10 lipca 1941 r. w Jedwabnem zostało zabitych kilkuset Żydów. Według ustaleń IPN sprzed ponad 20 lat zbrodni dokonali Polacy, ale z niemieckiej inspiracji. Do podobnych zdarzeń w tamtym czasie doszło w ponad dwudziestu innych miejscowościach.
85 lat temu, 10 lipca 1941 r., w Jedwabnem (Podlaskie) doszło do mordu na co najmniej 340 Żydach, którego – według ustaleń śledztwa IPN – z inspiracji Niemców - dokonała grupa miejscowych Polaków. Większość ofiar pogromu została po zamknięciu w stodole spalona żywcem.
Obchody zbrodni w Jedwabnem rzadko gościły czołowych polskich polityków. Poza Aleksandrem Kwaśniewskim w 2001 r. w uroczystościach nigdy nie wziął udziału żaden prezydent ani premier. W tym roku obecność zapowiedzieli marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty i marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska.
W dalszym ciągu jestem dumny z tego, jak państwo polskie zmierzyło się ze sprawą Jedwabnego. Działania instytucji państwowych, a także polskich historyków cechowały otwartość i uczciwość – mówi PAP prof. Paweł Machcewicz, historyk, w 85. rocznicę zbrodni w Jedwabnem.
Powtarzana w nieskończoność hipoteza o prowokacji zablokowała proces gojenia się ran po pogromie - mówi prof. Joanna Tokarska-Bakir, autorka publikacji na temat wydarzeń z 4 lipca 1946 roku „Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego”.
4 lipca 1946 r. w Kielcach doszło do pogromu, w wyniku którego z rąk miejscowych Polaków – mieszkańców miasta, milicjantów i funkcjonariuszy innych służb - zginęło i zostało ranionych kilkudziesięciu Żydów. Wśród ofiar byli niedawni więźniowie sowieckich łagrów i hitlerowskich obozów koncentracyjnych.
W piątek (4 lipca) w Kielcach odbyły się uroczystości upamiętniające ofiary pogromu ludności żydowskiej z 4 lipca 1946 r. W obchodach uczestniczyli przedstawiciele władz, duchowieństwa, środowisk żydowskich oraz organizacji społecznych i związkowych.
Pogrom kielecki jest wydarzeniem, które w ogóle nie jest poddane refleksji. Dla wielu było to straszne świństwo, które komuniści zrobili nam, Polakom, żeby dobrych ludzi zohydzić w oczach świata, a przede wszystkim wśród Żydów - tak o wydarzeniach z 4 lipca 1946 r. w rozmowie z PAP mówi Bogdan Białek.
W zależności od sytuacji politycznej, antysemickie nastroje są albo podkręcane i rozgrzewane, albo studzone i chowane do piwnic. To wymaga opowiadania o tym, jakie są źródła przemocy, zła, nienawiści - mówi PAP Mateusz Pakuła, autor książki "Skóra po dziadku", dotykającej tematu pogromu kieleckiego.