Adrian Pracon, jeden z ocalałych z masakry na wyspie Utøya 22 lipca 2011 roku. Udawał martwego, dzięki czemu uratował życie mimo postrzału w ramię. Fot. PAP/EPA/Steinar Schjetne
Ten obiekt będzie niestety potrzebny także w przyszłości – powiedziała PAP dyrektor Centrum 22 Lipca Lena Fahre. W niedzielę, kilka dni przed 15. rocznicą zamachów Andersa Breivika, otwarte zostanie Narodowe Miejsce Pamięci w dzielnicy rządowej w stolicy Norwegii, Oslo.
W uroczystości organizowanej niemal 15 lat po zamachach w Oslo i na wyspie Utoeya, przeprowadzonych przez Breivika, wezmą udział m.in. członkowie rodzin 77 ofiar, ocaleni z Grupy Wsparcia 22 Lipca i przedstawiciele młodzieżówki Partii Pracy AUF. Obecni będą również przedstawiciele rządu, spośród których czworo znajdowało się na obozie zaatakowanym przez sprawcę. Po niedzielnej ceremonii następca tronu, książę Haakon, położy pierwszy kamień w kopcu w izbie pamięci.
22 lipca 2011 r. Breivik zdetonował bombę w dzielnicy rządowej w Oslo, zabijając osiem osób. Następnie pojechał na wyspę Utoeya, gdzie zastrzelił 69 uczestników obozu AUF. Większość ofiar stanowiła młodzież. Był to najkrwawszy zamach w powojennej historii Norwegii.
– Gdy w 2019 r. obejmowałam stanowisko, nie przewidywałam, że ekstremizm w Norwegii będzie narastał. Z badań przeprowadzonych wśród nauczycieli, korzystających z programów Centrum, wynika, że 34 proc. z nich zetknęło się z przejawami ekstremizmu w klasie. Te liczby pokazują, że jako społeczeństwo będziemy potrzebować takiego obiektu w przyszłości – przyznała w rozmowie z PAP dyrektor Centrum 22 lipca Lena Fahre.
Jednym z najważniejszych zadań nowej placówki będzie dotarcie do pokoleń, które nie zostały doświadczone traumą zamachów. Miejsce Pamięci ma przedstawiać konsekwencje aktów terroru z perspektywy zarówno społeczeństwa, jak też jednostki, a także wyjaśniać, czym jest skrajnie prawicowy terroryzm.
– Będziemy pokazywać mechanizmy prowadzące do tego, że młodzież się radykalizuje. Młodzi ludzie nie mają własnych wspomnień. Będziemy to robić przez uczciwe pokazanie konsekwencji terroryzmu – zadeklarowała Fahre.
W przygotowywaniu wystaw i programów edukacyjnych uczestniczyli członkowie rodzin zabitych, Grupa Wsparcia 22 Lipca i AUF. Fahre przyznała, że nie wszystkie ich potrzeby oraz oczekiwania można było pogodzić.
– Stworzenie ekspozycji o tak tragicznych wydarzeniach i tak masowych konsekwencjach, z którą wszyscy w pełni by się zgadzali, było niemożliwe. Będziemy starać się tworzyć warunki do rozmowy, przekazywać wiedzę i być głosem ofiar – zaznaczyła dyrektor Centrum.
Wystawa będzie wykorzystywać przedmioty związane z zamachami, a także świadectwa i osobiste historie osób doświadczonych tą tragedią. Jednym z najtrudniejszych zadań było, w ocenie Fahre, znalezienie równowagi między siłą emocjonalnego przekazu a funkcją edukacyjną.
– Nadmiernie obciążony emocjonalnie odbiorca może przestać przyswajać wiedzę. Jego mózg może zacząć się bronić przed szczegółami tragedii, o której opowiadamy. Nasze przesłanie będzie trudnym doświadczeniem, ale wierzę, że zwiedzający wyjdą z Miejsca Pamięci pełni nadziei i zaangażowania. Że będą chcieli wnieść swój wkład w demokrację – powiedziała Fahre.
Inicjatorzy utworzenia placówki zdecydowali, że ma ona służyć osobom bezpośrednio doświadczonym zamachami, ale nie może być skierowana wyłącznie do nich.
– Choć korzystaliśmy z doświadczeń podobnych instytucji w Oklahoma City, Nowym Jorku, hiszpańskiej Vitorii-Gasteiz i powstającym muzeum pamięci w Paryżu, między naszym podejściem a praktyką innych państw widać wyraźnie różnice - podkreśliła Fahre.
W porównaniu z innymi instytucjami na całym świecie, norweskie podejście ma znacznie głębiej badać życiorysy sprawców oraz społeczne i osobiste czynniki sprzyjające radykalizacji. Dzięki temu Norwegowie liczą, że będą skuteczniej zapobiegać takim tragediom w przyszłości.
– Czynników prowadzących do ekstremizmu jest co najmniej 20. Są wśród nich trudne dzieciństwo, wykluczenie i pozostawanie bez pracy oraz poczucie braku perspektyw. Jednak nawet jeżeli ktoś będzie narażony na wszystkie z nich, nigdy nie będzie to usprawiedliwieniem dla radykalizmu – zastrzegła.
Fahre przyznała, że jednym z wyzwań było uniknięcie przekształcenia Miejsca Pamięci w atrakcję tzw. czarnej turystyki, czyli podróży do miejsc związanych ze śmiercią i tragedią.
– Będziemy przyjmować gości z całego świata, ale nie zamierzamy komercjalizować zamachów ani upraszczać opowieści o nich z myślą o turystach. Wstęp do Miejsca Pamięci będzie bezpłatny, ale w obiekcie nie będzie sklepu z pamiątkami. Nie złagodzimy naszego przekazu, by ekspozycja stała się łatwiejsza dla zagranicznych turystów - zapowiedziała rozmówczyni PAP.
Otwierany w niedzielę obiekt podlega Ministerstwu Edukacji i Badań Naukowych, a nie resortowi kultury. Jego pracownicy są pedagogami tworzącymi programy edukacyjne i posiadają wykształcenie w dziedzinach związanych z działalnością placówki. W 2025 r. tymczasową siedzibę Centrum 22 Lipca odwiedziło prawie 25 tys. zwiedzających, z czego ponad 60 proc. stanowili nauczyciele i uczniowie. Niemal wszyscy uczestnicy 32 kursów dla pracowników oświaty, zorganizowanych w ubiegłym roku, przyznali, że dzięki zdobytej wiedzy czują się pewniej, ucząc o zamachach z 22 lipca 2011 r.
– Czasami chciałabym móc powiedzieć, że miejsce, którym kieruję, nie jest potrzebne norweskiemu społeczeństwu, ale niestety rzeczywistość wygląda inaczej. Dlatego będziemy kontynuować naszą pracę – podsumowała Lena Fahre.
Pierwsi zwiedzający będą mogli odwiedzić Miejsce Pamięci w najbliższą środę, dokładnie w 15. rocznicę zamachów.
22 lipca 2011 r. skrajnie prawicowy terrorysta podłożył ładunek wybuchowy w dzielnicy rządowej w centrum Oslo. W wyniku eksplozji bomby, ważącej niemal tonę, zginęło osiem osób, a około 210 zostało rannych. Następnie morderca udał się na odległą o kilkadziesiąt kilometrów od stolicy Norwegii wyspę Utoeya, gdzie ponad 560 osób uczestniczyło w obozie letnim młodzieżowej centrolewicowej organizacji AUF. Sprawca zamordował 69 z nich, a co najmniej 110 ranił. Rok później terrorysta został skazany za oba te ataki na 21 lat więzienia. O ile sąd nie uzna inaczej, będzie mógł wyjść na wolność w 2032 r.
Mieszko Czarnecki (PAP)
cmm/ wr/ rtt/