Pierwsze strajki latem 1980 r. były reakcją na podwyżki cen mięsa i wędlin, wprowadzone przez ówczesną ekipę rządzącą Edwarda Gierka. W lipcu strajkowało już ok. 80 tys. osób w 177 zakładach pracy. Wkrótce po ich wygaśnięciu rozpoczęły się strajki na Wybrzeżu, które doprowadziły do podpisania porozumień o utworzeniu niezależnych związków zawodowych.
Uczestnicy protestu sprzed lat, przedstawiciele „Solidarności”, IPN i władz upamiętnili w czwartek w Tarnowskich Górach 45. rocznicę wybuchu strajku w Fabryce Zmechanizowanych Obudów Ścianowych Fazos – pierwszego w sierpniu 1980 r. znaczącego strajku na Górnym Śląsku.
To nie był spontaniczny zryw, tylko efekt kilku lat ciężkiej pracy i budowania struktur niezależnego ruchu – powiedział PAP senator Bogdan Borusewicz, który odegrał kluczową rolę w przygotowaniach do strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku. To on opracował scenariusz protestu i przygotowywał do jego przeprowadzenia stoczniowców.
Zaniedbany Pomnik Czynu Zbrojnego Proletariatu Krakowa zlokalizowany przy al. Ignacego Daszyńskiego przejdzie renowację dzięki dotacji otrzymanej przez miasto z programu Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku – „Rzeźba w przestrzeni publicznej dla Niepodległej 2024” - podał w środę krakowski magistrat.
Wysoką temperaturę w lecie 1988 r. wskazywały nie tylko słupki rtęci w termometrach. 15 sierpnia temperaturę sporów politycznych podnieśli także górnicy z jastrzębskiego „Manifestu Lipcowego”. W kolebce górniczej „Solidarności” postanowiono strajkować. Poza podwyżkami płac, zażądano także legalizacji „Solidarności”.
O rocznicy masakry robotników na Wybrzeżu w 1970 r. przypomniał we wpisie na Twitterze rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. W piątek mija 51 lat od tzw. czarnego czwartku 17 grudnia 1970 r., gdy w Gdyni strzelano do idących do pracy stoczniowców.
W rocznicę „czarnego czwartku” 17 grudnia 1970 r. szef MS Zbigniew Ziobro podkreślił, że był to najkrwawszy dzień robotniczego powstania na Wybrzeżu przeciwko komunistom. Śmierć poniosło 45 osób, 1165 zostało rannych; do pacyfikacji użyto 27 tys. żołnierzy i 550 czołgów - przypomniał.