Emigranci w swoim nowym kraju są jak antropolodzy. Osoby z zewnątrz widzą więcej, są bardziej uważne na rytuały i obyczaje, które dla miejscowych nie są już tak widoczne – powiedziała PAP turecka pisarka i reżyserka Ayşegül Savaş. Jej książka „Antropolodzy” trafiła do polskich księgarń.
Bohaterami książki są Asya i Manu. Mieszkają w dużym zachodnioeuropejskim mieście, do którego przybyli z odległych krajów na studia i już zostali. Manu pracuje dla organizacji non-profit, a Asya za rządowy grant kręci film dokumentalny o śródmiejskim parku i jego bywalcach. Żyją stabilnie, lecz w rozkroku między ojczystymi krajami, do których nie wrócą, i nową siedzibą, której nigdy nie nazwą ojczyzną.
- Ich emigranckie życie jest bardzo specyficzne. Oboje są wykształconymi profesjonalistami z wieloma możliwościami. Jednocześnie środowisko, z którego się wywodzili, w ich ojczyznach nie było uprzywilejowane. Jeśli więc ich życie miałoby odzwierciedlać bardziej ogólną myśl, to powiedziałabym, że jest to opowieść o dwojgu ludzi w obcym kraju, którzy kochają się nawzajem. To właśnie na tej miłości próbują opierać swoje życie w nowym miejscu – powiedziała PAP Ayşegül Savaş.
Wskazała także, że będąc osobą z zewnątrz, niczym tytułowy antropolog można obserwować życie z dala od starego domu. – Osoby z zewnątrz widzą więcej. Są bardziej uważne na społeczne kody, rytuały i obyczaje, które dla osób żyjące w danej kulturze od zawsze mogą nie być aż tak bardzo widoczne. Zatem każde wejście w inny świat jest okazją do jeszcze wyraźniejszych obserwacji - podkreśliła. - Ale bycie osobą z zewnątrz niesie za sobą również ograniczenia - dodała.
Savaş przyznała, że myślała także, aby napisać alternatywną – tym razem smutną – wersję emigranckiej historii. Dominantą narracji byłyby niepełność egzystencji oraz tęsknota za domem. - Jest wiele możliwych opowieści w ramach emigranckiego doświadczenia – o kształtowaniu się nowych tożsamości, radości bycia nieuwiązanym, tworzeniu nowego typu rodziny czy przynależności – zaznaczyła Savaş.
Bohaterowie jej powieści nie byli zmuszeni do emigracji z powodu wielkich problemów ekonomicznych. Jak zaznaczyła, mieli przede wszystkim otwarte umysły i wiele ciekawości w sobie. – Co ważniejsze, mieli też gotowość do budowania nowej kultury pomiędzy sobą – dodała.
Emigracja to także życiowe doświadczenie Savaş. Ukończyła socjologię i antropologię na Middlebury College w Vermoncie, obecnie mieszka w Paryżu. – Chodziłam do szkoły średniej w Stambule, chociaż wcześniej moja rodzina mieszkała w Danii. Na studia pojechałam do Stanów Zjednoczonych. A do Paryża przeprowadziłam się bez szczególnego planu. I tak się stało, że w tym mieście zostałam. Jestem szczęściarą, że mam przyjaciół na całym świecie i jestem zaznajomiona z wieloma miastami – powiedziała. - Chociaż zawsze zazdrościłam osobom, które żyją w mieście swojego urodzenia i znają je jak własny dom – dodała.
Pisarka jest autorką opowiadań, esejów oraz trzech powieści. Ostatnia z nich, czyli właśnie ukazujący się w polskim tłumaczeniu „Antropolodzy” (wydanie angielskie z 2024 r.), była nominowana do National Book Critics Circle Award oraz trafiła na listy najlepszych książek roku według „New Yorkera”, „Time Magazine” oraz „Publishers Weekly”.
– Pomysł na „Antropologów” przyszedł mi do głowy, kiedy razem z mężem szukałam mieszkania. Również tak jak Asya i Manu, należeliśmy do różnych kultur, nasze życie było inne. Część książki jest zatem oparta na moich pytaniach, co to znaczy należeć do miasta, kraju, do konkretnego życia – powiedziała.
Książkę zaczęła pisać w pierwszych miesiącach pandemii. – Wówczas życie codzienne, do jakiego przywykłam, stało się bardzo odległe, wręcz egzotyczne: spotkania ze znajomymi, wyjście do kawiarni, goszczenie na obiadach wydawały się być przygodą z odległego życia. Chciałam więc przeżyć to jeszcze raz, chociażby w książce – powiedziała.
Savaş publikuje po angielsku. Zapytana, z czego wynika wybór języka, pisarka wyjaśniła, że uczyła się go od małego, kiedy jej rodzina przeniosła się do Londynu. – Jako dziecko czytałam książki zarówno po turecku, jak i angielsku. W związku z tym to właśnie angielski ukształtował moją wyobraźnię – podkreśliła. – Natomiast francuskiego nauczyłam się już jako dorosła, z pewnością nie znam go na tyle biegle, by napisać książkę – dodała.
Jej „Antropolodzy” nie są rzeczą obszerną. – Od czasów mojej pierwszej powieści, czyli „Walking on the Ceiling” z 2019 roku, mój styl pisania stał się prostszy i bardziej bezpośredni. Nie powiedziałabym jednak, że wolę ten sposób pisania, chociaż uważam, że łatwiej jest dotrzeć do sedna sprawy, gdy nie używam ozdobników – powiedziała.
Pisarz i tłumacz Piotr Siemion w rozmowie z PAP przypomniał, że powieść Savaş obsypano mnóstwem pochwał, swoją ulubioną lekturą nazwał ją były prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama. - Są to zachwyty uzasadnione. Autorka „Antropologów” genialnie wprost spisuje w tej powieści gorzkie podzwonne dla optymistycznej wizji globalnego świata, której kryzys właśnie przeżywamy. „Antropolodzy” to rzecz mądrzejsza, niżby na to wskazywał jej przezroczysty styl, obywający się bez nazw miejscowych, z garstką zaledwie bohaterów. To nie paradokument, lecz wielka metafora, przypowieść globalna o tym, gdzie dzisiaj jesteśmy jako zbiorowość - wyjaśnił.
Zwrócił uwagę, że charakterystyczny dla „Antropologów” jest żwawy, przypominający filmiki z internetu styl. Narracja o poszukiwaniu mieszkania przeplata się z wywiadami Asyi z bywalcami miejskiego parku. - Oglądamy tu świat przez rozdwojoną, rozmytą tożsamość kulturową narratorki. Co ciekawe, Asya i jej mąż Manu to „antropolodzy” także w ścisłym sensie, bo codzienność w obcym/swoim wielkim mieście odmierzają kategoriami hierarchii plemiennych, rozprawiają o warstwach symbolicznych życia rodzinnego jak na seminarium - powiedział tłumacz.
Wskazał także, że „narratorka odzwierciedla swą prozą stan »wiecznego pomiędzy«, globalnego wykorzenienia, tymczasowości, klinicznego dystansu, życia jako serii drobnych odkryć i drobnych przyjemności – bo ostateczny wybór oznacza dorosłość, czyli domknięcie”. - Uderza w tym tekście lekki ton i humor, lecz nie jest to bynajmniej satyra na świat spod znaku IKEA i No Name. Przeciwnie, to - wprawdzie rozmiaru XS - klasyczna powieść o decydującym momencie życia, kiedy niespostrzeżenie musimy wybrać wreszcie swoją ścieżkę - podkreślił.
- Pisząc o sięganiu przez bohaterów tej powieści w dorosłość, muszę wspomnieć o czymś dla mnie najważniejszym: że „Antropolodzy” to powieść o kryzysie i agonii ideologii, określanej zwykle szeregiem takich słów-kluczy, jak „globalizacja”, „wielokulturowość”, „integracja etniczna”. Bieg najnowszej historii ukazuje coraz więcej pęknięć na powierzchni tej wizji, w której wszędzie czujemy się u siebie, cieszymy się tymi samymi prawami, zawsze możemy dokonywać korzystnych wyborów albo je odkładać, a najlepsze wciąż jest dopiero przed nami - powiedział.
- Że to nieprawda, przekonujemy się patrząc na dokonujące się pod lufą karabinu wybory mieszkańców Donbasu czy los arabskich etnicznie mieszkańców paryskich przedmieść, którzy dowiadują się, że mają „wracać do siebie”. Czyli – dokąd? Kiedy na granicach znów rosną szczelne mury, robi się coraz mniej miejsca dla ludzi, którzy dotąd wierzyli w utopię bycia „pomiędzy” - podsumował Siemion.
Książkę „Antropolodzy” Ayşegül Savaş w tłumaczeniu Agnieszki Walulik wydały Filtry.
Anna Kruszyńska (PAP)
akr/ wj/