
Historia Powstania Warszawskiego to historia tysięcy różnych bohaterów. Bohaterami książki Michała Tomasza Wójciuka są energetycy stołecznej Elektrowni. 1 sierpnia 1944 r. zorganizowali brawurowy szturm na zakłady, dzięki którym Warszawa podczas Powstania czerpała prąd.
Jak podkreślił autor, „Elektrownia była obiektem użyteczności publicznej mającym olbrzymie znaczenie gospodarcze”. Polskie władze konspiracyjne były świadome tego, że w momencie rozpoczęcia powstania przeciw Niemcom, wytwórnię będzie trzeba zdobyć. „Było to powstańcze +być albo nie być+” – podkreślił Michał Tomasz Wójciuk. Konspiracyjną organizacją, która była odpowiedzialna za utrzymywanie zakładów była Wojskowa Służba Ochrony Powstania, której działalność zainaugurował rozkaz Komendanta Głównego ZWZ, gen. Stefana Roweckiego „Grota” z lipca 1941 r. Zgrupowanie WSOP Elektrownia wchodziło w skład 1. rejonu Obwodu Śródmieście.
Plan zdobycia elektrowni zakładał walkę od wewnątrz, do której zostało przydzielonych kilkudziesięciu konspiratorów podzielonych na kilka grup. Wobec niejednolitych sił niemieckich, atutami Polaków były zaskoczenie, szybkość oraz determinacja. „Mimo niedomogów w zakresie uzbrojenia efekt zaskoczenia przyniósł Powstańcom wymierne korzyści, bo choć Niemcy stawiali gwałtowny opór, to jednak nie byli w stanie sprostać nacierającym z determinacją Polakom, nie wiedzieli też, jak liczne są siły atakujących. Żołnierze wroga, nieco zdezorganizowani detonacją ładunku [ppor. inż. Wincentego] Szantyra, częściowo ranni, ustępowali pod naporem nacierających z brawurą pracowników zakładu”” – czytamy w książce.
Niemcy, cofając się pod naporem Polaków, przemieścili się do piwnicy i magazynu znajdującego się pod schodami. Jak zaznaczył autor, „ich podziemne stanowiska stawały się dla Powstańców dość kłopotliwe, bo siły nacierające były narażone na ostrzał żołnierzy ukrytych w ciemnych zakamarkach dolnych kondygnacji”. „Warunki taktyczne umożliwiały w takiej sytuacji Niemcom długotrwałą obronę, wyczerpując też polskie siły” – dodał.
Mimo trudnych walk, powstańcom udało się złamać opór wroga. Drugiego dnia powstania, ok. godz. 10, niemiecki opór na terenie Elektrowni został całkowicie zduszony. Podczas walk poległo sześciu powstańców, a 24 zostało rannych. Polakom udało się zdobyć trzy ciężkie karabiny maszynowe, pięć ręcznych karabinów maszynowych, cztery lekkie karabiny maszynowe, kilka niemieckich pistoletów maszynowych MP 40 oraz kilkanaście pistoletów i karabinów. Ponadto przejęto znaczną ilość amunicji oraz bardzo dużo granatów ręcznych.
Następnego dnia po zdobyciu Elektrowni, do zakładu zaczęli wracać pracownicy, którzy nie uczestniczyli w jej zdobywaniu, ponieważ pracowali na innej zmianie bądź zostali zatrzymani w innych częściach miastach z powodu utrudnień wynikających z działań wojennych. Pojawili się także ochotnicy chcący zbrojnie bronić Elektrowni, a także oddział skierowany przez kpt. Cypriana Odorkiewicza „Krybara”. „W atmosferze powiększania nadszarpniętych walkami składów osobowych poszczególnych grup biorących udział w zdobywaniu wytwórni powstało Zgrupowanie +Elektrownia+, zwane również Zgrupowaniem +Cubryna+” – wyjaśnił autor.
Elektrownia była monumentalnym kompleksem, w skład którego wchodziły różne budynki, Trudno było go więc nie tylko zdobyć, ale i następnie bronić. Co więcej, „zakład z uwagi na swoje położenie był narażony na ataki niemieckie z różnych stron”. Położenie strategiczne i taktyczne wymusiło wobec tego utworzenie szeregu punktów obserwacyjno-strzeleckich wokół terenu.
Znaczenie działającej Elektrowni jest nie do przecenienia. Dzięki stałym dostawom prądu w walczącej Warszawie mogły pracować drukarnie. Praca Elektrowni pozwoliła także na działanie powstańczej montażowni filmowej. Prąd był również potrzebny do działania radiostacji „Błyskawica”.
Oprócz tego, że Elektrownia była najważniejszym czynnym zakładem energetycznym w Warszawie, była również redutą powstańczą. „Jej działalność budziła żywe zainteresowanie prasy powstańczej i filmowców. Media wykorzystywały symbol Elektrowni ku pokrzepieniu serc. Opisując jej obronę, dziennikarze i poeci pisali o +szańcu+ i „twierdzy+” – czytamy w publikacji.
Po kapitulacji Starego Miasta, dla Powiśla nastąpił bardzo trudny czas. Dzielnica była bowiem gwałtownie ostrzeliwana artylerią, a także nękana nalotami bombowców nurkujących. Niemcy przeprowadzili również natarcia siłami pancernymi. 5 września o godz. 15 kpt. Stanisław Skibniewski „Cubryna” wydał swoim żołnierzom rozkaz wycofania się z terenu Elektrowni w stronę ul. Tamka. Ostatnimi żołnierzami, którzy opuszczali rumowisko byli żołnierze dowodzeni przez ppor. inż. Wincentego Szantyra „Ursyna”. Jak wskazał autor, powstańcy widzieli, jak Niemcy zaczęli zajmować teren zakładu. Następnego dnia Zgrupowanie +Elektrownia” formalnie przestało istnieć.
Po upadku Powstania Warszawskiego Niemcy dokonywali planowego zniszczenia Warszawy. Pod koniec 1944 r. ograbiali zakłady przemysłowe i prywatne gospodarstwa oraz wywozili do III Rzeszy maszyny, narzędzia i inne cenne przedmioty, w tym urządzenia i kable z Elektrowni. Elektrownia Miejska w Warszawie 26 listopada 1944 r. weszła w skład Zjednoczenia Energetycznego Okręgu Warszawskiego. „Próba jej uruchomienia miała miejsce w styczniu 1945 r., dzień po zajęciu ruin stolicy przez Sowietów. Wtedy też zaczęła się odbudowa zakładu” – czytamy.
Książka „Obrońcy stolicy. Energetycy w Powstaniu Warszawskim” Michała Tomasza Wójciuka ukazała się nakładem wydawnictwa Biały Kruk.
Anna Kruszyńska (PAP)