Wiesław Myśliwski. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Jednym z głównych tematów książek Wiesława Myśliwskiego było przemijanie - formacji kulturowych, młodości, życia ludzkiego. Idea śmierci była od początku osią tej twórczości. „Bo do śmierci trzeba doróść” – mówi jeden z jego bohaterów. W piątek pisarz spocznie na warszawskich Powązkach Wojskowych.
„Czytając powieści Myśliwskiego, chciałoby się mieć pod ręką notes i co kilka stron przepisywać sobie do niego zdania i ustępy mające walor sentencji, uniwersalnych maksym, nad którymi warto się zastanawiać, odłożywszy książkę. Nie ma już właściwie dzisiaj pisarzy - mędrców, którzy mogliby być przewodnikami czy mistrzami, którzy umiejętność wydobywania z ludzkiego doświadczenia indywidualnej prawdy, a zarazem esencji wiedzy o człowieku i jego tajemnicy” - pisał Jerzy Illg w przedmowie do ostatniej książki Myśliwskiego „W środku jesteśmy baśnią”.
I rzeczywiście - powieści Myśliwskiego traktowane są przez czytelników jak traktaty, przypowieści, filozoficzne eseje, w których szuka się pociechy, wskazówek, odpowiedzi na najważniejsze pytania. Temat umierania, odchodzenia pojawia się właściwie w każdej jego książce. Osią „Kamienia na kamieniu” jest budowanie grobu, „Widnokrąg” opowiada o tym, że część z nas umiera razem z kochanymi ludźmi, ale ci, którzy umarli, w pewnym sensie żyją w nas. Cały „Traktat o łuskaniu fasoli” to rozmowa z tajemniczym przybyszem, być może - z samą Śmiercią, w „Ostatnim rozdaniu” bohater, jak Rycerz z bergmanowskiej „Siódmej pieczęci”, gra ze zmarłym w pokera. „Z przestrzeni życia nie można wykluczyć śmierci. Ktoś, kto nie myśli o śmierci, nie żyje. Nie ma świadomości swojego życia. (...). Śmierć jest mądra, śmierć ma rację” - mówił Myśliwski w jednym z wywiadów.
Śmierć była dla Myśliwskiego częścią życia, raczej procesem niż jednorazowym wydarzeniem, dotyczącym nie tylko pojedynczego człowieka, ale całej zbiorowości: „Jakoś się umrze. Człowiek śmierci zwyczajny, księże proboszczu. Nie tylko żyje od kołyski do trumny, ale i umiera od kołyski do trumny. Umrzeć to nie znaczy ten jeden raz umrzeć, księże proboszczu. Kto wie, może dłużej się umiera niż się długo żyje. A przecież umiera się jeszcze za grobem. Bo umiera się dalej wśród tych, co pozostali żywi. A ten jeden raz to może tylko koniec śmierci. Ale zanim do tego końca człowiek dojdzie, ileż to razy musi przedtem umrzeć. Tak po prawdzie, księże proboszczu, to z każdym, co umiera w naszym życiu, umieramy i my po trochu, którzy zostajemy po nim. On odejdzie, a śmierć swoją nam zostawia i my ją musimy znosić. On tam w grobie sobie gnije i nie wie, nie czuje, że gnije, bo nic już nie wie, nie czuje, nawet że kogoś zostawił. I choćby nie było komu z najbliższych po nim umierać, to umierają dalsi, umierają sąsiedzi, znajomi, a może i obcy, choć mogą nie wiedzieć” - pisał w powieści „Kamień na kamieniu”.
Dla Myśliwskiego rodzinne groby wyznaczały środek widnokręgu człowieka. Fakt, że coraz częściej tracimy tę prawdę z oczu, to dla Myśliwskiego znak współczesnego upadku duchowości. Tematem „Kamienia na kamieniu” jest budowa grobu chłopskiej rodziny Pietruszków. Po śmierci rodziców Szymon jako jedyny z braci pozostaje na wsi. Ze strony braci - zapracowanych inżynierów i magistrów - nie może jednak liczyć nawet na rozmowę o tym, czy chcą być kiedyś wspólnie pochowani… Urzędnik gminny, do którego Pietruszka przychodzi po przydział cementu, mówi: „Duszę, bracie, zmień duszę. Nie da się już dzisiaj z chłopską duszą żyć”. Aż do końca powieści nie udaje się mu dokończyć budowy grobowca.
Śmierć u Myśliwskiego bywa doradcą, obserwatorem oceniającym świat. W dramacie „Drzewo” poznajemy siedemdziesięcioletniego chłopa, Marcina Dudę, który postanawia wejść na tytułowe drzewo – sprzeciwiając się nakazowi ścięcia go pod budowę nowej, wyasfaltowanej drogi. Pod drzewo podchodzą kolejne postaci, które wkrótce stworzą naturalny wielogłos tego świata i zaświatów. Na końcu dramatu do głosu dochodzi Śmierć i mówi: „Nie schodźcie, Marcinie. Waszego świata już nie ma. Ostało się tylko to drzewo”.
Myśliwski zauważa, że zmienia się życie, ale i śmierć się zmienia. „Zresztą powiem ci, że i śmierć już nie jest tym, czym była. Był człowiek i go nie ma. I na jego miejsce już sto innych się wpycha. Nawet pamięć po nim zajmą. A dawniej, bracie, umarłeś, we wsi wyrwa zostawała, jakby w bruku. Ale dawniej, żeby tak powiedzieć, śmierć była przywiązana do ludzi. Wszyscy żyli całe życie w jednym miejscu, to śmierć jednego była jakby śmiercią wszystkich. A dzisiaj wszyscy w ruchu, to i śmierć w ruchu. A w ruchu jak na froncie. Z lewa, z prawa padają, a ty naprzód i naprzód. Mrą ludzie nie wiadomo na co, nie wiadomo, kiedy, nie wiadomo, czy to jeszcze śmiercią da się nazwać. Nawet chorować się nie musi, bez przyczyny. Ot, zmęczył się człowiek i go nie ma. A dawniej się zmęczył, siadł na miedzy, odpoczął i żył dalej. Umieramy, bracie, że nie widać po nas śmierci. Nieraz nawet nie odróżnisz, czy ktoś umarł, czy jeszcze żyje. I nic już z tego nie masz, że umrzesz. Tylko z życia jeszcze ci się ma. To żyj, póki da się” - radzi jeden z bohaterów „Kamienia na kamieniu”.
Dla Myśliwskiego strach przed śmiercią to bardzo ludzkie uczucie, choć nie do końca racjonalne. „Człowiek wmówił sobie, że ma za krótkie życie, w związku z czym zwykł się tłumaczyć ustawicznym brakiem czasu. Tylko, powiedzmy, gdyby żył dwa razy dłużej, miałby go więcej? Wątpię. Jeśliby komuś udało się skonstruować zegar, który odmierzałby człowiekowi czas zmarnowany, pusty, i czas pełny, poświęcony jakiemuś pożytkowi, choćby własnemu, okazałoby się, że większość życia zmarnował. Więc może i tak życie dane jest nam w nadmiarze?” - zastanawiał się pisarz.
Cmentarz w twórczości Myśliwskiego to przestrzeń dialogu żywych z umarłymi, miejsce, gdzie historia osobista splata się z historią zbiorową. W „Widnokręgu”, wujek bohatera chodzi na cmentarz rozmawiać z grobami, a ludzie we wsi mówią, że zgłupiał. On tłumaczy: „Myślisz, że może zgłupiałem? Nie zgłupiałem, Pietruś. We wsi tak samo o mnie myślą. Ale nie zgłupiałem. Groby to najmądrzejsza księga. Nie dowiesz się od żywych, co dowiesz się od umarłych”. „Bo na cmentarzu świat wydaje się jakby tylko odbiciem cmentarza. A nawet gdy się tak wędruje między grobami niepewność człowieka nachodzi, czy sam gdzieś tutaj nie leży, tylko musiałby się poszukać” - pisał Myśliwski w „Ostatnim rozdaniu”.
„Żyłem, wciąż żyję w czterech epokach naraz. Przed wojną, tą wielką światową – miałem siedem i pół roku, kiedy wybuchła; w czasie okupacji niemieckiej – kiedy się skończyła, miałem lat 13; w czasach PRL-u, z którym się pożegnaliśmy – miałem wtedy lat 57; i w tej czwartej, po transformacji ustrojowej – do dziś. Zgromadziło się we mnie bogactwo losów ludzkich, cierpień, nędzy i nadziei. Zwłaszcza że to moje życie toczyło się w różnych środowiskach, wiejskim i miejskim, przemiennie w różnych miejscowościach. A mógłbym nawet powiedzieć, że przez część tego życia nie miałem domu. Toteż czasem czuję się obolałą dotkliwością istnienia. Mógłby więc ktoś pomyśleć, że mam w sobie gmach doświadczenia. Tylko, jak kiedyś powiedziałem, doświadczenie uczy nas jednego – aby nie ufać doświadczeniu.
Wiesław Myśliwski kolejne książki publikował rzadko, za to premiera każdej z nich była dużym wydarzeniem. Bohaterowie utworów Myśliwskiego to najczęściej polscy chłopi, a akcja rozgrywa się na prowincji. Przez krytyków Myśliwski określany jest często jako twórca tzw. literatury chłopskiej – podejmującej problematykę tożsamości wsi i jej mieszkańców w czasach historycznych przemian. Pisarz w jednym z wywiadów powiedział, że kultura wiejska zawiera w sobie wieczne wartości ludzkiej egzystencji i najbardziej uniwersalne siły pozwalające na kształtowanie własnego losu – uprawianie ziemi, budowanie domu, przekazywanie tradycji rodzinnej. Jednocześnie Myśliwski ma świadomość, i wielokrotnie to powtarzał, że polskiej kultury chłopskiej właściwie już nie ma, a on sam opisuje świat, który niemal na naszych oczach, w ciągu ostatniego półwiecza, przeminął.
Urodził się 25 marca 1932 r. w Dwikozach koło Sandomierza w Świętokrzyskiem. Debiutował w 1967 r. powieścią „Nagi sad”, w której opowiedział o swoim ojcu. Konflikt między tożsamością odziedziczoną i pożądaną ukazał w powieści „Pałac” (1970) oraz dramacie „Klucznik” (1978). Najobszerniejszą epopeją chłopskiego losu w twórczości pisarza okazała się powieść „Kamień na kamieniu” (1984). Kolejna książka – „Widnokrąg” (1996) uhonorowana została w 1998 roku Nagrodą Nike, podobnie jak wydany w 2006 roku „Traktat o łuskaniu fasoli”. Potem ukazały się jeszcze „Ostatnie rozdanie” (2013) i „Ucho igielne” (2018) a także tom wywiadów i esejów pt. „W środku jesteśmy baśnią” (2022).
„Śmierć nie jest końcem, śmierć jest tylko przystankiem w drodze, z którego wyrusza się dalej, tyle że już bez bagażu, który się przez całe życie taszczyło” - pisał Myśliwski w „Ostatnim rozdaniu”. Pisarz zmarł 29 marca w wieku 94 lat. W piątek spocznie na Powązkach Wojskowych w Warszawie. (PAP)
Agata Szwedowicz