednej pozie z jedną ręką u dołu z drugą u góry, przedstawiani albo pojedynczo, albo w parach, w trójkach, chyba do ośmiu może być w jednej linii – wszyscy w tej samej pozie, więc chyba można to rzeczywiście interpretować jako przedstawienia tancerzy – opowiadał Wołoszyn.
Dodał, że wszystkie te motywy powtarzają się na całym stanowisku, co może świadczyć o tym, że było to miejsce kultowe lub rytualne. Czas funkcjonowania stanowiska określa się od przełomu er (około 2 tys. lat temu) do XV/XVI wieku, a więc do czasów inkaskich.
Obecnie zespół Wołoszyna bada hipotezę, według której część stanowiska służyła jako obserwatorium astronomiczne. Mają o tym świadczyć m.in. rysunki ciał niebieskich, a także – prawdopodobnie – ślady przesuwania głazów z petroglifami, aby je odpowiednio ustawić pod konkretną „linię obserwacji” Słońca, np. w dniu przesilenia albo równonocy. Badacze podejrzewają również, że natrafili na ślady notacji liczbowej, która może odpowiadać kalendarzowi lunarno-solarnemu do liczenia dni lub miesięcy.
Aby się o tym przekonać, badacze również prowadzą obserwacje astronomiczne na miejscu, m.in. niebawem w czasie przesilenia (naszego letniego, a tam, na półkuli południowej – zimowego).
Agnieszka Kliks-Pudlik (PAP)