Roman Rakowski (1924-2026). Fot. PAP/Marcin Gadomski
W wieku 102 lat w niedzielę (19 kwietnia) zmarł Roman Rakowski ps. „Grab”. W czasie II wojny światowej był harcerzem Szarych Szeregów, oficerem Kedywu Armii Krajowej i uczestnikiem akcji „Burza” we Lwowie.
O śmierci Romana Rakowskiego poinformowali na swoim profilu terytorialsi. Przypomnieli, że był związany z 7 Pomorską Brygadą Obrony Terytorialnej od początku jej istnienia. „Obecny, zaangażowany, blisko żołnierzy. Autorytet. Świadek historii. Człowiek zasad” – napisali.
Roman Rakowski urodził się 18 marca 1924 r w wiosce Tymowa niedaleko Tarnowa. Już przed wybuchem II wojny światowej związał się z harcerstwem i nie zaprzestał tej aktywności również pod okupacją. W tajnym harcerstwie – „Szarych Szeregach” - przyjął pseudonim „Grab”. Po scaleniu Szarych Szeregów i Związku Walki Zbrojnej trafił do Armii Krajowej. Po przeszkoleniu został wysłany do jednostki specjalnej, która brała udział w akcjach odwetowych, a także w odbiciu 16 żołnierzy AK uwięzionych przez Niemców w Grybowie niedaleko Nowego Sącza.
Wiosną 1944 r. został awansowany na podporucznika. Był uczestnikiem akcji „Burza” we Lwowie – oswobadzaniu tego miasta spod okupacji niemieckiej w lipcu 1944 r. Brał udział w walkach m.in. o hotel George, kościół Karmelitów, a także o Kortumową Górę. Za te ostatnie został odznaczony Orderem Virtuti Militari.
Po zakończeniu operacji, podobnie jak wielu innych akowców, został uwięziony przez NKWD, ale udało mu się uciec. Aby uniknąć wcielenia do armii gen. Berlinga przez kilka tygodni ukrywał się w przebraniu zakonnika w klasztorze Dominikanów.
Nawiązał kontakt ze Zrzeszeniem Wolność i Niezawisłość i na rozkaz jednego z jej dowódców wstąpił do Oficerskiej Szkoły Piechoty Ludowego Wojska Polskiego w Krakowie, a następnie w Inowrocławiu. Stamtąd został przeniesiony do Oddziału I Sztabu Głównego Marynarki Wojennej. Udało się mu uniknąć aresztowania, ale gdy kontrwywiad dowiedział się o jego służbie w AK, został wydalony z wojska. Echa tej służby odbiły się na jego losie jeszcze raz w 1965 r. – na kilka miesięcy trafił wtedy do aresztu pod zarzutem zatajenia tego faktu w swoich dokumentach.
Po powrocie do cywila ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Do emerytury pracował w „Społem”, m.in. na stanowisku prezesa tej spółdzielni w Sopocie i Gdańsku.
Już w czasach PRL-u zaangażował się w działania, których celem było upamiętnianie żołnierzy AK.
W III RP był jednym ze współzałożycieli Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej na Pomorzu. Został awansowany na komandora Marynarki Wojennej RP w stanie spoczynku. (PAP)
jkrz/ aszw/