Jerzy Szaniawski. Fot. PAP
Był jednym z najbardziej prześladowanych pisarzy w PRL, o wyjątkowo tragicznym losie – oceniła Joanna Siedlecka. 10 lutego 1886 r. urodził się Jerzy Szaniawski, pisarz i dramaturg – autor m.in. „Profesora Tutki”, „Papierowego kochanka”, „Adwokata i róż” oraz „Dwóch teatrów”.
- Jerzy Szaniawski odszedł w zapomnienie. Nie tylko on zresztą, ten sam los spotkał Tadeusza Rittnera, Włodzimierza Perzyńskiego; możemy długo wymieniać wielkie nazwiska polskich dramaturgów, których sztuki tworzyły polski teatr od początku XX wieku, przez dwudziestolecie międzywojenne i jeszcze chwilę po zakończeniu drugiej wojny światowej - mówi PAP Marek Mokrowiecki dyrektor Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku, scenarzysta i reżyser filmu pt. „Nie wszystko się kończy z zapadnięciem kurtyny”, zrealizowanego w 2020 r. w ramach przedsięwzięcia „Szaniawski - dramaturg zapomniany?”.
- W świadomości ogółu – mam na myśli zarówno widzów jak i reżyserów – pokutuje dziś przekonanie, że to taka staroć okrutna po prostu jest, więc po co do tego sięgać… - dodaje. - Naszym celem było przypomnienie niesłychanie ciekawej postaci twórcy i jego dzieła, pokazanie jak te teksty są dziś - o dziwo! - bardzo aktualne. A ponadto, Szaniawski operuje piękną polszczyzną, która też dzisiaj powoli, niestety odchodzi w zapomnienie – podkreśla Marek Mokrowiecki.
„To że zapominamy »Dwa teatry« jest dla mnie jedną z najbardziej niepokojących rzeczy” – mówił w filmie Mokrowieckiego historyk literatury z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Radosław Sioma, autor książki „Niewinność i doświadczenie. O komediopisarstwie Jerzego Szaniawskiego” (2009).„Od dość dawna nazywam tę sztukę »Dziadami XX wieku«. To jest wielka, metafizyczna komedia, która podejmuje kilka istotnych wątków z arcydramatu Mickiewicza” – ocenił. Przypomniał kobietę, która, obejrzawszy spektakl w 1946 roku, napisała do Szaniawskiego, że straciła dwóch synów w Powstaniu a męża w obozie i myślała, „że nic prócz śmierci już jej nie wzruszy i »Dwa teatry« ją z tego przekonania wytrąciły”.
„»Dwa teatry« to sztuka, która spełnia dwa warunki – każe myśleć, a jest piękna, pociągająca” – napisał Sławomir Mrożek w „Echu Krakowa” (1957).
Jerzy Szaniawski urodził się w Zegrzynku, jako syn Zygmunta i Wandy z domu Wysłouch. Ukończywszy gimnazjum w Warszawie rozpoczął studia przyrodnicze w Instytucie Rolniczym w Lozannie. W 1912 r. wrócił do Zegrzynka.
„Nigdy nie przekonał się do miasta. Zaszył się w rodzinnym majątku, unikając kontaktów z ludźmi. Rzadko bywał nawet na premierach własnych sztuk” – napisał Janusz R. Kowalczyk w artykule pt. „Sekrety milczka z Zegrzynka” („Rzeczpospolita”, 2009).
„Samotnicze usposobienie Szaniawskiego, zamknięcie, małomówność, dyskrecja, zdawkowość wiadomości, jakie przynosiły wywiady, do których z rzadka dawał się namówić, uniemożliwiają właściwie odtworzenie jego biografii w wydarzeniach i realiach ściśle stwierdzonych” – ocenił Artur Hutnikiewicz we Wstępie do „Wyboru dramatów” Szaniawskiego (1988). „Choć nazwisko jego z biegiem upływającego czasu stawało się coraz głośniejsze i coraz mocniej utrwalone, zwłaszcza w pejzażu teatralnym dwudziestolecia, on sam pozostawał wciąż postacią poniekąd tajemniczą i enigmatyczną” – dodał.
Debiutował w 1912 roku krótkimi humoreskami publikowanymi w „Kurierze Warszawskim” i tygodniku satyrycznym „Sowizdrzał”, które później złożyły się na tom pt. „Łgarze pod Złotą Kotwicą” (1928). Wystawienie pierwszej komedii Jerzego Szaniawskiego, pt. „Murzyn” w warszawskim Teatrze Polskim 17 maja 1917 r. okazało się klapą, co nie zraziło jednak dyrektora tej sceny Aleksandra Zelwerowicza. „Zawiózł tę sztukę do Teatru im. Słowackiego w Krakowie. Druga premiera »Murzyna« (także w 1917) w reżyserii Józefa Sosnowskiego z Ireną Solską była już sukcesem” – czytamy w Encyklopedii Teatru Polskiego.
Od tej chwili dramaty Szaniawskiego były grane regularnie w polskich teatrach. Napisał m.in. „Papierowego kochanka” (1920), „Lekkoducha” (1923), „Ptaka” (1923), „Żeglarza” (1925), „Adwokata i róże” (1929), „Fortepian” (1932) i „Most” (1933). Tworzył również słuchowiska radiowe - „Zegarek” (1935), „W lesie” (1937), „Służbista” (1938), „Srebrne lichtarze” (1938) i „Dziewczyna z lasu” (1939).
„Miał wielki talent dramatopisarski. Mnie się wydaje, że to był pisarz radiowy z urodzenia. Co nie oznacza wcale, że znał tak dobrze zasady budowy słuchowiska teatralnego. Tylko, że jego typ wyobraźni korespondował z tym, czym jest radio” – powiedziała Krystyna Nastulanka w audycji Anny Retmaniak „Witryna sztuk wszelkich” (Polskie Radio, 1995).
„Sztuki Szaniawskiego pozwalały aktorom na tworzenie bardzo dobrych kreacji. Świetną prapremierę miał »Ptak« wystawiony w 1923 roku w warszawskim Teatrze Rozmaitości w reżyserii Juliusza Osterwy, scenografii Wincentego Drabika, z Mieczysławem Frenklem w roli burmistrza. Wiele ze sztuk Szaniawskiego miało swe premiery w Teatrze Narodowym, który nie był wówczas teatrem eksperymentatorskim, lecz utrzymywał wysoki poziom komedii polskiej, głównie za sprawą doskonałego aktorstwa” - przypomniała Monika Mokrzycka Pokora (culture.pl, 2003).
W 1933 r. Szaniawski został członkiem Polskiej Akademii Literatury. „Obwołano go niemalże drugim Wyspiańskim” - napisała Joanna Siedlecka w książce „Obława. Losy pisarzy represjonowanych” (2005). „Skromny, nieśmiały, milczący, niezależny także i duchowo, trzymał się jednak zawsze na uboczu, nie zabiegał o żadne urzędy, nie udzielał się publicznie i nie wiązał z żadnymi grupami, odmówił współpracy nawet potężnym i wpływowym »Wiadomościom Literackim«. Nie lubił literackiego światka, towarzystwa kolegów po piórze, dziennikarzy, krytyków” – podkreśliła Siedlecka.
„Literacki światek” niekiedy mu odpłacał. „Wieczorem przyjechał Poniatowski (Juliusz - PAP) i wziął mnie na przedstawienie „Krysi” Szaniawskiego – połączone z jubileuszem Zelwerowicza – Sztuka nędzna – gra świetna – Aż szkoda naszych aktorów dla tak słabego repertuaru” – napisała Maria Dąbrowska w „Dziennikach” 14 marca 1935 roku.
Po wybuchu wojny majątek w Zegrzynku zarekwirowali Niemcy - Jerzy Szaniawski musiał przenieść się do Warszawy. Działał w ruchu oporu, w początkach 1944 r. został aresztowany. „Nieudokumentowana pogłoska mówi, że jakiś Niemiec, ponoć teatroman »pracujący« na Pawiaku, przyczynił się po kilku miesiącach, tuż przed powstaniem, do uwolnienia pisarza” — napisała Krystyna Kolińska w książce pt. „Szaniawski. Zawsze tajemniczy” (2009).
Walczył w Powstaniu Warszawskim i przeszedł przez obóz w Pruszkowie. „Dwór w Zegrzynku był zniszczony i ograbiony, nie miał więc po co tam wracać. Skrajnie wyczerpany, przedostał się do Krakowa, gdzie przyznano mu pokój w utworzonym właśnie literackim » kołchozie « przy Krupniczej”- przypomniała Joanna Siedlecka.
W Krakowie Szaniawski opublikował „Dwa teatry”. Prapremiera odbyła się 24 lutego 1946 r. w Teatrze Powszechnym im. Żołnierza Polskiego – reżyserowała Irena Gryfińska a scenografię zaprojektował Tadeusz Kantor. Przyjęta entuzjastycznie przez publiczność i krytyków sztuka szybko została przetłumaczona i grana była również za granicą.
„Dwa teatry” przyniosły Jerzemu Szaniawskiemu jednak nie tylko sukces, ale stały się też „początkiem klęski i wyroku”. „Dopatrzono się apoteozy Powstania Warszawskiego oraz niszczonego wtedy – zwłaszcza przez Jana Kotta – »groźnego« conradyzmu, uznanego za podstawę etosu pokolenia AK”- czytamy w książce Siedleckiej.
Tytuł sztuki Szaniewskiego jest od cwierćwiecza nazwą festiwalu Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej. W 2016 r. nagrodzono na nim Janusza Kukułę, za realizację słuchowiska „Zegarek” według opowiadania Jerzego Szaniawskiego.
Wojciech Natanson(1904-96), autor książki pt. „Świat Jerzego Szaniawskiego” wspominał, że gdy w redagowanych przezeń w Krakowie „Listach z teatru” (1946-50) Szaniawski publikował swoje „znakomite eseje”, to później nie zgłaszał się po autorskie honoraria. „Nie chciał ich przyjąć, rumienił się, nie dowierzając, czy mu się naprawdę należą” – napisał. Przypomniał też, że autor „Dwóch teatrów” był praktycznie rówieśnikiem Witkacego. „Na pozór – jakież miedzy nimi różnice! Witkacy w całej swej twórczości ścigał marzenie o »czystej formie«, jako odblask, jako odblask metafizycznej tajemnicy bytu, zagadki istnienia. Szaniawski nie porzucając form tradycyjnych, nowatorsko inaugurował treści filozoficzne, ze sporów i dylematów poznawczych (oraz etycznych) czyniąc zorganizowany żywioł sztuki” – ocenił. „Istotnie ci dwaj twórcy dali materiał, który do dziś nas pobudza” – podkreślił w artykule „Szaniawski nowator” opublikowanych w programie do przedstawienia „Dwóch teatrów” w Teatrze Dramatycznym w Gdyni (premiera 27 lutego 1982 roku).
W 1950 r. Szaniawski wrócił do Zegrzynka, by zadbać o opuszczony dworek rodzinny. Jednak majątek ziemski został w czasie reformy rolnej rozparcelowany, znaczna jego część została przekazana utworzonemu w Jadwisinie Zakładowi Doświadczalnemu Instytutu Ziemniaka. Pisarzowi pozostał dom, obłożony bardzo wysokimi podatkami. By je płacić, żył w skrajnej nędzy, nierzadko kupował płody rolne na targu by sprostać wymogom „obowiązkowych dostaw”.
Nie chciał tworzyć „socrealizmu” więc musiał milczeć. „Chociaż był pisarzem apolitycznym i żyjącym z dala zupełnie od środowiska, nie mieszającym się w żadne spory literackie, to przecież okres lat stalinowskich - gdzieś po 1951 roku do mniej więcej 1956 rok - także był przecież relegowany ze scen na skutek artykułu Melani Kierczyńskiej »Spór o realizm«, gdzie tekst poety potraktowano jako głos w dyskusji na temat realizmu” – przypomniała Krystyna Nastulanka w Polskim Radiu. „Ten artykuł był takim niepisanym dekretem, on przestał istnieć na scenach, przestano grywać »Dwa teatry« i inne jego sztuki – podkreśliła.
„Był, moim zdaniem, jednym z najbardziej prześladowanych pisarzy w PRL, o wyjątkowo tragicznym losie – oceniła Siedlecka („Errata do biografii”, 2007). Tylko krakowskiemu tygodnikowi „Przekrój”, pozwolono - do 1952 roku - drukować opowiadania o profesorze Tutce, które dwa lata później wyszły w formie książki.
Przyniosły – paradoksalnie - Szaniawskiemu dużą popularność. „Lapidarność i aforystyczność stylu, subtelność aluzji, drwiny i niedopowiedzeń, kryjące autentyczne emocje - to cechy tych mistrzowskich opowiadań” – ocenił prof. Michał Głowiński. „Profesor Tutka, uosobienie kunsztu narracyjnego, operującego różnymi środkami, od gawędy do paradoksu, stanowi znakomitą kreację literacką Jerzego Szaniawskiego, a jego cykl miniatur należy do świetnych osiągnięć prozy polskiej XX wieku” - podkreślił.
„Szaniawski mówi cichym głosem” – ocenił „Profesora Tutkę” Radosław Sioma. „A opowiada o wielkich dramatach - jest po Pawiaku, traci tam swojego bliskiego przyjaciela Józefa Natolskiego; jest w Powstaniu Warszawskim, jest na tułaczce… I mówi o tym ściszonym, pełnym melancholii, lirycznej refleksji, głosem – jakby chciał powiedzieć: przeszedłem takie rzeczy, że naprawdę niewiele jest mnie w stanie zaskoczyć. Nie ma co podnosić głosu” – wyjaśnił w filmie Mokrowieckiego.
- Czasem zastanawiam się, czy słynny Kabaret Starszych Panów nie wyrasta gdzieś z Profesora Tutki – mówi PAP Marek Mokrowiecki, przypominając „przepiękny serial” Andrzeja Kondratiuka, w który w tytułową rolę wcielił się Gustaw Holoubek.
„Cenię tę postać przede wszystkim za dobre obyczaje i za to, że wszystko, co jego dotyczy, jest przenoszone w świat, do którego się tęskni” – powiedział w Polskim Radiu Gustaw Holoubek. „Mianowicie świat pełen ładu, inteligencji, kultury i subtelności” - wyjaśnił.
„Szaniawski zawsze uważał się za humorystę” – napisał Wojciech Natanson. „Na jubileuszu swym, w 1957 r., powiedział: »jako debiutant, u początku mej drogi twórczej byłem autorem humoresek i drwiących komedii, dziś znów o tego punktu wyjścia powracam, zwłaszcza w Opowieściach Profesora Tutki«. A co było między tymi dwoma biegunami? – spytano. Tu Szaniawski na chwilę zawiesił głos, potem dodał zwięźle: »Chyba też twórczość satyryczna«” – przypomniał Natanson.
Jerzy Szaniawski zmarł 16 marca 1970 roku w wieku 74 lat. Został pochowany na Powązkach Wojskowych, mimo iż jego wolą był wieczny spoczynek na cmentarzu w Woli Kiełpińskiej w grobie jego rodziców.
Jego dom w Zegrzynku spłonął doszczętnie 15 września 1977 r. – przepadło całe archiwum. Szaniawski wspominał, że napisał blisko 80 utworów, a wydrukowano ich ok. 30. Od kilku lat trwają starania by dworek autora „Dwóch teatrów” i „Profesora Tutki” odbudować z przeznaczeniem na dom pracy twórczej.
„Tu wszystko funkcjonalne: drewno, mur i owoc, / Tu drzwi są dla odwiedzin, pająki dla much — / Tu gdy krowa przyczłapie, to po to, by z krową / Też mógł sobie pogwarzyć Szaniawskiego duch. / Tu rzeka jest dla ptaków małego odbicia / I dla Panien odbicia bardziej wstydliwego — / I jeśli tu jest niebo, to tylko dlatego, / Że Szaniawski ma zwyczaj spoglądania w niebo. / A na górze, gdzie kotek pazury napina, / Jest czarodziejski komin — muzyczny z natury: / Ten komin wyśpiewuje poszczególne chmury… / I tak znowu z komina niebo się zaczyna” - pisał w 1978 roku Stanisław Grochowiak w wierszu „Dom Szaniawskiego”.
Paweł Tomczyk (PAP)
top/ dki/