Nieistniejąca już wieś Huta Pieniacka - krzyże na symbolicznych mogiłach przy pomniku upamiętniającym mord Polaków przez członków UPA i SS Galizien 28 lutego 1944 r. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Pojednanie nie zaczyna się od konferencyjnych sal, tylko od prawdy, godnego pochówku ofiar i realnych decyzji administracyjnych - wskazał IPN, odnosząc się do słów prezesa Ukraińskiego IPN Ołeksandra Ałfiorowa. Wyraził on wątpliwość, czy dyskusje o zbrodni wołyńskiej uda się przenieść z płaszczyzny politycznej na naukową.
Prezes Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UIPN) w opublikowanym we wtorek wywiadzie dla portalu Ukrainska Prawda zapowiedział, że niebawem na Ukrainie ukaże się książka „Polacy w UPA”, a w maju odbędzie się kongres polskich i ukraińskich historyków, którzy będą rozmawiali o wspólnej przeszłości „na przestrzeni tysiąclecia”.
„Tragedia wołyńska jest jedną z państwotwórczych narracji Polski. Nie mitem, nie legendą, lecz jednym z kluczowych elementów polskiej wielkiej narracji. Oni (Polacy – PAP) odbierają ją nie w liczbach, lecz w emocjach” – oświadczył.
Ałfiorow podkreślił, że dla większości Ukraińców zbrodnia wołyńska „to tylko lokalny epizod historii, bo działo się to wyłącznie na Wołyniu”. Uznał także, że Ukraińcy mogą dyskutować z Polakami o liczbach ofiar zbrodni, jednak – jak zaznaczył – „nie zostanie to (po stronie polskiej – PAP) przyjęte”.
„Ukraińsko-polskie dyskusje o Wołyniu powinny być skierowane w przyszłość, a nie w przeszłość. (...) Pierwsze, co musimy zrozumieć – przez tę historię trzeba przejść dla wspólnej przyszłości” - wskazał.
We wpisie zamieszczonym na portalu społecznościowym IPN odnosząc się do jego wypowiedzi zaznaczył, że mówi on o „odważnym dialogu”, którego „zwieńczeniem ma być planowany na maj polsko-ukraiński kongres historyków oraz wydanie zgód na ekshumacje, aby jak sam mówi, sprawa Wołynia »z czasem straciła na znaczeniu«”.
„Na jakiej więc podstawie dyrektor ukraińskiego IPN zakłada, że sam kongres historyczny »załatwi sprawę«? Dialog jest potrzebny. Wspólne badania naukowe – również. Ale pojednanie nie zaczyna się od konferencyjnych sal, tylko od prawdy, godnego pochówku ofiar i realnych decyzji administracyjnych” - zaakcentowano we wpisie.
Jak przypomniano, według szacunków IPN ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów dotknęło ok. 1500 miejscowości. „Zaledwie około 200 z nich jest dziś w jakikolwiek sposób upamiętnionych. Jeśli więc mamy mówić o prawdziwym przełomie, potrzebne są konkretne działania: 1. Systemowe zgody na ekshumacje, 2. Identyfikacja ofiar i godne pochówki. Na tym fundamencie można budować dialog i pojednanie” - wskazano.
„Kongres historyków może być ważnym elementem procesu. Ale bez prawdy wydobytej z ziemi i bez imion przywróconych ofiarom – pozostanie tylko symbolem” - zauważono.
W czwartkowym komunikacie IPN podał, iż otrzymał informację, że 15 grudnia 2025 r. Lwowska Obwodowa Administracja Państwowa zatwierdziła przedstawiony jej 17 października 2025 r. program prac poszukiwawczych na terenie dawnej wsi Huta Pieniacka.
„Na podstawie otrzymanych dokumentów ukraiński partner IPN, Przedsiębiorstwo »Wołyńskie Starożytności« złoży niezwłocznie do Ministerstwa Kultury Ukrainy wniosek o wydanie ostatecznej zgody na poszukiwanie szczątków Polaków zamordowanych w Hucie Pieniackiej” - poinformowano.
Huta Pieniacka to symbol martyrologii Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
28 lutego 1944 r. w nieistniejącej już dziś wsi w obwodzie lwowskim jej polscy mieszkańcy zostali zamordowani przez ukraińskich żołnierzy 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS – Policyjnego (wydzielonego z 14. Dywizji Waffen SS „Galizien”) pod dowództwem niemieckim, przy udziale oddziału UPA i oddziału paramilitarnego ukraińskich nacjonalistów pod dowództwem Włodzimierza Czerniawskiego.
Zgodnie z ustaleniami śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie w Hucie Pieniackiej zamordowano ok. 850 osób, a wieś została zrównana z ziemią. Zbrodnia ta stanowi jedną z wielu popełnionych w ramach Rzezi Wołyńskiej.
Polskę i Ukrainę od wielu lat różni pamięć o roli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), która w latach 1943-45 dopuściła się ludobójczej czystki etnicznej na ok. 100 tys. polskich mężczyzn, kobiet i dzieci. Dla polskiej strony była to godna potępienia zbrodnia ludobójstwa (masowa i zorganizowana). Dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA wyłącznie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie. (PAP)
akn/ dki/

