Jazz Camping Kalatówki ma już 30 lat - uczestnicy jubileuszowych uroczystości. Fot. Arek Stankiewicz
Trzydziestolatek Jazz Camping Kalatówki stał się częścią tożsamości kulturalnej Zakopanego – zaznaczył Łukasz Filipowicz, burmistrz Miasta Zakopane podczas jubileuszowych uroczystości, związanych ze świętem polskiego jazzu w Tatrach.
Swingujący wrzesień i październik wypełniły koncerty, jam sessions, wydarzenia teatralne, filmowe i taneczne, a także plenerowa wystawa plenerowa na Krupówkach przedstawiająca historię kalatówkowych spotkań jazzowych.
- Na malowniczej Polanie Kalatówki w tym roku gościmy trzydziestu muzyków, by wspólnie świętować wydarzenie, które swoją historią wpisało się w krajobraz gór, Zakopanego i polskiej kultury – mówiła podczas inauguracji tegorocznego Jazz Campingu Kalatówki (JCK) Marta Łukaszczyk, dyrektorka Hotelu Kalatówki, pomysłodawczyni i organizatorka tego wyjątkowego wydarzenia muzycznego.
Camping zawsze łączył tradycję i nowe muzyczne opowieści. Tak było i tym razem. W programie znalazły się wieczory tematyczne jak „Wino-Granie”, poświęcony pamięci wybitnego muzyka Zbigniewa Namysłowskiego, wieloletniego dyrektora artystycznego Jazz Campingu Kalatówki. Tytuł koncertu stanowi odniesienie do „Winobrania” – jednego z najważniejszych albumów w biografii muzyka i w historii polskiego jazzu. Ten – zdaniem organizatorów – jeden z najważniejszych punktów programu, stanowił szczególny moment refleksji nad dorobkiem artysty, który jako lider przez lata współtworzył wyjątkowy charakter Campingu.
Podczas „Wino-Grania” wystąpili uczniowie z zakopiańskiej POSA – Państwowej Ogólnokształcącej Szkoły Artystycznej w Zakopanem. Trzynastoosobowy zespół poprowadził Szymon Bobrowski.
Nieodmiennie entuzjastycznie na Campingu przyjmowane są kapele góralskie; w tej edycji góralskie granie miało miejsce na Kalatówkach pod wodzą Jana Karpiela-Bułecki i w Teatrze „Witkacy”, gdzie odbywała się sympatyczna jubileuszowa „oficjałka”.
Srebrną statuetką z logo autorstwa Barbary Pikulskiej-Krajewskiej, przedstawiającym kontrabas na tle górskich szczytów, organizatorzy i władze miasta uhonorowały Martę Łukaszczyk i wszystkich muzyków , fotografów i filmowców także osoby, działające od lat na rzecz Jazz Campingu Kalatówki. W tym gronie znalazła się Polska Agencja Prasowa, od początku relacjonująca to ważne dla polskiego jazzu i kultury wydarzenie.
Kapela Andrzej Karpiel-Replorz, Szymon Tylka, Tadeusz Gocał, Maciej Krzeptowski, Marek Majerczyk jak zawsze porywała słuchaczy muzyka podhalańską z jej żywym synkopowanym rytmem.
- Od czasu przełomowego projektu łączącego nowoczesny jazz z muzyką podhalańską „Namysłowski i Górale”, którego premiera odbyła się podczas Jazz Jamboree 1994 r., Podhalańczyków nie może na Campingu zabraknąć – wspominał z okazji jubileuszu Jan Karpiel-Bułecka.
Silne związki łączą JCK z Teatrem „Witkacy” z Zakopanego; aktorzy dają spektakle na Kalatówkach a jazzmani koncertują i w teatrze. W tej edycji odbyły się sesje improwizacyjne „Jazz i Witkacy – „Nie-winni Czarodzieje”.
- Kalatówki mają w sobie coś magicznego. Tutaj muzyka wybrzmiewa inaczej, bliżej ludzi i natury. Jubileusz to dla nas nie tylko święto historii, ale także dowód, że jazz nadal potrafi łączyć pokolenia i inspirować do nowych poszukiwań artystycznych – zaznacza, córka Zbigniewa Namysłowskiego Mary Rumi, dyrektorka artystyczna JCK.
Camping to impreza ponad pokoleniowa. No właśnie, dziś imprezę firmują dzieci Zbyszka Namysłowskiego, ich dzieci…, młodzi utalentowani muzycy i klasycy jak i „bardzo już dorośli” Jacek Kochan, perkusista i kompozytor oraz Jerzy Bartz, mistrz gry na kongach, bongosach i perkusji.
Liderem JCK po śmierci Zbigniewa Namysłowskiego w 2022 r. został syn saksofonisty Jacek Namysłowski. Maria Rumińska – Mary Rumi śpiewa i gra – niekiedy na tak oryginalnych instrumentach jak lira korbowa. Wokalistką jest też Dobrochna Rumińska - Dobro Rumi, której duet z gitarzystą Mateuszem Kocurem skradł serca publiczności. Szefem muzycznego klanu Rumińskich jest Marcin, kompozytor multiinstrumentalista.
Był to też „camping tańczący”. Impreza „Wysokogórski dansing jazzowy” z zespołem Melodia i Rytm Jana Emila Młynarskiego i Jacka Namysłowskiego wzbudziła entuzjazm publiczności. Na Kalatówkach objawiły się wielkie talenty taneczne; świetnie się oglądało tancerzy i słuchało szlagierów w interpretacji Młynarskiego.
- Jazz Camping Kalatówki od trzydziestu lat tworzą ludzie, którzy kochają muzykę i autentyczne spotkania. To wydarzenie jest czymś znacznie więcej niż festiwalem – to społeczność, tradycja i wyjątkowa energia miejsca, do którego chce się wracać.
Jubileuszowa edycja to okazja do wspomnień, ale przede wszystkim do wspólnego przeżywania muzyki tu i teraz – mówi dyr. Marta Łukaszczyk, bez której delikatności i zarazem konsekwencji zapewne JCK nie wyrósłby na wspaniałego trzydziestolatka.
Do historii Campingu z lat 1959 i 1960 wraca z rozmowie z PAP Paweł Brodowski, redaktor naczelny „Jazz Forum”. – Co się złożyło na tę trzydziestkę? Tamte dwa pierwsze campingi i potem kontynuacja od 1997 roku. Wskrzeszone Kalatówki to te, w których uczestniczył jeszcze Zbyszek Namysłowski i późniejsze, już bez niego, po śmierci muzyka.
Według Brodowskiego mamy do czynienia z kontynuacją zjawiska, ale nie jest to ten sam Jazz Camping, który już należy do polskiej historii. - Camping ze swoją barwną historią jest symbolem żywotności polskiego jazzu. Jest też oazą wolności, dającą zapomnienie od powszednich zmartwień i lęków. Jadąc kiedyś kolejką na Kasprowy Wierch patrzyłem na Kalatówki, na małe schronisko tam w dole, w którym każdego wieczoru i każdej nocy rozbrzmiewał jazz. Nierealny obraz, sytuacja surrealistyczna, ale mocno poruszająca. Takie to są Kalatówki!
W gronie muzyków biorących udział w 30. edycji JCK znaleźli się m.in. saksofoniści Tomek Pruchnicki, Marcin Ślusarczyk, Paweł Kowalik; trębacze Dominik Gawroński, Robert Majewski; na bębnach grają - Jacek Kochan, Paweł Dobrowolski, Krzysztof Sroka, Mikołaj Zych, Jan Emil Młynarski; na congach - Jerzy Bartz, Michelle Welchons; gitarzyści - Mateusz Kocur, Konrad Zemler, Rafał Sarnecki; pianiści - Aga Gruczek, Tomek Sołtys, Joachim Mencel, Piotr Andrzejewski, Kuba Płużek; na basie - Alan Wykpisz, Filip Śmiech, Marian Pawlik, Michał Rutkowski, Robert Chyła (+skrzypce), Andrzej Święs; puzoniści - Jacek Namysłowski, Grzegorz Pałka.
Jazz Camping Kalatówki – nie tylko tworzy swoją historię, ale też solennie ją dokumentuje. Wszystkie edycje imprezy od początku jej reaktywowania w 1997 r. mają fotograficzną i filmową dokumentację. Od lat filmowe story tworzy Andrzej Kużas, cierpliwie utrwalając koncerty i trwające niekiedy do białego rana sesje jamowe.
Zdjęcia z legendarnych Campingów w 1959 i 1960 autorstwa Wojciecha Plewińskiego po dziś są eksponowane na Kalatówkach. - Lubię zdjęcia z tamtych lat Plewińskiego – powiedział PAP Brodowski. - Stanowią bowiem swoistą kronikę czasu i ludzi, którzy uczestniczyli w pierwszych campingach. Byli to m.in. Roman Polański, Krzysztof Komeda, Andrzej Trzaskowski, Jerzy Duduś Matuszkiewicz, Rosław Szaybo, młody wówczas Zbyszek Namysłowski. Także piękne aktorki Basia Kwiatkowska, Agata Tuszyńska; była też Kasia Gaertner. Podobnym świadectwem wydarzeń na Kalatówkach w 59. i 60 jest - zdaniem Brodowskiego - film dokumentalny Jana Rybczyńskiego.
Fotografowie współczesnej edycji JCK podobnie z artyzmem i miłością do jazzu podeszli do swego zadania. Efektem jest stała ekspozycja zdjęć na Kalatówkach i tym razem plenerowa wystawa z okazji jubileuszu 30-lecia na głównej ulicy miasta – na Krupówkach. Ideą Marty Łukaszczyk było pokazanie atrakcyjności Campingu także turystom, którzy nie dotrą na Polanę Kalatówki, ale chętnie spacerują „ceprowskim szlakiem” jak mówią górale. – A przecież już tak bywało, że turyści, którzy zetknęli się z Campingiem stawali się jego bywalcami i przyjaciółmi Kalatówek – dodaje dyr. Łukaszczyk.
Wystawę otwiera pokaz zdjęć Wojciecha Plewińskiego. Natomiast w gronie fotografów współczesnej historii Jazz Campingu po jego reaktywacji w 1997 r. znaleźli się: Andrzej Bernat, Adam Brzoza, Maciej Ciechomski, Wojciech Druszcz, Jaromir Radziejewski, Marek Rokoszewski, Leszek Tuśnio, Paweł Strzelec, Krzysztof Wilma.
Kiedy podczas koncertu finałowego muzycy wykonując standard jazzowy „When the Saints Go Marching” – „Kiedy wszyscy święci idą do nieba” opuszczali w symbolicznym pochodzie nowoorleańskim scenę, to był znak, że kończy się kolejny Camping. Dixielandowy styl, ragtime, marszowe rytmy, radosne brzmienia gospel i bluesowe „nawoływania” złagodziły trochę melancholię z powodu końca wspaniałego muzycznego wydarzenia, które – jak powiedziała Joanna Staszak, z wydziału kultury urzędu miasta – stało się jedną z najlepiej rozpoznawalnych tradycji Zakopanego.
Anna Bernat (PAP)