Uroczyste obchody Dnia Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej przy Wzgórzu Krzyży w Gibach. Fot. PAP/Artur Reszko
Przy Wzgórzu Krzyży w Gibach (Podlaskie) odbyły się w niedzielę obchody 81. rocznicy Obławy Augustowskiej, największej zbrodni dokonanej na Polakach po II wojnie światowej, która jest też nazywana „Małym Katyniem”.
Białostocki oddział IPN od lat prowadzi śledztwo w tej sprawie. Dotyczy ono zbrodni komunistycznej przeciwko ludzkości. Przyjęto w nim, że w lipcu 1945 r., w nieustalonym dotychczas miejscu, zginęło około 600 osób - działaczy podziemia niepodległościowego - zatrzymanych w powiatach augustowskim, suwalskim i sokólskim. Zatrzymali ich żołnierze sowieckiego Kontrwywiadu Wojskowego Smiersz III Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej przy współudziale funkcjonariuszy polskich organów Bezpieczeństwa Publicznego, MO oraz żołnierzy I Armii Wojska Polskiego. Obława zaczęła się 12 lipca 1945 r.
W uroczystościach w Gibach zorganizowanych przez Instytut Pamięci Narodowej i gminę Giby wzięły udział m.in. służby mundurowe, harcerze, rodziny ofiar i mieszkańcy regionu. Uroczystości odbyły się pod honorowym patronatem prezydenta Karola Nawrockiego.
Zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP Adam Andruszkiewicz przeczytał list, w którym Karol Nawrocki zaznaczył, że na terenie Ziemi Augustowskiej koniec wojny nie przyniósł prawdziwego wyzwolenia ani upragnionego pokoju, lecz zamianę okupacji niemieckiej na okupację sowiecką.
"Wraz z wkroczeniem Sowietów ruszyła kolejna fala rabunków, mordów, zastraszania ludności i bezwzględnego łamania wszelkiego oporu. Po latach niemieckiej eksterminacji, represji i grabieży nowi okupanci również potraktowali tę ziemię i jej mieszkańców jak łup wojenny" - napisał prezydent.
Nawrocki oddał hołd ofiarom, a także podziękował wszystkim, którzy przez lata komunizmu strzegli pamięci o Obławie Augustowskiej i upominali się o prawdę o niej.
Wzgórze Krzyży w Gibach jest miejscem symbolizującym grób ofiar obławy; do dziś nie wiadomo, gdzie spoczywają zamordowani w obławie.
- Nigdy nie zapomnieliśmy o ofiarach, nie zapomniały rodziny, nie zapomnieli ich bliscy. Dzięki nim ta pamięć przetrwała do tych czasów – powiedział szef białostockiego Instytutu Pamięci Narodowej Krzysztof Sychowicz.
Wójt gminy Giby Robert Bagiński przypomniał, że uroczystości te odbywają się od 35 lat i ich miejce jest nieprzypadkowe.
- 35 lat stoimy na straży pamięci i z godnością oddajemy cześć wszystkim pomordowanych w lipcu 1945 roku. Ten pomnik jest pierwszym wybudowanym, który przerwał zmowę milczenia – dodał Bagiński.
Podkreślił, że z roku na rok jest mniej osób, które pamiętają obławę, dlatego ważna jest dokumentacja historii.
Od ponad 30 lat w Gibach podczas rocznicowych uroczystości wspomina się tamte wydarzenia i poległych Polaków. Na początku lat 90. XX wieku, na miejscu symbolizującym pochówek zaginionych postawiono 10-metrowy Krzyż oraz obelisk z napisem: „Zginęli, bo byli Polakami”. Na kamiennych tablicach wyryto nazwiska 592 osób zaginionych. Na wzgórzu stoi od kilku lat ponad 600 dębowych krzyży.
Wciąż nie wiadomo, gdzie są groby ofiar obławy. W ramach śledztwa IPN biegli z zakresu kartografii, którzy analizowali powojenne zdjęcia lotnicze, wskazali ponad 60 miejsc na Białorusi - większość w okolicach miejscowości Kalety, które mogą być jamami grobowymi. Białoruś odmówiła pomocy prawnej w tej sprawie. Przeprowadzone w minionym latach prace sondażowe we wskazanych miejscach po polskiej stronie granicy nie przyniosły jednoznacznego rezultatu. Znaleziono pojedyncze szczątki ludzkie, ale nie wiadomo, czy mają związek z obławą. (PAP)
bur/ ktl/