Star 20, pierwsza polska powojenna ciężarówka./NAC
Ciężarówka Star 20 w czwartek została wtoczona do hali Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie. Pojazd z 1954 r. jest zniszczony i przerdzewiały, ale ma oryginalne części i fascynującą historię. Kiedyś woził sprzęt do sal kinowych oraz drewno do tartaku.
Star 20, z kanciastą kabiną i zbutwiałym deskami na burtach, w czwartek został przetoczony z magazynu MTiK do głównej hali ekspozycyjnej. Można go tam oglądać do połowy września. Karoseria jest mocno skorodowana, przestrzeń ładunkowa „dziurawa” i zniszczona, ale w kabinie są oryginalne fotele, kierownica, zegary, przełączniki, a silnik można odpalić.
- Jest to pierwszy powojenny samochód polskiej konstrukcji – podkreślił w rozmowie z PAP kustosz w MTiK Jacek Ogrodniczak. – Nasz egzemplarz to bardzo rzadka maszyna, z kilku powodów: ma oryginalne części, kanciastą kabinę, co już wywołało emocje wśród internautów, i wiemy, gdzie pełnił służbę – dodał Ogrodniczak.
Wyjaśnił, że wyeksponowanie przerdzewiałej ciężarówki to nowa inicjatywa szczecińskiego MTiK, by pokazać ciekawe pojazdy czekające w magazynach na renowacje. – Na co dzień można u nas oglądać ponad setkę pojazdów, w magazynach jest więcej. I mamy do wyboru: albo je tam trzymać, albo pokazać, do czego zachęcają nas sympatycy muzeum – powiedział Olejniczak.
Historycznego stara 20 można oglądać do połowy września. Pojazd trafił do MTiK w ubiegłym roku. Na drzwiach szoferki, otwieranych „pod wiatr”, widać resztki napisu „Okręgowy Zarząd Kin w Szczecinie”. Przez lata ciężarówka (rok prod. 1954) woziła sprzęt kinowy, a później, jak ustalili pracownicy muzeum, materiały budowlane, węgiel, koks, do ogrzewania kin.
Wiadomo również, że w 1968 r. samochód kupiła rodzina z miejscowości pod Stargardem. Star był wykorzystywany m.in. do transportu drewna do tartaku. Wyeksploatowany pojazd wstawiono do stodoły, która się zawaliła, więc przez lata stał pod chmurką.
MTiK podało, że w 1954 r. wyprodukowano w Starachowicach ok. 7,5 tys. takich pojazdów. Prace na pierwszą powojenną ciężarówką rozpoczęły się w 1946 r. Produkcja ruszyła w 1948 r. Szacuje się, że do 1957 r. powstało ok. 50 tys. egzemplarzy. Ogrodniczak przypomniał, że star 20 to dzieło polskiej myśli technicznej; konstruktorów, którzy realizowali znakomite projekty w okresie międzywojennym.
- O motocyklach, chociażby Sokół, słyszało wielu, natomiast o samochodach CWS już nie. Ci inżynierowie, którzy projektowali w Międzywojniu, przyłożyli rękę do tego stara – zaznaczył Ogrodniczak.
CWS to samochód skonstruowany w Centralnych Warsztatach Samochodowych, od 1928 r. Państwowych Zakładach Inżynierii w Warszawie. Specjaliści z PZInż po wojnie pracowali m.in. w Centralnym Biurze Badań i Konstrukcji Przemysłu Motoryzacyjnego nr 5 w Łodzi, gdzie opracowano dokumentację techniczną stara 20. Ramę i zawieszenie zaprojektował inż. Mieczysław Dębicki. Silnik i elementy przeniesienia napędu przygotował zespół prof. Jerzego Wernera, przed wojną konstruktora podwozi do ciężarówek PZInż oraz prototypu limuzyny PZInż 403 Lux-Sport.
Kabinę stara, produkowaną w zakładach SHL w Kielcach, oraz skrzynię ładunkową zaprojektował inż. Stanisław Panczakiewicz, najsłynniejszy designer polskiej motoryzacji w XX w. W okresie międzywojennym stworzył m.in. karoserię ciężarówki CWS T-1 oraz aerodynamiczną bryłę Lux-Sport, natomiast po wojnie zaprojektował nadwozie syreny. Prototypy stara 20 zbudował zespół pod kierownictwem inż. Aleksandra Rummla, który od lat 30. XX w. pracował m.in. nad nowoczesnymi silnikami.
Star 20 okazał się udaną i popularną konstrukcją. Ze względu na duży popyt i ograniczone moce produkcyjne zakładów SHL (gdzie montowano kabiny typu N20), w 1952 r. rozpoczęto produkcję prostszych technologicznie kabin (N23), z płaską przednią ścianą.
- Kabina stara 20 początkowo była obła, ale później zrobiono kanciastą, żeby ułatwić i przyspieszyć produkcję. Chodziło o tłoczenie blach – wyjaśnił Ogrodniczak.
Masa pojazdu nieznacznie przekracza 3,3 t. Ładowność określono na 3,5 t. Ciężarówkę napędzał polski, sześciocylindrowy silnik typu S42, zapewniający moc 85 KM i maks. prędkość ok. 85 km/h.
- Co ciekawe, był to silnik benzynowy. Współczesne ciężarówki mają silniki diesla – zwrócił uwagę w rozmowie z PAP Damian Tarnowski z działu techniki MTiK. – Według „książki” star 20 palił średnio 26 litrów na 100 km – dodał.
Koszty renowacji stara znajdującego się w Szczecinie oszacowano na ponad 100 tys. zł. Na razie nie wiadomo, kiedy konserwatorzy wezmą ciężarówkę na warsztat.
- Kiedy robi się rekonstrukcje pojazdów, dużo części trafia na złom. Substancji oryginalnej, niestety, nie zostaje wiele – podsumował Ogrodniczak. (PAP)
tma/ aszw/