Część kompleksu Binnenhof w Hadze. Fot. PAP/EPA/Lina Selg
Wykopaliska przy remoncie kompleksu parlamentarnego Binnenhof w Hadze ujawniły pozostałości XIII-wiecznych murów i fundamentów. Według badaczy siedziba hrabiów Holandii była nie zwykłym zamkiem, lecz założeniem o królewskim, a nawet cesarskim rozmachu.
Zdaniem badaczy Binnenhof nie był jedynie obronnym zamkiem ani administracyjnym centrum władzy. Odkrycia sugerują, że kompleks powstawał jako imponujące założenie pałacowe, mające podkreślać ambicje i prestiż hrabiowskiego dworu. W holenderskich mediach pojawia się określenie „pałac z cesarskimi ambicjami”.
Znaleziska wiązane są przede wszystkim z Florisem V, hrabią Holandii z drugiej połowy XIII w. Według archeologów i historyków skala oraz charakter zabudowy pokazują, że władca chciał przedstawić swój dwór jako ośrodek władzy dorównujący rangą najważniejszym rezydencjom Europy. Monumentalna architektura miała być politycznym komunikatem o potędze dynastii i rosnącym znaczeniu Holandii.
Odkrycia dokonano przy okazji wieloletniej renowacji Binnenhofu, która rozpoczęła się w 2021 r. i ma potrwać co najmniej do 2031 r. Prace remontowe, choć krytykowane z powodu rosnących kosztów i opóźnień, pozwoliły badaczom zajrzeć pod jedne z najważniejszych budynków politycznych Niderlandów.
Renowacja pozostaje jednak przedmiotem ostrej krytyki. Początkowo zakładano, że politycy wrócą na Binnenhof pod koniec 2026 r., a koszt prac wyniesie kilkaset milionów euro. Obecnie termin przesunięto na lato 2031 r., a rachunek urósł do co najmniej 2,7 mld euro. Dodatkowo jeszcze przed zakończeniem remontu rząd przyznaje, że kompleks może okazać się zbyt mały dla Izby Reprezentantów, Senatu, Rady Stanu i pozostałych instytucji, które mają do niego wrócić.
Patryk Kulpok (PAP)
pmk/ bar/