Kapsuła czasu na na Placu Corazziego w Radomiu. Fot. Facebook/Radom/Łukasz Wójcik/UM Radom
Kapsułę czasu - symboliczne przesłanie dla przyszłych pokoleń - złożono w czwartek na Placu Corazziego w Radomiu. Inicjatywa Instytutu Pamięci Narodowej upamiętnia 50. rocznicę Czerwca ’76. Otwarcie kapsuły zaplanowano na 2076 rok.
Organizatorzy przedsięwzięcia podkreślili, że kapsuła stanowi zarówno świadectwo pamięci o tragicznych wydarzeniach sprzed pół wieku, jak i zapis współczesnego życia miasta. Umieszczono w niej m.in. akt erekcyjny oraz listy od prezydenta Radomia Radosława Witkowskiego, delegatury IPN, uczestników protestów i Młodzieżowej Rady Miasta.
„Piszemy do Was z miasta, które pamięta. Z miasta, którego historia została naznaczona odwagą ludzi gotowych upomnieć się o swoją godność, prawa i wolność” – napisał w liście do przyszłych pokoleń prezydent Radosław Witkowski. Wskazał on, że dla współczesnych Radomian pamięć o Czerwcu ’76 to coś więcej niż lekcja historii – to istotny element lokalnej tożsamości.
Zawartość kapsuły to szeroki zbiór dokumentów i pamiątek. Znalazły się w niej m.in. kopie materiałów archiwalnych, homilie ks. Romana Kotlarza nagrane przez Służbę Bezpieczeństwa oraz publikacja IPN „50 mgnień Radomskiego Czerwca ’76”.
W kapsule umieszczono także przedmioty codziennego użytku z 2026 roku: monety, banknoty, karty miejskie oraz kartkę z kalendarza z dzisiejszą datą. Mieszkańcy za 50 lat zobaczą również m.in. komiks „Radom 1976. Beton i marzenia”, plakat Andrzeja Pągowskiego, partyturę utworu „reSPEKTRUM” Radomskiej Orkiestry Kameralnej oraz medal z Półmaratonu Radomskiego Czerwca ’76.
25 czerwca 1976 w 54 dużych zakładach przemysłowych w Polsce wybuchły strajki będące odpowiedzią na rządowe plany drastycznych podwyżek cen żywności. Protest miał charakter spontaniczny i nieskoordynowany. Akcja rozwijała się z godziny na godzinę i w ciągu dnia protestowało łącznie około 60 tys. osób w 97 zakładach na terenie 24 województw.
Do największych demonstracji doszło w Radomiu, Ursusie i Płocku. W Radomiu na ulice wyszło nawet 25 tys. ludzi. Tłum robotników domagał się cofnięcia podwyżek. Po dwóch godzinach oczekiwania na odpowiedź władz demonstranci wtargnęli do budynku KW PZPR, który następnie podpalono. Doszło do licznych dewastacji oraz plądrowania sklepów.
W celu stłumienia buntu do Radomia skierowano oddziały milicji z Warszawy, Łodzi, Kielc i Lublina oraz Wyższej Szkoły Oficerskiej MO w Szczytnie. Mundurowi używali siły, posługując się pałkami, armatkami wodnymi i gazami łzawiącymi. Dwóch demonstrantów, Jan Łabęcki i Tadeusz Ząbecki, zginęło w tragicznym wypadku – pod rozpędzoną przyczepą wypełnioną betonowymi płytami, którą spychali w kierunku milicjantów.
Zatrzymanych uczestników buntu przewożono do komend MO i aresztów, gdzie byli bici - przechodzili przez tzw. ścieżki zdrowia, które stały się swoistym symbolem Czerwca '76.
W ramach działań odwetowych władze PRL przeprowadziły pokazowe procesy. Jak podaje IPN, w Radomiu skazano 25 osób, z których osiem otrzymało kary od 8 do 10 lat więzienia, jedenaście – od 5 do 6 lat, a sześć – od 2 do 4 lat. Wielu uczestników protestów zostało zwolnionych z pracy i objętych tzw. wilczym biletem.
Na pomoc represjonowanym ruszyło wiele osób ze środowisk opozycyjnych i niezależnych. We wrześniu 1976 r. powstał Komitet Obrony Robotników – pierwsza działająca jawnie w kraju komunistycznym organizacja opozycyjna, która walczyła o wypuszczenie na wolność wszystkich skazanych. (PAP)
ilp/ aszw/