Prace poszukiwawcze IPN na terenie Woli Ostrowieckiej. Fot. PAP/Wladyslav Musiienko
W poszukiwaniach szczątków polskich ofiar zbrodni wołyńskiej w dawnych wsiach Ostrówki i Wola Ostrowiecka na terytorium dzisiejszej Ukrainy kluczowe są relacje świadków, a upływający czas utrudnia to zadanie – powiedzieli PAP uczestnicy ekspedycji.
- Weryfikacja miejsc, w których mogą znajdować się pochówki, jest bardzo trudna, bo odnosimy się do relacji świadków pamiętających stojącą tutaj wieś, która dzisiaj nie istnieje – wyjaśniła dr Dominika Siemińska, archeolożka i naczelniczka Wydziału Kresowego Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. - Dlatego musimy najpierw znaleźć punkty odniesienia, czyli dawne budynki, drogę, skrzyżowanie - rzeczy, które wskażą nam, jak iść dalej – dodała.
Polsko-ukraińska ekspedycja rozpoczęła poszukiwania na terenie dwóch nieistniejących już wsi w rejonie lubomelskim, w północno-zachodniej Ukrainie, w ubiegłym tygodniu. Wynikiem prac jest odnalezienie szczątków pięciu osób w zbiorowej mogile, która nie była dotychczas znana. Jeszcze jeden grób, w którym pochowana była jedna osoba, odkryto w lesie naprzeciwko cmentarza w Ostrówkach.
Siemińska powiedziała, że w miejscach wskazanych przez świadków najpierw ściągana jest wierzchnia warstwa ziemi. Używa się do tego ciężkiego sprzętu. - Używamy koparek, bo to znacznie przyspiesza nasze prace. Poruszamy się po dużych przestrzeniach, szukamy budynków i musimy to wszystko odsłonić. Jeśli pod warstwą humusu pojawia się obiekt archeologiczny - jakaś ciemniejsza plama, zaburzenie naturalnego układu warstw ziemnych, to sprawdzamy, co to jest, i wtedy pracujemy już ręcznie – podkreśliła.
Po ustaleniu, że w danym miejscu znajduje się mogiła, tzw. jama grobowa jest zabezpieczana tak, aby pierwsze, odkryte w niej szczątki zachowały się do czasu ekshumacji. Władze Ukrainy wydają osobno pozwolenia na poszukiwania i osobno na ekshumacje.
W pracach w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej uczestniczy też dr Łukasz Szleszkowski z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, specjalista medycyny sądowej. Tłumaczy, że badanie szczątków podzielone jest na kilka etapów.
- Pierwszy etap to oględziny w jamie grobowej, które pokazują, w jaki sposób te ofiary były grzebane – czy w ewentualnym pośpiechu, czy w sposób rytualny. Następnie szczątki są podejmowane i dokładnie oczyszczane. Szczegółowe oględziny prowadzone są już w pracowni – powiedział.
Ich celem jest ustalenie wieku i płci ofiary, cech indywidualnych oraz identyfikacyjnych. - Dalszy etap to badanie sądowo-lekarskie, czyli szczegółowy opis obrażeń, które na kościach odnajdujemy, czy różnego rodzaju złamań. Te złamania mogą wskazywać na jakiś charakterystyczny mechanizm postrzałowy czy ślady uderzenia narzędziem. Kolejny etap to pobranie materiału do badań genetycznych i identyfikacja osobnicza – wyjaśnił Szleszkowski.
Prace poszukiwawcze w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej realizowane są we współpracy z ukraińskim partnerem IPN – wyspecjalizowanym przedsiębiorstwem Wołyńskie Starożytności oraz z udziałem przedstawicieli polskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Na miejscu obecni są przedstawiciele Ukraińskiego IPN.
IPN informował wcześniej, że w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej przeprowadzono dotąd trzy etapy prac archeologiczno-ekshumacyjnych, które pozwoliły na odnalezienie szczątków 674 Polaków zamordowanych 30 sierpnia 1943 r. przez oddziały OUN-UPA. Celem obecnych poszukiwań jest odnalezienie mogił jeszcze 350 osób.
Z Ostrówek Jarosław Junko (PAP)
jjk/ akl/ jpn/