Magdalena Gross, rzeźbiarka przy pracy. Fot. PAP/CAF
Nie młotki, dłuta i szpice, lecz własna dłoń oraz wrażliwe i doświadczone palce były jej ulubionymi narzędziami – pisał krytyk sztuki Mieczysław Wallis w wydanej w 1957 r. biografii rzeźbiarki Magdaleny Gross. Artystka, bardzo znana w dwudziestoleciu międzywojennym, dziś jest nieco zapomniana.
Magdalena Gross urodziła się 18 stycznia 1891 r. w Warszawie w rodzinie żydowskiego pochodzenia. Po ukończeniu gimnazjum rozpoczęła studia w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych u Tadeusza Breyera i Hanny Kuny. Studiowała też u Filadelfo Simiego we Florencji.
W czerwcu 1929 r. magazyn „Świat kobiecy” zamieścił obszerny reportaż „W pracowni rzeźbiarskiej Magdaleny Gross”. Artystka mówiła w nim czym jest dla niej sztuka, którą tworzy: „Rzeźba jest wieczna. Przeżyła wieki, narody, światy. Jej wiecznym źródłem jest oczywiście natura. Ale tę naturę musi artysta na swój wyłączny sposób transponować, architektonizować, zamykać w bryłę. Elementem pierwszym będzie tutaj nie tylko konstrukcja, ale bogaty świat wewnętrzny artysty. Dużo nam pomaga fantazja”.
Gross brała udział w zbiorowych wystawach w warszawskiej Zachęcie w latach 1915, 1919, 1921 i 1922. W 1925 r. miała tam indywidualną wystawę, która zjednała artystce przychylności krytyki i publiczności. W 1927 r. otrzymała wyróżnienie za rzeźbę głowy Fryderyka Jarosyego. W pierwszym okresie swojej twórczości Gross specjalizowała się w kameralnej rzeźbie portretowej, wykonała m.in. portrety Ignacego Dygasa, Stanisława Staszica, Józefa Becka i filozofa Franciszka Fiszera – barwnej postaci życia towarzyskiego stolicy, znanego ze egzystencjalnych monologów i anegdot.
Mieczysław Wallis, autor wydanej w 1957 r. biografii rzeźbiarki, pisał o Fiszerze: „Barczysty olbrzym o tubalnym głosie i długiej brodzie Boga Ojca z malowideł średniowiecznych, zawsze z czerwonym goździkiem w butonierce, myśliciel kawiarniany, mistrz błyskotliwego i zaskakującego dowcipu, a przy tym żarłok o gargantuowskim apetycie, był jedną z najbardziej oryginalnych i malowniczych postaci Warszawy okresu międzywojennego.
Magdalena Gross potrafiła ukazać w rzeźbie głębię portretowanej postaci, co dostrzegali i podkreślali przedwojenni krytycy sztuki. Dobrym tego przykładem było popiersie Fiszera, o którym na łamach czasopisma „Skamander” pisał Kazimierz Błeszyński: „tylko wyjątkowo, jak w popiersiu dłuta Magdaleny Grossówny, wrażliwa intuicja kobiety-artystki dostrzega pod maską cygana-dowcipnisia poważną i szlachetną treść duchową tego rodzaju myśliciela”.
O powstałym w 1929 r. popiersiu Stanisław Staszica prasa pisała: „W konstrukcji »Staszica« jest pełna jednolitość, taka jaką się wydobywa tylko wtedy, gdy się pracuje bez przerw od początku do końca pod naporem gorączkowego natchnienia. Dlatego w »Staszicu« Magdaleny Gross nie ma ani jednego fragmentu zimnego wyrachowania, nic się tu ze sobą nie kłóci, odnosimy wrażenie pełnej, zamkniętej jednolitości”.
Pod koniec lat 20. rzeźbiarkę dopadł kryzys twórczy. W jednym z wywiadów mówiła o tym: „przez szereg lat robiłam tylko głowy i kompozycje figuralne. Praca ta jednak nie zadowalała mnie. Ciągle miałam wrażenie, że coś powtarzam, że to nie jest tą osobistą wypowiedzią, do której każdy z nas dąży”.
W 1930 r. poszukująca własnej drogi twórczej Gross odwiedziła warszawskie zoo. Wizyta ta odmieniła jej życie, zaowocowała fascynacją światem zwierząt i skierowaniem uwagi na tematykę animalistyczną. Od tego momentu zaczęła tworzyć posążki zwierząt. To w kolejnych latach stało się głównym polem jej działalności twórczej. Za rzeźbę „Żubra” otrzymała w 1937 r. złoty medal na Międzynarodowej Wystawie Sztuki w Paryżu. Prace rzeźbiarki wystawiane były też w Londynie.
Na prezentowanej fotografii, wykonanej w 1947 r. na terenie warszawskiego zoo, widać Magdalenę Gross przy pracy.
Subskrybenci serwisu PAP mogą pobrać tę fotografię bezpłatnie do zilustrowania tego tekst.
Wiele rzeźb Gross zostało kupionych przez instytucje rządowe, do wystroju pomieszczeń i jako prezenty dla oficjalnych gości. „Jest rzeczą radosną i bardzo charakterystyczną dla naszej epoki, że najpoważniejsze instytucje państwowe nie wahają się swoich zamówień składać w ręce kobiece” – pisał prasa na początku lat 30. Popiersie Stanisława Staszica zamówiło Ministerstwo Przemysłu i Handlu. Rzeźby „Żółwia” i „Kormorana” kupiło Ministerstwo Spraw Zagranicznych, „Bażanta” nabyło Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego jako prezent dla bułgarskiego ministra oświaty.
W czasie okupacji niemieckiej Magdalena Gross ukrywała się początkowo na terenie warszawskiego zoo, w piwnicy willi dyrektora ogrodu Jana Żabińskiego. Obecnie można tam zobaczyć salkę pamięci Magdaleny Gross. Historia związana z m.in. jej ukrywaniem się w warszawskim zoo została przedstawiona w amerykańskim filmie „Azyl” (2017). Ostatnie miesiące okupacji Gross spędziła w domu Rendznerów na Saskiej Kępie. W tym okresie artystka tworzyła figurki „Podziemnej Madonny”.
Po zakończeniu wojny rzeźbiarka wyjechała z mężem do Lublina, jednak po kilku miesiącach wróciła do Warszawy. W ostatnich latach życia artystka chorowała na serce. Zmarła 17 czerwca 1948 r. w Warszawie.
Archiwum fotograficzne Polskiej Agencji Prasowej liczy kilkadziesiąt milionów zdjęć i wciąż wzbogaca się o nowe kolekcje. Jego zasoby sięgają lat 20. XX wieku i stanowią ważną część dziedzictwa narodowego. Zatrzymane w kadrach obrazy rejestrują każdy aspekt życia społecznego, politycznego, gospodarczego, kulturalnego i religijnego na przestrzeni ostatnich 100 lat.
Profesjonalna digitalizacja zasobów fotograficznych PAP umożliwia szeroki do nich dostęp przez stronę PAP (https://fotobaza.pap.pl/). Nad prawidłową identyfikacją oraz szczegółowym opisem zdjęć pracuje zespół specjalistów, przeglądając materiały źródłowe w czytelniach i archiwach. Klienci są na bieżąco informowani o nowych zdjęciach w Bazie Fotograficznej PAP.
Zainteresowała cię ta historia? Zapisz się na newsletter PAP Fotobox (https://rejestracja.pap.com.pl/fotobox) i co miesiąc odkrywaj m.in. archiwalne kadry dotyczące postaci, miejsc i wydarzeń.
Tomasz Szczerbicki (PAP)
szt/ dki/