100 lat temu, 18 marca 1921 r., w Rydze zawarto traktat pokojowy kończący wojnę polsko-bolszewicką. Jego zapisy wyznaczały granice państwa polskiego na wschodzie. Porozumienie stanowiło o odszkodowaniach dla Polski i miało regulować sprawy repatriacji oraz polityki wobec ludności polskiej na terenie Rosji Sowieckiej.
Z okazji setnej rocznicy podpisania traktatu pokojowego w Rydze, kończącego wojnę polsko-bolszewicką, na Zamku Królewskim w Warszawie w poniedziałek odbył się wernisaż wystawy „Traktat ryski - odzyskane dziedzictwo" oraz przygotowanej przez IPN ekspozycji „Gorzki pokój. Traktat ryski 1921 r.”.
18 marca 1921 r. w Rydze podpisano traktat kończący wojnę polsko-bolszewicką. Porozumienie wyznaczało polskie granice na wschodzie, stanowiło o odszkodowaniach dla Polski oraz zwrocie dzieł kultury i sztuki. Dziś, podobnie jak po podpisaniu traktatu, jego oceny są rozbieżne. Dla jednych był on porażką polskich elit politycznych, dla drugich zwycięstwem ich realizmu.
W MSZ odbyła się prezentacja archiwalnego oryginału Traktatu ryskiego z 18 marca 1921 r., który kończył zwycięską dla Polski wojnę z bolszewikami i wyznaczał granice państwa polskiego na wschodzie. Resort przedstawił też archiwalne umowy sojusznicze II RP z Francją i Rumunią.
IPN przedstawił w Warszawie publikację „Jeńcy 1920” opisującą sowiecko-rosyjską manipulację ws. losów żołnierzy Armii Czerwonej, którzy po wojnie 1920 r. trafili do polskiej niewoli. Książka – w języku polskim i rosyjskim – dostępna jest na stronie internetowej Instytutu.
18 marca 1921 r. w Rydze podpisano traktat kończący wojnę polsko-bolszewicką. Porozumienie wyznaczało polskie granice na wschodzie, stanowiło o odszkodowaniach dla Polski oraz zwrocie dzieł kultury i sztuki. Dziś, podobnie jak po podpisaniu traktatu, jego oceny są rozbieżne. Dla jednych był on porażką polskich elit politycznych, dla drugich zwycięstwem ich realizmu.
Liczba książek poświęconych wojnie polsko-bolszewickiej jest raczej trudna do zliczenia. Większość jednak przedstawia ów konflikt zbrojny przez pryzmat wydarzeń politycznych i militarnych, z punktu widzenia najważniejszych osób w państwie i dowódców armii.
Jedni obywatele Łodzi w 1920 r. ochotniczo spieszyli na front, drudzy wydawali zagrzewającego opornych „Ochotnika”; Leopold Skulski zaś, który kilkanaście lat wcześniej rozpoczął w tym mieście karierę polityczną, stał na czele rządu RP. Redaktorzy wieloautorskiej monografii usiłują znaleźć wspólny mianownik wszystkich tych działań.
„Armia Ochotnicza była odpowiedzią społeczeństwa na śmiertelne zagrożenie niepodległości. Stanowiła wyzwanie rzucone najeźdźcy, który przemocą próbował narzucić Polakom obcy im system totalitarny” – wskazuje Janusz Odziemkowski.