La Rendición de Granada, obraz z 1882 ukazujący kapitulację Grenady, malarz: Francisco Pradilla y Ortiz. /Źródło: pl.wikipedia
Osiem wieków obecności muzułmanów na Półwyspie Iberyjskim scaliło wspólnoty chrześcijańskie, owocując rozwojem klasztorów i uniwersytetów. Dzięki temu Hiszpania wydała nie tylko świętych reformujących Kościół, ale podjęła ewangelizację Nowego Świata - powiedział PAP ks. prof. Tomasz Szyszka SVD.
W sobotę papież Leon XIV rozpoczyna siedmiodniową pielgrzymkę do Hiszpanii. To pierwsza od 15 lat wizyta głowy Kościoła katolickiego w tym kraju. Jej program obejmie Madryt, Barcelonę oraz dwie Wyspy Kanaryjskie (Gran Canarię i Teneryfę).
- Od roku 711 do 1492 r., a więc do upadku Grenady na Półwyspie Iberyjskim, znaczącą rolę odgrywali muzułmanie. W związku z tym ludność chrześcijańska musiała liczyć się z tym sąsiadem. To powodowało, że wiara chrześcijańska stała się tym elementem, który scalał poszczególne królestwa Hiszpanów. Zaowocowało to rekonkwistą, czyli wyparciem muzułmanów z półwyspu. Ostateczną cezurą stało się zdobycie Emiratu Grenady przez królów katolickich – Ferdynanda i Izabelę Kastylijską, nazywaną także Izabelą I Katolicką – powiedział PAP ks. prof. Tomasz Szyszka SVD (werbista) z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, który pracował przez kilka lat w Boliwii.
Zwrócił uwagę, że w tym samym okresie Krzysztof Kolumb popłynął na zachód do Indii, do Azji, docierając do tzw. Nowego Świata, co „rozpoczęło nową epopeję geograficzną i chrześcijańską”.
Ks. Szyszka przypomniał najważniejsze dla hiszpańskiego Kościoła postaci tamtego okresu.
To m.in.: założyciel zakonu jezuitów – św. Ignacy z Loyoli (1491-1556); jezuita Franciszek Ksawery (1506-1552) nazywany Apostołem Azji, który w ciągu 10 lat odwiedził Indie, Sri Lankę, Malaje, Indonezję, Japonię, docierając pod granice Chin; św. Teresa z Avila (1515-1582) – mistyczka, jedna z czterech kobiet Doktorów Kościoła – doceniona za wybitny wkład w teologię życia duchowego i zreformowanie zakonu; św. Jan od Krzyża (1542-1591), autor fundamentalnych traktatów, w tym m.in. „Droga na Górę Karmel” czy „Noc ciemna”, które weszły do kanonu światowej literatury, oraz reformator zakonu karmelitów.
- Świadczą oni o jakości rodzin chrześcijańskich na Półwyspie Iberyjskim. To przełożyło się na liczbę znaczących klasztorów, które w tamtej epoce stanowiły ośrodki religijne, gdzie pracowano nad pogłębieniem i rozszerzaniem wiary. W związku z tym, kiedy pojawiła się możliwość pracy w Nowym Świecie, Hiszpania była w stanie natychmiast wysłać tam doświadczonych misjonarzy – stwierdził ks. prof. Szyszka.
Do Nowej Hiszpanii (Meksyku) wyjechało najpierw czterech franciszkanów, a potem dwunastu apostołów Meksyku (OFM), dwa lata później – w 1526 r. – dwunastu dominikanów, a następnie augustianów. - Niektórzy byli profesorami z Salamanki – doskonale przygotowani teologowie, prawnicy. Korona hiszpańska od początku zdawała sobie bowiem sprawę, że Nowy Świat potrzebuje nowych rozwiązań, które oczywiście później musiały być potwierdzone w samej Hiszpanii albo przez Rzym – powiedział ekspert.
Dodał, że początkowo posługiwali oni w obszarze Morza Karaibskiego, następnie Meksyku i Ameryki Środkowej, zaś w latach 30. dotarli do świata andyjskiego w Ameryce Południowej.
Zapytany o zarzut wobec Kościoła, że na siłę ewangelizował miejscowych Indian, ekspert zwrócił uwagę, że obok misjonarzy „do Nowego Świata udawali się także administratorzy wysyłani przez hiszpańską koronę, która prowadziła konkwistę oraz bardzo wielu awanturników”. W związku z tym, jak przyznał – „ewangelizacja prowadzona przez zakonnych misjonarzy odbywała się, chcąc nie chcąc, w cieniu konkwisty”.
- Hiszpanie (konkwistadorzy) byli bezwzględni w gromadzeniu bogactw, zdobywaniu ziem i podporządkowaniu sobie miejscowej ludności, przy czym, uznając się za wierzących, w wielu przypadkach na siłę próbowali „wyplenić bałwochwalstwo”, wprowadzając chrześcijaństwo. Przykładem jest choćby Hernán Cortés – wskazał ks. prof. Szyszka.
Zwrócił uwagę, że z kolei większość misjonarzy „uczyła się języków tubylczych: Quechua, Aymara, Guarani, Nahuatl, żeby z przesłaniem Ewangelii dotrzeć do miejscowej ludności”.
- Z dostępnych dokumentów wiemy, że Indianie chętnie przyjmowali chrzest, często uznając, że zewnętrzne przyjęcie nowej religii gwarantuje im zewnętrzne bezpieczeństwo, podczas gdy w swoich wspólnotach dalej zachowywali stare wierzenia i rytuały. To zaowocowało widocznym do dziś w Ameryce Łacińskiej synkretyzmem religijnym – powiedział ekspert.
Zastrzegł, że „mówienie o narzucaniu nowej religii przez misjonarzy pod przymusem jest nadużyciem”.
- Przemoc stosowali konkwistadorzy, a nie duchowni misjonarze – zaznaczył. – To bardzo delikatny temat, w którym trzeba precyzji w wypowiedziach i ocenach – dodał.
Zwrócił uwagę, że duchowni misjonarze, badając lokalne języki, tworzyli słowniki, gramatykę, a następnie opracowywali pomoce katechetyczne i homiletyczne. W związku z tym pierwsza licząca się literatura, sztuka czy architektura Ameryki Łacińskiej ma korzenie chrześcijańskie – powiedział ks. prof. Szyszka.
Wyjaśnił, że misjonarze w swojej pracy korzystali z doświadczenia hiszpańskiego.
- W czasie rekonkwisty na Półwyspie Iberyjskim zdawano sobie sprawę, że warunkiem dotarcia do miejscowych muzułmanów i Żydów była znajomość ich języka. W związku z tym dominikanie nie tylko posługiwali się ich językami, ale również opracowywali katechizmy misyjne na potrzeby ich nawracania. To doświadczenie zostało zatem zaadaptowane od razu w Nowym Świecie – powiedział profesor UKSW.
- Gdyby nie było wielkiej epopei misyjnej XV–XVI wieku, nie byłoby w Nowym Świecie intensywnego rozwoju szkolnictwa, uniwersytetów i kultury pisanej, ponieważ tym zajmowali się głównie księża pochodzący z Hiszpanii – ocenił.
Powiedział, że ewangelizacja tego okresu była prowadzona z wielkim zaangażowaniem finansowym i personalnym ze strony Kościoła hiszpańskiego. - Później pojawiły się liczne męskie i żeńskie zakony pochodzenia rodzimego, których członkami byli Kreole lub Metysi – dodał.
Wyjaśnił, że zapaść Kościoła w Ameryce Łacińskiej spowodowana brakiem duchowieństwa pojawiła się dopiero w XIX w., czyli w okresie wojen niepodległościowych, „kiedy powstające rządy, zazwyczaj o charakterze masońskim, zwalczały Kościół”. - Bardzo wielu księży pochodzenia hiszpańskiego zostało wówczas zmuszonych do wyjazdu z Ameryki Łacińskiej bądź stracili życie – przypomniał.
Zwrócił uwagę, że symptomy odrodzenia katolicyzmu pojawiły się dopiero na początku XX w. Obecnie są tam dynamiczne wspólnoty religijne z mocno zaangażowanym laikatem. Przyznał, że brak dostatecznych miejscowych powołań kapłańskich jest jednak owocem błędów pierwszej ewangelizacji. Początkowo nie dopuszczono do kapłaństwa przedstawicieli ludów autochtonicznych, uznając, że potrzebują trochę czasu na dojrzewanie w wierze. Tymczasem później „zabrakło miejsc” w seminariach, między innymi z powodu wielkiej niechęci wobec Indian ze strony Kreoli i Metysów – wyjaśnił ks. prof. Szyszka.
- Z czasem zakorzeniło się przekonanie, że księża pochodzą z Europy, ewentualnie z Ameryki Północnej, co przetrwało do czasów współczesnych – dodał.
Powiedział, że nad zmianą tej mentalności Kościół latynoamerykański pracuje od wielu lat.
- Kwestię tę podjęto zarówno podczas III Ogólnej Konferencji Episkopatu Ameryki Łacińskiej (CELAM) w Puebli (Meksyk) w 1979 r.; następnie IV Konferencji Ogólnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej w Santo Domingo w 1992 r., w której uczestniczył Jan Paweł II jak i V Ogólnej Konferencji Episkopatów Ameryki Łacińskiej i Karaibów, w 2007 r. w brazylijskim sanktuarium maryjnym w Aparecidzie - powiedział ekspert.
W Hiszpanii jest także Camino de Santiago, które przez wieki było trzecim po Jerozolimie i Rzymie szlakiem pielgrzymkowym w Europie. Do dziś podążają nim ludzie różnych wyznań i narodowości. W 2024 r. do sanktuarium św. Jakuba przybyło ponad 7 tys. pielgrzymów z Polski.
Według tradycji ciało św. Jakuba Apostoła złożono w miejscowości Finisterre – po łacinie to „koniec ziemi”. W tamtej epoce nie znano jeszcze innych kontynentów, więc na tym miejscu kończyło się rzymskie panowanie nad Europą. Sarkofag odnaleziono między 788 a 838 rokiem w pobliżu miejscowości Compostela (z łacińskiego Campus stellae – Pole gwiazdy). Z kolei hiszpańska nazwa Santiago znaczy po polsku „święty Jakub”. Te dwie nazwy łączy się w jedno, stąd nazwa miasta brzmi „Santiago de Compostela”.
Apostoł zyskał przydomek Matamoros, czyli „pogromca Maurów”. W 711 r. armia muzułmańskich Arabów (Maurów) sforsowała Cieśninę Gibraltarską i rozpoczęła podbój Półwyspu Iberyjskiego. Wstawiennictwu św. Jakuba przypisywano zwycięstwo w bitwie pod Clavijo koło Logrono w 844 r. Kroniki podają, że ukazał się na białym wierzchowcu, dzierżąc w jednej ręce włócznię, w drugiej śnieżnobiały sztandar z czerwonym krzyżem. Walczący chrześcijanie mieli dodawać sobie ducha do walki okrzykami „San Jago” bądź „San Tiago” – „Święty Jakub”.
Na miejscu grobowca apostoła w 1078 r. wzniesiono romańską katedrę, którą poświęcono w 1128 r., a od 1112 r. była już siedzibą biskupstwa. W 1982 r. Rada Europy uznała „Drogę św. Jakuba” za szlak o szczególnym znaczeniu dla kultury. W październiku 1987 roku został on ogłoszony pierwszym Europejskim Szlakiem Kultury, a w 1993 roku został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Papież Jan Paweł II odwiedził Hiszpanię pięciokrotnie — po raz pierwszy w 1982 roku. Po raz drugi był tam w 1984 r., następnie w 1989 r., 1993 r. i w 2003 r. Benedykt XVI był w Hiszpanii w 2006 r., 2010 r. i 2011 r. Z kolei papież Franciszek, mimo biegłej znajomości hiszpańskiego, nie odwiedził tego kraju ani razu. Także Leon XIV posługuje się płynnie tym językiem. Hiszpańskiego nauczył się podczas posługi w Peru w latach 2015-2023, gdzie pełnił funkcję ordynariusza diecezji Chiclayo.
Magdalena Gronek (PAP)
mgw/ akar/