Wystawa "Sekretne komnaty władzy ludowej" w Nowej Izbie Poselskiej na Zamku Królewskim w Warszawie. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Sala bankietowa, nigdy nieużywana winda, luksusowo wyposażone łazienki — na Zamku Królewskim w Warszawie od piątku można zwiedzać wystawę Sekretne komnaty władzy ludowej.
Sekretne komnaty władzy ludowej zajmują południowe (od strony Trasy W-Z) skrzydło Zamku Królewskiego w Warszawie. Od początku lat osiemdziesiątych mieszczą się tam biura pracowników zamkowego muzeum, ale niewiele brakowało, a byłoby to miejsce, w którym rządzący w poprzedniej dekadzie Edward Gierek przyjmowałby swoich gości.
Na pomysł stworzenia czegoś w rodzaju „Pałacu Republiki” wpadł prawdopodobnie Józef Kępa – przewodniczący Obywatelskiego Komitetu Odbudowy Zamku Królewskiego, a jednocześnie członek ścisłego kierownictwa PZPR.
W 1974 r., gdy bryła odbudowywanego Zamku była już gotowa, przystąpiono do prac budowlanych i montażowych. Największe zmiany dotyczyły sal poselskiej i senatorskiej. W tej pierwszej miały być organizowane bankiety, zaś w drugiej – kongresy i konferencje. Z tego powodu zamontowano nawet kabiny dla tłumaczy.
W części pomieszczeń zamontowano klimatyzację, co wymagało wyburzenia części stropów, przebudowano także niektóre ściany nośne, a żeby schować nowe instalacje na drugim piętrze, trzeba było o ponad 55 centymetrów podnieść podłogę.
Na najniższej kondygnacji urządzono kuchnię, przy której miała się znajdować stołówka, zaś parter przeznaczono na recepcję i zaplecze administracyjne.
Zadbano również o umeblowanie i inne wyposażenie. Część pochodziła z Desy, zachowały się jeszcze sklepowe rachunki.
Z myślą o komforcie gości zamontowano windę, dla której trzeba było jednak wybudować specjalny szyb. Winda istnieje do dziś, ale nigdy nie została uruchomiona. Od piątku można będzie do niej wejść i po podniesieniu znajdującej się w środku słuchawki posłuchać opowieści o czasach, w których powstała.
Jak powiedziała PAP prof. Małgorzata Omilanowska, dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie, pomysł stworzenia „rezydencji dla przedstawicieli najwyższych władz państwowych obcych krajów przybyłych z wizytą do Polski” przypadł podobno do gustu samemu Gierkowi. Podczas wizyty w Pradze został bowiem przyjęty na Hradczanach, a w Berlinie rządzący wtedy w NRD Erich Honecker budował właśnie Pałac Republiki.
Do końca lat siedemdziesiątych pomysł został zrealizowany, ale ani Gierek, ani jego następcy nigdy z tego nie skorzystali. Oponowali przeciwko niemu przede wszystkim muzealnicy – na czele z prof. Stanisławem Lorentzem, ówczesnym dyrektorem Muzeum Narodowego oraz prof. Aleksandrem Gieysztorem, który był dyrektorem Zamku Królewskiego.
W pomieszczeniach po niedoszłej „rezydencji dla przedstawicieli najwyższych władz” urządzono biura dla pracowników zamkowego muzeum i nie zmieniło się to do dziś. Muzealnicy przeprowadzili się teraz z powodu wystawy (czynna będzie do 17 stycznia 2027), ale potem wrócą na poprzednie miejsca.
Pytana przez PAP prof. Omilanowska o to, które z pomieszczeń „sekretnych komnat władzy” zrobiło na niej największe wrażenie, wskazała na łazienki. – Są wyłożone płytami z białego marmuru kararyjskiego i czarnego wapienia dębnickiego i wyposażone w zachodnią armaturę, wciąż mogą się podobać.
Wystawie „Sekretne komnaty władzy” towarzyszy przygotowana przez Zamek Królewski bogato ilustrowana publikacja, zawierająca m.in. esej prof. Marcina Napiórkowskiego, dyrektora Muzeum Historii Polski. Jak wyjaśniła prof. Omilanowska, to on wpadł na pomysł nazwania nieudostępnionych nigdy zwiedzającym pomieszczeń „sekretnymi komnatami władzy”. (PAP)
jkrz/ dki/