Gdańsk, 22.05.06.Akcja ratunkowa. Płonie kościół św. Katarzyny w Gdańsku. Pożar wybuchł tuż przed godz. 15.00. Fot. PAP/Stefan Kraszewski
Mija 20 lat od pożaru najstarszego kościoła parafialnego Gdańska – św. Katarzyny. Były kustosz Muzeum Zegarów Wieżowych Grzegorz Szychliński wspomina, że dla mieszkańców był to wielki szok, zmartwienie i przerażenie.
Ogień pojawił się 22 maja 2006 r. około godz. 14.30 podczas prac dekarskich prowadzonych na dachu świątyni. Kościół św. Katarzyny płonął przez wiele godzin, a nad Starym Miastem unosił się słup ognia widoczny z daleka. W kulminacyjnym momencie z żywiołem walczyło około 140 strażaków.Jak później ustalili śledczy, przyczyną było nieumyślne zaprószenie ognia podczas cięcia metalowych elementów szlifierką kątową. W lipcu 2009 r. Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał dekarza prowadzącego prace na karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata.
Były kustosz Muzeum Zegarów Wieżowych, działającego w wieży świątyni, zapamiętał najpierw niepokojący obraz widziany przez okno połaciowe.
- Zobaczyliśmy jak w powietrzu unosi się obłoczek jakby kurzu – sądziliśmy, że to dekarze zrzucają dachówki – relacjonował. Dodał, że po chwili zorientował się, że to nie kurz, a dym.
Wraz ze współpracownikami wbiegł wtedy do wieży. - Okazało się, że za drzwiami pożarowymi buzuje ogień. Na szczęście nie otworzyliśmy tych drzwi, bo już nie zdołalibyśmy ich zamknąć – powiedział. Pracownicy muzeum zabrali najważniejsze dokumenty i rozpoczęli ewakuację. Na schodach spotkali pierwsze ekipy ratunkowe.
Jak podkreślił Szychliński, ogromne znaczenie miały właśnie drzwi przeciwpożarowe i grube mury wieży. - Zdawaliśmy sobie sprawę, że jeżeli te drzwi wytrzymają, to przedostanie się ognia z poddaszy do wieży jest mało prawdopodobne – zaznaczył.
Pożar objął więźbę dachową, a następnie zagroził hełmowi wieży. Były kustosz wspominał, że razem ze strażakami wszedł do środka wieży, pomagając im poruszać się w ciemnościach. - Tam, na poziomie korony murów, przy dzwonach blokowano możliwość dostania się ognia do wnętrza wieży – powiedział.
W świątyni trwała równocześnie akcja ratowania wyposażenia i zabytków. Muzealnicy współpracowali ze strażakami oraz konserwatorami zabytków. Dzięki temu udało się ocalić większość wyposażenia kościoła i wszystkie zbiory Muzeum Zegarów Wieżowych.
- Nie utraciliśmy ani jednego obiektu muzealnego, niczego z rejestru własności ani depozytów – podkreślił były kustosz. Dodał, że największe zagrożenie dotyczyło dzwonów carillonu i konstrukcji hełmu wieży.
Wspominając tamte wydarzenia, unika dziś opisywania własnych emocji. - Byłem w stresie, który starałem się ze wszystkich sił opanować – przyznał jedynie. Wspomniał też o wielogodzinnym bieganiu po schodach wieży i pracy wśród wody oraz dymu. - Koło mnie pękł wąż strażacki, a później strażacy na moją prośbę oblali mnie wodą, gdy zbliżaliśmy się do płonącego hełmu - wspominał.
Pożar wywołał poruszenie w mieście. Zdaniem byłego kustosza mieszkańcy traktowali św. Katarzynę nie tylko jako obiekt sakralny, lecz także symbol historii miasta. - To najważniejsze świadectwo słowiańskiej genezy Gdańska – ocenił.
Choć skala zniszczeń była ogromna, nie doszło do rozprzestrzenienia się ognia na sąsiednią zabudowę Starego Miasta. - Do kościoła nie przylegają żadne inne obiekty, nie było wichury – przypomniał rozmówca.
Odbudowa świątyni trwała kilka lat. Obejmowała rekonstrukcję około 2 tys. m kw. więźby dachowej, naprawę sklepień i odbudowę hełmu wieży, zakończoną w 2011 r. Koszt prac przekroczył 10 mln zł. Finansowanie pochodziło m.in. z budżetu państwa, funduszy unijnych oraz środków samorządowych.
Jak podkreślają specjaliści zajmujący się ochroną zabytków i bezpieczeństwem pożarowym, pożar Kościół św. Katarzyny stał się jednym z najważniejszych studiów przypadku dla służb konserwatorskich i straży pożarnej w Polsce. Analizy przebiegu akcji ratowniczej publikowano później m.in. w branżowym „Przeglądzie Pożarniczym”, gdzie wskazywano, że kluczowe znaczenie miały szybkie wykrycie ognia, właściwe odcięcie stref pożarowych oraz współpraca strażaków z muzealnikami i konserwatorami zabytków.
Eksperci zwracali też uwagę, że pożar ujawnił skalę zagrożeń związanych z prowadzeniem tzw. prac gorących w historycznych obiektach. W kolejnych latach w wielu zabytkach zaostrzono procedury bezpieczeństwa, wprowadzono obowiązek bardziej szczegółowych ekspertyz przeciwpożarowych i rozszerzono monitoring pożarowy podczas remontów.
Zdaniem byłego kustosza pożar św. Katarzyny był punktem zwrotnym w podejściu do zabezpieczeń przeciwpożarowych w historycznych świątyniach. - W tych kościołach gdańskich, z którymi mam styczność, a najbardziej z Bazyliką Mariacką, gdzie zajmuję się zegarem astronomicznym, ochrona przeciwpożarowa może być wzorcowym przykładem – ocenił. Dodał, że potrzebne są regularne ćwiczenia strażaków w zabytkowych obiektach, tak aby „pierwsza ich obecność w obiekcie nie była dopiero w czasie akcji gaśniczej”.
Kościół pw. św. Katarzyny jest najstarszym kościołem parafialnym Starego Miasta, został wzniesiony w latach 1227-1239 z fundacji książąt gdańsko-pomorskich i znacznie rozbudowany w XIV wieku. W 1945 roku uległ zniszczeniu. Wewnątrz znajduje się płyta nagrobna z 1659 r. słynnego astronoma Jana Heweliusza.
Na 76-metrowej wieży kościelnej zamontowany jest carillon - zespół zestrojonych ze sobą dzwonów wyposażonych w mechanizm umożliwiający wygrywanie na nich melodii. W wieży kościoła ma siedzibę Muzeum Zegarów Wieżowych.(PAP)
Piotr Mirowicz
pm/ aszw/
