Sala Sądu Okręgowego w Warszawie. Rozpoczęcie ponownego procesu w sprawie „prowokacji na Chłodnej”, czyli podrzucenia do mieszkania ks. Jerzego Popiełuszki przez SB w 1983 r. materiałów obciążających duchownego. Fot. PAP/Marcin Obara
Przed Sądem Okręgowym w Warszawie w procesie oskarżonych o prowokację z 1983 r. wobec ks. Jerzego Popiełuszki przesłuchiwani są bliscy współpracownicy księdza. - Ksiądz był ciągle śledzony, wiedział, że wokół niego źle się dzieje. Byliśmy zewsząd podsłuchiwani - mówił jeden z nich o tamtym czasie.
Proces byłych funkcjonariuszy SB, oskarżonych o podrzucenie w 1983 r. do mieszkania księdza Popiełuszki przy ul. Chłodnej w Warszawie materiałów mających go obciążać, rozpoczął około dwa lata temu. Sąd jako świadków przesłuchał już wielu ówczesnych funkcjonariuszy SB, przesłuchuje też najbliższych współpracowników księdza. Postępowanie się wydłuża, gdyż większość świadków jest w podeszłym wieku.
W czwartek przed SO zeznania złożył jeden z ówczesnych czołowych działaczy Solidarności w Hucie Warszawa oraz bliskich współpracowników księdza, a także współorganizator pielgrzymek Świata Pracy na Jasna Górę. W III RP był on zaś m.in. aktywnym samorządowcem. Świadek - pytany przez sąd - nie chciał jednak, żeby upubliczniano jego personalia.
Jak zeznawał - w czasie, którego dotyczy proces - było wiele zamachów na ks. Popiełuszkę. Na przykład jadący z naprzeciwka samochód na warszawskim Moście Gdańskim zerwał lusterko w aucie, którym jechał kapłan. Innym razem na plebanii na Żoliborzu do jednego z pomieszczeń, wybijając okno, wpadła cegłówka z przymocowanym zapalnikiem.
- Wtedy utworzyliśmy całodobowy system ochrony księdza, w oknach na plebanii zamontowaliśmy stalowe siatki - mówił świadek. Jak dodał, księdza chronili głównie zaprzyjaźnieni pracownicy z Huty Warszawa. - Wokół kościoła prawie zawsze było około 10 osób, zaś jak ksiądz wyjeżdżał, to staraliśmy się, aby jechała z nim jedna, dwie osoby - mówił.
Jak zaznaczył, wtedy ksiądz był ciągle śledzony. - Wiedział, że wokół niego źle się dzieje. Byliśmy zewsząd podsłuchiwani - mówił świadek. Jak zeznał podsłuch odkryto na przykład w jednym z samochodów.
Na ławie oskarżonych w tej sprawie zasiadają Grzegorz P. i Paweł N. Zostali oni oskarżeni przez Instytut Pamięci Narodowej o podrzucenie w 1983 r. do mieszkania księdza kilkunastu tysięcy ulotek, farby drukarskiej, granatów z gazem łzawiącym, naboi i materiału wybuchowego - co następnie 12 grudnia 1983 roku ujawniono w wyniku oficjalnego przeszukania. Spowodowało to wdrożenie przeciwko kapelanowi Solidarności postępowania karnego. Miały to być dowody do przygotowywanego procesu sądowego.
Jak mówił w czwartek świadek, ksiądz był wzburzony całym tym zdarzeniem i przeszukaniem. - My nie rozmawialiśmy o tym dużo, dla nas było oczywiste, że to prowokacja tajnej policji, ubecji, żeby księdza zamknąć - zaznaczył.
Pierwotnie w tej sprawie - poza P. i N. - oskarżonym był także Waldemar O. Trzej byli funkcjonariusze SB zostali w latach 80. skazani w tzw. procesie toruńskim jako sprawcy zabójstwa księdza Popiełuszki. Dwóch ze sprawców zabójstwa księdza zmieniło później nazwiska używane w latach 80. Obecny proces toczy się jedynie wobec P. i N., ponieważ Waldemar O. zmarł w 2023 r.
Wcześniej - w kwietniu ub.r. - w tym procesie jako świadek m.in. przesłuchany został Adam P. - czwarty ze skazanych w procesie toruńskim. Adam P. był zwierzchnikiem trójki byłych funkcjonariuszy oskarżonych w procesie o prowokację przy ul. Chłodnej. Wymierzono mu wówczas, podobnie jak Grzegorzowi P., najwyższy wyrok - 25 lat pozbawienia wolności.
W tym roku warszawski sąd rejonowy umorzył inną sprawę, w której oskarżonym był Adam P. IPN zarzucił mu wydanie 13 grudnia 1981 r. decyzji o internowaniu wobec 13 osób. Sąd uznał, że stan zdrowia trwale wyklucza udział oskarżonego P. w sprawie.
Ks. Popiełuszko został zamordowany przez funkcjonariuszy SB w nocy z 19 na 20 października 1984 r. Według ustaleń był obserwowany przez SB już na dwa lata przed śmiercią. Księdza starano się także za wszelką cenę skompromitować. Władze rozpętały kampanię propagandową - w prasie ukazał się tekst pt. „Garsoniera obywatela Popiełuszki", w którym usiłowano przedstawić duchownego jako człowieka majętnego i zainteresowanego wyłącznie swoimi interesami. Tekst podpisany pseudonimem - jak później stało się wiadome - był redagowany przez ówczesnego rzecznika rządu PRL Jerzego Urbana.
- Dzwoniłem do redakcji i zażądałem rozmowy z osobą, która podpisała się pod tym paszkwilem. Odpowiedź była krótka: nie ma takiej osoby w redakcji - mówił w czwartek świadek.
W ocenie pionu śledczego IPN czyny funkcjonariuszy SB oskarżonych o prowokację przy ul. Chłodnej kwalifikują się jako zbrodnia przeciwko ludzkości, ponieważ zdarzenie w mieszkaniu księdza było jednym z całego ciągu działań wobec niego, „wpisujących się w ówczesną politykę skierowaną przeciwko społeczeństwu", co finalnie doprowadziło do zabójstwa kapłana. IPN wskazuje także, że podczas procesu toruńskiego nie był poruszany wątek prowokacji na ul. Chłodnej.
Papież Benedykt XVI 6 czerwca 2010 r. zaliczył ks. Popiełuszkę do grona błogosławionych, a papież Franciszek w 2014 r. ustanowił go patronem Solidarności.
Kolejne terminy procesu dotyczącego prowokacji przy ul. Chłodnej zaplanowano już do grudnia br.
Marcin Jabłoński (PAP)
mja/