W środę mija 20. rocznica zawalenia się dachu hali Międzynarodowych Targów Katowickich (MTK). Zginęło wówczas 65 osób, a ponad 140 zostało rannych, 26 z nich doznało ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Była to największa katastrofa budowlana w historii Polski.
Mimo upływu lat poszkodowani w katastrofie hali Międzynarodowych Targów Katowickich (MTK) i bliscy ofiar doskonale pamiętają tamte wydarzenia. Większość z nich w rozmowach z PAP podkreślała, że to tragedia, która na zawsze zmieniła ich życie i rana, która nigdy do końca się nie zabliźni.
Gdy cierpią ludzie, nie ma takiej akcji ratowniczej, którą można byłoby oceniać w kategoriach sukcesu, można jedynie zastanawiać się, czy nie trzeba było zrobić czegoś inaczej - powiedział w wywiadzie dla PAP nadbryg. Janusz Skulich, który dowodził działaniami ratowniczymi po katastrofie hali Międzynarodowych Targów Katowickich (MTK).
Dziennikarka radiowej Trójki Anna Dudzińska powiedziała PAP, że w audioserialu „12 000 dni: katastrofa promu Jan Heweliusz”, którego jest współautorką, twórcy chcieli oddać głos osobom, które dotychczas nie opowiedziały o swojej traumie związaną z katastrofą promu. Cały audioserial będzie dostępny od środy.
Po katastrofie „Jan Heweliusz” zatonął ponownie – w morzu kłamstw. Wiedziałem, że moja książka będzie nie tylko o tragedii promu, ale też o ułomnym państwie, o ofiarach, od których Polska się odwróciła - powiedział PAP Adam Zadworny, autor reportażu „Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku”.
Między zardzewiałymi torami suwnic wzdłuż nabrzeża dawnej stoczni 87-letni Herfinn Osland wciąż potrafi wskazać, gdzie 50 lat temu powstawał „Jan Heweliusz”. Tego promu nie da się zapomnieć - przyznaje dla PAP, w pierwszej rozmowie dla polskich mediów, inżynier z zakładu, w którym zbudowano statek.
30 maja 1955 r. w kopalni „Sośnica” w Gliwicach wybuchł pożar. W tej jednej z największych katastrof górniczych po II wojnie światowej zginęło aż 42 górników. Władze próbowały to ukryć – pilnowały, by w żadnym zakładzie pogrzebowym nie zamówiono więcej niż dwóch trumien.
17 kwietnia 1995 r. w wieżowcu w Gdańsku-Wrzeszczu doszło do wybuchu gazu. Zginęły 22 osoby. "Byliśmy częścią tej akcji, chodziliśmy po gruzowisku, kiedy wieżowiec jeszcze stał, i po tym, jak został »położony«" – wspomina wieloletni dziennikarz TVP Wojciech Suleciński.
43 lata temu w katastrofie dwóch autobusów w Oczkowie koło Żywca zginęło 30 osób. 15 listopada 1978 r. pojazdy, wiozące pracowników do kopalń, wpadły w poślizg i runęły do Jeziora Żywieckiego. Wypadek przeżyło dziewięć osób.
76 lat temu doszło do największej na ziemiach polskich katastrofy kolejowej, 24 listopada 1944 r. pociąg osobowy zderzył się w Barwałdzie z niemieckim transportem wojskowym. Zginęło ok. 130 osób, w głównej mierze Polaków mieszkających w rejonie Wadowic.