Czesław Miłoszw Klimczycach nad Bugiem. Fot. PAP/Maciej Billewicz
5 czerwca 1981 r. na pierwszą wizytę po 30-letniej emigracji przyjechał do Polski Czesław Miłosz. Każdy jego krok był śledzony przez służby specjalne, ale razem z rodziną starał się jak najczęściej wyrwać spod tej obserwacji. Podczas dwutygodniowej wizyty skutecznie udało im to zrobić na dwa dni.
Przez lata władze Polski uznawały Miłosza za zdrajcę. Do 1980 r. istniał zapis cenzorski zakazujący publikacji jego utworów, a nawet wymieniania jego nazwiska w mediach. Sytuacja stała się niezręczna w październiku 1980 r., gdy poeta otrzymał Literacką Nagrodę Nobla za całokształt twórczości. Władze PRL musiały się zmierzyć z koniecznością uchylenia zakazu druku jego dzieł oraz z jego przyjazdem do kraju. Miłosz przyleciał do Polski 5 czerwca 1981 r. na 14 dni.
„Władze państwowe w stan podwyższonej gotowości postawiły milicję i Służbę Bezpieczeństwa w miastach, do których miał przybyć Miłosz (Warszawa, Kraków, Lublin, Łomża i Gdańsk). Wysłano tam specjalne szyfrogramy. Ogólnokrajowej sprawie obiektowej, »na fakt związany z wizytą w Polsce emigracyjnego literata, laureata Nagrody Nobla – Czesława Miłosza«, nadano kryptonim »Poeta«. Śledzono niemal każdy krok pisarza” – napisała na stronie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Maria Wrzeszcz.
Program wizyty Miłosza był wypełniony spotkaniami i wystąpieniami. Od pierwszych chwil w Polsce w mniej lub bardziej dyskretny sposób był obserwowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Jednak Miłosz i jego rodzina starali się wyrwać spod tej obserwacji. Udało im się to zrobić 13 i 14 czerwca. SB nie miała żadnego donosiciela, który zrelacjonowałby wydarzenia z tych dwóch dni. Świadkiem tamtego czasu był jednak fotograf PAP, który pokazał wielkiego poetę w zupełnie nieoczekiwanych ujęciach.
Na prezentowanej fotografii, wykonanej 13 czerwca 1981 r. w Klimczycach nad Bugiem przez Macieja Billewicza, widać uśmiechniętego Miłosza siedzącego na traktorze. Takie ujęcie noblisty było niecodzienne. W tle widać zabudowania gospodarcze, w tym stodołę krytą strzechą.
Fotografię można zobaczyć tu: https://shortlink.uk/1wf4E
Subskrybenci serwisu PAP mogą pobrać tę fotografię bezpłatnie do zilustrowania tego tekstu.
„Powiem o mało znanym epizodzie z życia Miłosza z czerwca 1981 r., którego nie znał nawet Andrzej Franaszek, autor jego świetnej biografii (teraz już zna, bo mu o tym napisałem). Przypomnę, że w tym czasie Miłosz pierwszy raz od trzydziestu lat odwiedził Polskę” – napisał filmowiec i pisarz Franciszek Czekierda w 2025 r. na portalu Piszarze.pl. „Najpierw słowo wprowadzenia. Elżbieta Łopatniukowa, która mi o tym opowiedziała, była wieloletnią redaktorką naczelną Studia Opracowań Filmów i mistrzynią w swoim fachu, m.in. w dubbingu. W SOF pracowałem od początku lat 90. Krótko przed tym redaktor-dialogista Andrzej Miłosz, młodszy brat Czesława, odszedł na emeryturę. Przed przyjazdem noblisty do Polski Andrzej często »siedział na telefonie« w pokoju pani Łopatniukowej, organizując bratu spotkania autorskie” – pisał Czekierda.
„Był to drugi telefon w studiu z możliwością połączeń międzynarodowych (pierwszy znajdował się w gabinecie dyrektora), więc mógł on swobodnie rozmawiać z bratem mieszkającym w Berkeley, w USA. Za zgodą naczelnej (i cichym przyzwoleniem dyrektora) rachunki za rozmowy międzynarodowe płaciło studio. Z toczonych rozmów braci wynikało, że noblista nie miał ochoty nocować w hotelach, ponieważ po spotkaniach – a miał bardzo napięty harmonogram – chciał wieczorami odpoczywać w ciszy od dziennikarzy i ciekawskich” – wspominał filmowiec.
„Obecna przy rozmowach pani Elżbieta zaproponowała koledze, aby jego brat spędził kilka dni w dobrych warunkach w jej wiejskiej posiadłości w Klimczycach nad Bugiem koło Sarnak. Noblista przystał na tę propozycję. Po zakończeniu pierwszego etapu spotkań przyszedł czas na kolejny we wschodniej Polsce, podczas którego Miłosz odpoczywał w wiejskim domu państwa Łopatniuków (mąż pani Elżbiety był właścicielem sadów jabłkowych). W trakcie pobytu Miłoszowi najbardziej smakowały szparagi. Jadł je codziennie, prosząc o nie do wszystkich dań, najczęściej do ulubionych pierogów. I dziwił się, kiedy usłyszał, że szparagi uprawiane były na miejscu, był bowiem przekonany, że do Polski jeszcze nie dotarły” – pisał Czekierda.
W Bazie Zdjęć PAP znajduje się 18 fotografii z 13 i 14 czerwca 1981 r., które Miłosz spędził w Klimczycach. Widać na nich powitanie chlebem i solą, poetę spacerującego po nadbużańskich łąkach, oglądającego Bug z Góry Zamkowej w Drohiczynie, siedzącego na traktorze czy zmywającego naczynia kuchenne.
„Z pobytu noblisty w Klimczycach, o ile mi wiadomo, nie powstał żaden wiersz ani jakikolwiek zapisek, był to jednak ciekawy epizod w życiu noblisty. Dla państwa Łopatniuków, szczególnie dla pani Eli, kilkudniowe obcowanie z Czesławem Miłoszem było esencjonalnym połączeniem życia i literatury” – zakończył swój felieton Czekierda.
W burzliwej historii Polski często wiele zdarzeń – ważnych, choć zupełnie niezwiązanych ze sobą tematycznie – splatało się ze sobą za sprawą ludzi lub miejsc. Taki wątek pojawił się też w tej historii. Pobyt noblisty u rodziny Łopatniuków w małej podlaskiej wsi był ważnym, ale nie jedynym historycznym epizodem, który rozegrał się w tym gospodarstwie. Na marginesie opowieści o Miłoszu Czekierda wspomniał, że „pan Łopatniuk, jako dziesięciolatek w 1944 r., był świadkiem znalezienia przez ojca i innych akowców rakiety V-2 na brzegu Bugu, wydobycia jej z bagna i ukrycia w stodole. Najważniejsze części z V-2 zostały wymontowane i przetransportowane samolotem do Londynu”. To zdarzenie zaważyło na losach II wojny światowej. Program, w ramach którego powstawały bomby V-1 i rakiety V-2, uznawany był przez Hitlera za kluczowy dla zwycięstwa, była to jego wunderwaffe. Egzemplarz rakiety V-2 znaleziony w okolicy Klimczyc, przejęty przez AK i przetransportowany do Londynu, pozwolił aliantom poznać budowę tej broni i opracować metody jej zwalczania.
Archiwum fotograficzne Polskiej Agencji Prasowej liczy kilkadziesiąt milionów zdjęć i wciąż wzbogaca się o nowe kolekcje. Jego zasoby sięgają lat 20. XX wieku i stanowią ważną część dziedzictwa narodowego. Zatrzymane w kadrach obrazy rejestrują każdy aspekt życia społecznego, politycznego, gospodarczego, kulturalnego i religijnego na przestrzeni ostatnich 100 lat.
Profesjonalna digitalizacja zasobów fotograficznych PAP umożliwia szeroki do nich dostęp przez stronę PAP (https://fotobaza.pap.pl/). Nad prawidłową identyfikacją oraz szczegółowym opisem zdjęć pracuje zespół specjalistów, przeglądając materiały źródłowe w czytelniach i archiwach. Klienci są na bieżąco informowani o nowych zdjęciach w Bazie Fotograficznej PAP.
Zainteresowała cię ta historia? Zapisz się na newsletter PAP Fotobox (https://rejestracja.pap.com.pl/fotobox) i co miesiąc odkrywaj m.in. archiwalne kadry dotyczące postaci, miejsc i wydarzeń.
Tomasz Szczerbicki (PAP)
szt/ miś/