Bagdad, Irak, 19.10.03. W katarskiej tv Al-Dżazira zdjęcie Osamy bin Ladena ukazywane z nagraniem zarejestrowanym podobno przez terrorystę. Fot. PAP/EPA (ALI HAIDER EPA)
W 25. rocznicę zamachów z 11 września CIA opublikowała kilkadziesiąt odtajnionych codziennych raportów wywiadowczych dla prezydentów USA Billa Clintona i George'a W. Busha z informacjami o możliwych planach Al-Kaidy i jej przywódcy Osamy bin Ladena. Jeden z nich ostrzegał o możliwym ataku na amerykańskie miasto za pomocą samolotu.
CIA odtajniła łącznie 71 dokumentów, które trafiały na biurka prezydenta w okresie między lutym 1998 r. i wrześniem 2001 r., z czego 69 nie było wcześniej znane. Jak zaznacza „New York Times” tego typu opracowania dla prezydentów (President's Daily Brief, PDB) należą do najpilniej strzeżonych dokumentów i zwykle odtajnia się je dopiero po ok. 40 latach, żeby nie narazić źródeł ani nie wywołać napięć z sojusznikami.
Mimo to większość PDB nie odkrywa żadnych przełomowych informacji, choć potwierdza, że zarówno Clinton, jak i Bush byli wielokrotnie informowani o zagrożeniu ze strony Al-Kaidy i potencjalnych atakach, choć nie były one konkretne.
„25 lat temu zamachy z 11 września zadały cios naszemu narodowi, ale nas nie złamały. Pokolenia oficerów CIA poświęciły swoje kariery, by wymierzyć sprawiedliwość za naszych poległych Amerykanów i zapewnić, że Al-Kaida już nigdy nie wyrządzi krzywdy naszemu krajowi” — oświadczył dyrektor CIA John Ratcliffe.
Jednym z najciekawszych dokumentów jest raport z września 1998 r., w którym przytacza się ocenę informatora amerykańskiego wywiadu o tym, że „ta sama grupa, która odpowiada za zamachy w Afryce (ambasady USA w Kenii i Tanzanii - PAP), może wlecieć samolotem wypełnionym materiałami wybuchowymi w amerykańskie miasto”.
To samo źródło przekazało, że bin Laden pod koniec sierpnia mówił, że jego „preferowaną opcją” jest uderzenie w USA „na ich własnej ziemi, w Waszyngtonie”. Jednocześnie CIA zastrzegła, że wywiad „nie dostarcza rozstrzygających informacji” o zamiarach bin Ladena.
W zestawie dokumentów jest też raport sytuacyjny przesłany do Białego Domu o godz. 4 rano 12 września 2001 r. CIA pisała w nim, że ekstremiści w Afganistanie wiedzieli o zbliżających się atakach, a bin Laden kilka tygodni wcześniej pokłócił się z przywódcą talibów mułłą Omarem. Miał go ostrzegać, że nie może odwołać będącej w toku operacji, dodając, że „wyrządzą USA wielkie szkody”.
Według raportu jeden z Arabów w Kandaharze nazwał zamachy wynikiem „dwóch lat planowania” i „początkiem gniewu”. Agencja oceniała, że celem mogły być również Kapitol i Biały Dom. Raport odnotowywał też, że w nocy zebrała się Rada Północnoatlantycka NATO, by wyrazić solidarność z USA.
W zbiorze znalazł się też już wcześniej znany raport odtajniony pod presją komisji ds. zamachu zatytułowany „Bin Laden zdeterminowany, by uderzyć w USA”.
W analizie z 3 sierpnia 1999 r., przygotowanej na prośbę wysokich rangą urzędników administracji Clintona, CIA rozważała, czy zbierane informacje nie są celową dezinformacją. „Różnorodność celów wymienianych w raportach, w połączeniu z dużą liczbą osób powiązanych z bin Ladenem zgłaszających się z własnej inicjatywy, sugeruje celowe wprowadzanie nas w błąd” — pisali analitycy.
Raport z 24 lipca 2001 r. informował, że „po raz drugi w ciągu dwóch tygodni oczekiwana, bliska w czasie operacja terrorystyczna sponsorowana przez bin Ladena została odłożona, ale przygotowania do innych ataków w najbliższym czasie mogą nadal trwać”. Wspominał też o podejrzanej aktywności osób, które miesiąc wcześniej otrzymały zaszyfrowaną wiadomość.
Ostatni opublikowany raport sprzed zamachów pochodzi z 28 sierpnia 2001 r. Podtrzymywał on, że Al-Kaida pozostaje zagrożeniem, ale nie wspominał o atakach na terytorium USA ani z użyciem samolotów. Jako możliwe metody wymieniał zabójstwa, uprowadzenia, użycie rakiet, moździerzy i innej broni dalekiego zasięgu oraz „prymitywne ataki chemiczne lub biologiczne”.
Podczas briefingu przed publikacją dokumentów analitycy CIA przyznali amerykańskim dziennikarzom, że przed 11 września terroryzm nie był priorytetem wywiadu, a informacje o Al-Kaidzie były wyrywkowe. Wysoka rangą analityczka ds. zwalczania terroryzmu oceniła, że pozyskiwanie informacji od osobowych źródeł wywiadowczych było „nienajlepsze”. Agencja wiedziała, że Al-Kaida chce zaatakować Amerykę, ale sygnały ginęły w natłoku innych informacji, a niemal wszystkie ostrzeżenia były mgliste.
11 września 2001 r. 19 członków Al-Kaidy porwało cztery samoloty pasażerskie. Dwa uderzyły w wieże World Trade Center w Nowym Jorku, trzeci w Pentagon pod Waszyngtonem, a czwarty rozbił się w Pensylwanii po próbie odzyskania kontroli nad maszyną przez pasażerów. W najbardziej śmiercionośnym zamachu terrorystycznym w historii USA zginęło 2996 osób, a tysiące zostały ranne. Po zamachach
Po zamachach, NATO po raz pierwszy uruchomiło art. 5 Paktu Północnoatlantyckiego.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ ap/