Obraz sonarowy wraku znalezionego na dnie Bałtyku. Jest to Graf Zeppelin, hitlerowski lotniskowiec zatopiony przez Rosjan. Fot. PAP/Stefan Kraszewski (reprodukcja)
O 19 wzrosła liczba wraków udostępnionych do nurkowania bez konieczności uzyskiwania każdorazowego pozwolenia. Po wydaniu nowego zarządzenia przez dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni wykaz obejmuje 64 obiekty podwodne. Według nurka Tomasza Stachury, zmiany te znacząco ograniczają biurokrację i zwiększają atrakcyjność turystyczną regionu.
Rzeczniczka Urzędu Morskiego w Gdyni Magdalena Kierzkowska poinformowała PAP, że przy wyborze obiektów uwzględniono ich lokalizację, stan zachowania, bezpieczeństwo żeglugi oraz potrzebę ochrony podwodnego dziedzictwa kulturowego i środowiska. Na liście znalazły się wyłącznie obiekty, których parametry zostały potwierdzone przez administrację morską.
Wykaz został podzielony na dwie grupy: 43 jednostki zalegające na głębokości do 50 metrów (m.in. „Wicher”, „Groźny”, „Bryza”) oraz 21 obiektów spoczywających głębiej (m.in. „Franken”, „U 768”).
Zestawienie uzupełniono o 19 nowych pozycji o zróżnicowanym stopniu trudności. Wśród nich znalazły się m.in. „Rozwleczony parowiec”, wraki „Meltkefels”, „Nettelbeck” i „Posen”, samolot Ju 88, holownik „Volmer” oraz szkuty „Helena”, „Leopold” i „Catharina”. Do listy dołączyły także jednostki spoczywające na głębokości powyżej 50 metrów, w tym torpedowce T3 i T5, „Bremerhaven”, okręt podwodny U 768, trałowiec M-85 oraz wrak „Alla”.
W przypadku nurkowań na głębokości powyżej 50 metrów urząd zaleca pozostawienie planu nurkowania w kapitanacie lub bosmanacie portu.
System udostępniania wraków jest rozwijany przez Urząd Morski w Gdyni od 2004 roku, kiedy to pierwsza lista obejmowała 20 obiektów. Nowe zestawienie powstało we współpracy z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku oraz środowiskiem nurkowym.
Nurek, lider grupy „Baltictech”, Tomasz Stachura powiedział PAP, że prawie połowa z nowych pozycji to obiekty odkryte i udokumentowane przez środowisko nurkowe, w tym m.in. wrak samolotu Junkers Ju 88, spoczywający zaledwie 1,5 km od portu w Helu.
Jego zdaniem, uproszczenie przepisów jest kluczowe dla rozwoju turystyki, gdyż wcześniej uzyskanie zgody na nurkowanie na niektórych obiektach zajmowało blisko miesiąc.
Zaznaczył, że środowisko nurkowe optuje również za otwarciem tzw. wraków-mogił (m.in. „Wilhelm Gustloff”, „Steuben”, „Goya”) dla nurkowania pod opieką licencjonowanych przewodników. Stachura podkreślił, że ten model, stosowany m.in. na Malcie, w Grecji i Turcji, ma służyć lepszej ochronie i monitoringowi stanu jednostek przed nielegalną eksploracją. Dodał, że tą kwestią zajmuje się obecnie specjalny komitet senacki.
- Największym wyzwaniem jest wrak „Wilhelm Gustloff”. To największa katastrofa morska świata, co niesamowicie przyciąga uwagę. Wrak jest mocno zniszczony, od lat 50. ulega degradacji i w zasadzie zostały tam tylko resztki blachy, nie ma już żadnych szczątków ludzkich - powiedział Stachura.
Według danych urzędu, w 2025 roku na wrakach znajdujących się w jurysdykcji dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni nurkowało łącznie 3598 osób. Największą liczbę wyjść jednostek obsługujących płetwonurków odnotowano z portów w Helu i Jastarni.
Kierzkowska podkreśliła, że rozwój turystyki wrakowej musi iść w parze z odpowiedzialnością za ochronę podwodnego dziedzictwa kulturowego.
„Doświadczenia ostatnich dekad pokazały, że niekontrolowana eksploracja wraków prowadziła niejednokrotnie do niszczenia i nielegalnego pozyskiwania zabytkowych elementów” - podkreśliła.
Zaznaczyła, że w środowisku nurkowym coraz powszechniejsza jest świadomość, że tylko dobrze zachowane i nienaruszone wraki pozostają atrakcyjnymi obiektami nurkowymi, a ich ochrona leży we wspólnym interesie nurków, instytucji odpowiedzialnych za ochronę dziedzictwa kulturowego oraz administracji morskiej.
Stachura wskazał na różnice w podejściu administracji morskiej. - O ile w Gdyni współpraca układa się pomyślnie, o tyle Urząd Morski w Szczecinie nadal nie posiada analogicznej listy wraków udostępnionych bez zezwoleń - dodał. (PAP)
pm/ mark/