Warszawa 07.1973. Stanisław Grochowiak, poeta, dramatopisarz i publicysta. Fot. PAP/CAF Marian Sokołowski
„Wolę brzydotę. Jest bliżej krwioobiegu słów” - pisał o swojej twórczości Stanisław Grochowiak. Jeden z najoryginalniejszych polskich poetów, prozaik i dramaturg zmarł 50 lat temu, 2 września 1976 roku, w wieku zaledwie 42 lat.
Najważniejszy twórca pokolenia „Współczesności”, adresat „Ody do turpistów” Juliana Przybosia, sam siebie określał jako „mizerabilistę” fascynującego się zwyczajnością, przemijaniem, tym, co dalekie od kanonów piękna. Urodził się 24 stycznia 1934 roku w wielkopolskim Lesznie. Podczas okupacji Grochowiakowie zostali wysiedleni z Leszna, okupację przeżyli w Warszawie, podczas Powstania Warszawskiego ukrywając się w piwnicach. Grochowiakowi po tych przeżyciach pozostał uraz - bał się ciemności, zasypiał tylko przy świetle.
Studia na polonistyce Uniwersytetu Poznańskiego, które rozpoczął w 1951 r., przerwał po kilku tygodniach. Jako poeta debiutował na łamach dodatku literackiego do „Słowa Powszechnego” w styczniu 1952 roku. Młody autor przebywał wtedy w więzieniu w Lesznie, czekając na proces za „znieważenie milicjanta na leszczyńskich plantach i obraźliwą wypowiedź o prezydencie Bierucie”. Przesiedział trzy miesiące i z wolnej stopy uczestniczył w czerwcu w procesie, gdzie zapadł wyrok skazujący. Na szczęście 22 lipca 1952, po uchwaleniu konstytucji PRL, nastąpiła amnestia i poeta wyszedł na wolność.
W latach 1951-53 Grochowiak zarabiał na życie m.in. w składnicy złomu, jako wychowawca w Domu Dziecka w Rydzynie i urzędnik w roszarni lnu w Rawiczu. W tym czasie pochłaniał książki Dostojewskiego, Hamsuna, Witkacego; fascynowała go też poezja polskiego baroku. Zaproszenie przez PAX w czerwcu 1953 do Pilichowic na „obóz młodych intelektualistów” wiele zmieniło w jego życiu. Poznał wtedy Tadeusza Mazowieckiego, który wkrótce został redaktorem naczelnym „Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego”. Grochowiak prowadził tam dział literacki, drukował swoje wiersze i opowiadania a także miał stały felieton „Listy Redaktora Rozsądnego” - poradnik dla młodych poetów.
Pierwszy, od razu głośny tomik poetycki, „Balladę rycerską”, opublikował w 1956 roku, potem były „Menuet z pogrzebaczem” (1958), „Rozbieranie do snu” (1959), „Agresty” (1963). W kolejnych tomikach – „Kanon” (1965) i „Nie było lata” (1969) Grochowiak zwrócił się w stronę estetyki klasycystycznej. Ostatni etap twórczości artysty to takie zbiory jak: „Polowanie na cietrzewie” (1972), „Bilard” (1975) i wydane po śmierci poety „Haiku Images” (1975). Zaliczano go do tak zwanego pokolenia „Współczesności” obok m.in. Andrzeja Bursy, Ernesta Brylla, Marka Hłaski, Ireneusza Iredyńskiego, Edwarda Stachury. Grochowiak uprawiał też prozę - wydał tom opowiadań „Lamentnice” (1958), powieści: „Trismus” (1963) i „Karabiny” (1965) a także dramaty takie jak „Szachy” (1961), „Partita na instrument drewniany” (1962), „Chłopcy” (1964).
Grochowiaka często zamyka się w pojęciu turpizmu, przeważnie sprowadzanym do kultu brzydoty. Tymczasem sam poeta dystansował się od tego pojęcia, podkreślał, że brzydota jest dla niego dramatem. Wolał słowo „mizerabilizm”. Kwestii, co można, a czego nie można eksponować w poezji, dotyczyła jedna z ważniejszych polemik powojennego życia poetyckiego z lat 60., jaka wywiązała się pomiędzy Przybosiem i Grochowiakiem. Jej apogeum przypada na rok 1962, kiedy wiersz „Ikar” Grochowiaka zestawiono z „Odą do turpistów” Przybosia. Termin „turpizm” odnosił Przyboś do twórczości trzech poetów, m.in. Grochowiaka, Różewicza, Białoszewskiego. Zarzucił im chorobliwe epatowanie brzydotą, wtórność wobec Baudelaire'a, pisanie o „ścierwie i szczurach”. Czołowy przedstawiciel Awangardy Krakowskiej określał Grochowiaka ironicznie „wieszczem od nogi stołowej”. Autor „Menueta z pogrzebaczem”, jako jedyny z trójki poetów, podjął rękawicę. Odpierał zarzuty w tekstach programowych – m.in. w słynnym eseju „Turpizm – realizm – mistycyzm” na łamach „Współczesności”. Spór ten udowodnił, że dla młodego pokolenia tradycyjne kategorie piękna były niewystarczające. Grochowiak odrzucał etykietkę „fetyszysty brzydoty” i, prowokacyjnie łamiąc kanony, rozszerzał granicę piękna, bronił miejsca codzienności w poezji. Bo życie – jak argumentował - nie składa się wyłącznie z rzeczy pięknych i wzniosłych.
„Współczesność” to pismo, z którym wiążą się najbardziej twórcze lata Grochowiaka, pełniącego tam obowiązki redaktora naczelnego. W lutym 1959 roku ogłosił na łamach pisma manifest programowy: „Karabela zostanie na strychu”, w którym krytykował martyrologiczny wzorzec polskości „powstańczej, konspiratorskiej i ułańczej”, co przez wielu krytyków zinterpretowane zostało jako nawoływanie do uległości wobec komunistycznej władzy. Jednak Grochowiakowi bliżej niż do komunizmu było do pozytywistycznego wzorca pracy u podstaw. W 1960 roku odrzucił propozycję wstąpienia do partii i przestał pełnić obowiązki redaktora naczelnego „Współczesności”. W 1961 roku przeszedł do „Nowej Kultury”, gdzie prowadził dział poezji przez dziewięć lat. Pracował potem w „Poezji” i „Miesięczniku Literackim”.
Jan Błoński w pracy „Odmarsz” pisał: „Grochowiak – narąbał całych ćwierci baroku, połci dekadencji, kawałów ekspresjonizmu, doprawił je Norwidem, Libertem, Gałczyńskim, Bóg wie czym jeszcze, wszystko to wrzucił do kotła, zagotował, odcedził i ciepłe jeszcze sprasował w gęste, treściwe wiersze”. Ale po okresie wielkiej popularności i spektakularnych sukcesów Grochowiak w latach 70. stał się przedmiotem ataków młodszych poetów z kręgu tzw. Nowej Fali. Młodzi twórcy mają potrzebę dystansowania się od poprzedników, rozliczenia się z przeszłością. Tylko że te ataki młodych na Grochowiaka były zaskakująco agresywne. Młodzi zarzucali mu konformizm, polityczną układność, za częste pojawianie się w reżimowych mediach. Nie chcieli oddalonego od rzeczywistości poety, który w momencie społecznych napięć epatuje motywami kulturowymi. Nowofalowcy, którzy wkroczyli na poetycką scenę w latach 70., zapoczątkowali nurt poezji politycznie zaangażowanej. Otwarcie kontestowali rzeczywistość PRL-u, a Grochowiak lata świetlne był oddalony od politycznej doraźności. Autor „Bilardu” uważał, że liryki nie można pisać w języku publicystyki. Utwory Zagajewskiego, Barańczaka, Kornhausera nasuwały mu skojarzenia z „poetyką gazety”.
Ale ataki na swoją twórczość bardzo przeżywał. Grochowiak, wywodzący się z wielkopolskiego Leszna, był w wielu aspektach rasowym Wielkopolaninem. Przy cyganeryjnym stylu życia był sumienny, obowiązkowy, rzetelny, odpowiedzialny. Nie znosił hucpy, działań pozorowanych, miał w sobie wielkopolski etos pracy, należał do pracoholików, nie potrafił zdystansować się wobec młodych, odrzucających jego poetykę poetów.
Grochowiak ożenił się bardzo wcześnie z koleżanką z liceum Anną Magdaleną Herman, doczekali się siedmiorga dzieci, z których jedno zmarło jako niemowlę. Najstarsza z ich córek wychowywała się w rodzinie brata poety, zamożnego prawnika. Grochowiak nie radził sobie z codziennością wielodzietnej rodziny, zwłaszcza kilka lat po ślubie poznał Marię Sołtyk, młodą studentkę architektury. Od początku związku stawiał sprawę jasno - mówił, że nigdy nie porzuci rodziny. Ten przedziwny układ okazał się zadziwiająco trwały, istniał do końca życia poety. Dwa domy, dwie kochające kobiety, fluktuacje zawodowe, intensywna praca twórcza, powinności i dzieci w tle. Grochowiak uważał, że mężczyzna jest z natury poligamiczny i niejako z natury „skazany” na więcej niż jedną miłość. Jan Błoński w „Zmianie warty” określił autora „Rozbierania do snu” „najbardziej erotycznym poetą w całej miłosnej liryce”.
Stanisław Grochowiak zmarł 2 września 1976 roku w wieku zaledwie 42 lat. Przyczyną śmierci Grochowiaka była marskość wątroby. Mógł przedłużyć sobie życie, ograniczając picie, ale nie chciał czy też nie był w stanie tego zrobić.
Badacze są zgodni, że po okresie ogromnej popularności w latach 60. jego twórczość popadła nieco w zapomnienie. Teraz zaczyna się to zmieniać - w tym roku nakładem wydawnictwa Biblioteki Miejskiej im. Stanisława Grochowiaka w Lesznie ukazała się pierwsza biografia poety - „Menuet z Grochowiakiem” Lidii Sadkowskiej-Mokkas, a Państwowy Instytut Wydawniczy publikuje czterotomową edycję: dwa tomy wierszy oraz dwa tomy utworów prozatorskich.
Agata Szwedowicz (PAP)
aszw/ lm/