Marian Hemar/NAC
6 kwietnia 1901 r. urodził się Marian Hemar – poeta, jeden z najwybitniejszych polskich satyryków i twórców kabaretowych, autor szlagierów, m.in.: „Kiedy znów zakwitną białe bzy”, „Czy pani Marta jest grzechu warta”, „Nikt, tylko ty”, „Jest jedna, jedyna” i „Upić się warto”.
Jego dorobek literacki jest ogromny. Hemar na swoim koncie ma ponad trzy tysiące niezwykle popularnych piosenek, do których sam komponował muzykę, a także setki wierszy, kilkanaście sztuk i słuchowisk radiowych. U schyłku życia dał się również poznać jako znakomity tłumacz poezji Horacego i sonetów Szekspira.
Jednak to piosenki przyniosły Hemarowi w pamięci następnych pokoleń sławę i trwałe miejsce. To on jest autorem m.in. takich utworów jak: „Kiedy znów zakwitną białe bzy”, „Czy pani Marta jest grzechu warta”, „Nikt, tylko ty”, „Jest jedna, jedyna”, „Upić się warto” czy „Może kiedyś innym razem”. Jedną ze swoich piosenek wywołał nawet dyplomatyczny skandal - w 1939 r. w rewii „Orzeł czy Rzeszka” Ludwik Sempoliński śpiewał na melodię francuskiej „Je cherche apres Titine” legendarną już piosenkę Hemara „Ten wąsik, ach, ten wąsik”, co wywołało otwarty protest i interwencję ambasadora III Rzeszy.
Urodził się 6 kwietnia 1901 r. we Lwowie w zasymilowanej rodzinie żydowskiej jako Jan Marian Hescheles. Był kuzynem Stanisława Lema – jego matka i ojciec Lema byli rodzeństwem. Ukończył VII Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki we Lwowie. Mając siedemnaście lat, jako ochotnik wziął udział w walkach o Lwów. Walczył też w wojnie polsko-bolszewickiej.
Kiedy więc Jan Marian Hescheles stał się Marianem Hemarem? W 1919 r. w gazecie „Wiek Nowy” ukazał się „Wstęp do bajek”, podpisany pseudonimem „Maryan Hemar”. Literacki pseudonim powstał z połączenia pierwszych liter nazwiska i drugiego imienia pisarza. Od momentu przyjęcia chrztu w 1935 r. pseudonim ten stał się oficjalnym nazwiskiem pisarza, które zostało wpisane do dowodu osobistego.
„Wyrósł na naszych oczach na Fredrę piosenki żydowskiej, mało mu, wlazł na scenę Teatru Polskiego i tam swoje dowcipy wytrząsa. Ma fantazję i pomysłowość, ma żywe poczucie sceny i aktora, a to już na naszym bezrybiu nie rak, ale cały szczupak po żydowsku, albo sandacz z jajami.”
Hemar – a może wówczas Jan Marian Hescheles – mógł być lekarzem lub filozofem. Na Uniwersytecie Jana Kazimierza rozpoczął nawet studia medyczne i filozoficzne. Od zgłębiania tajemnic medycyny i rozważań filozoficznych odciągnęło go jednak pisanie. Nawiązał współpracę z lwowskim pismem „Szczutek”, w którym ukazywały się jego fraszki, satyry, utwory rewiowe. Jako osobne publikacje ukazały się również dwa tomiki: „Dzik i świnia” (1922) oraz „Ballada o białym byku” (1923). W 1924 r. w Teatrze Miejskim we Lwowie została wystawiona rewia „Łątki lwowskie”, do której Hemar napisał większość tekstów.
Dzieciństwo i młodość spędzone we Lwowie nie były bez znaczenia dla jego twórczości. W czasach, kiedy powrót do polskiego Lwowa nie był możliwy, Hemar był prawdopodobnie największym piewcą Lwowa na emigracji. W takich piosenkach jak „Na Baturegu”, „Widzisz”, „Lewicki”, „Ballada o Białuniu” i „Moja lwowska tęsknota” można bowiem odnaleźć lwowskie poczucie humoru, stylizację na piosenkę uliczną, a także nostalgiczny smutek.
W 1925 r., po okresie lwowskim, w życiorysie Hemara rozpoczął się okres warszawski, który dla niego był czasem niezwykle owocnym i bogatym twórczo. Do 1931 r., razem z Julianem Tuwimem, był kierownikiem literackim teatrzyku „Qui pro Quo”. Po każdej premierze Warszawa zachwycała się piosenkami, skeczami i dowcipami Hemara.
„Przyjedzie taki drań z Galicji, bidula, skromne to i ciche. Już po roku puszy się we własnym aucie, we własnym futrze, ma co najlepsze krawaty i co najlepsze dowcipy, ani się człowiek obejrzał, a już pierwszorzędny piosenkarz, gwiazda, ba - trzy gwiazdki kabaretu polskiego. Wyrósł na naszych oczach na Fredrę piosenki żydowskiej, mało mu, wlazł na scenę Teatru Polskiego i tam swoje dowcipy wytrząsa. Ma fantazję i pomysłowość, ma żywe poczucie sceny i aktora, a to już na naszym bezrybiu nie rak, ale cały szczupak po żydowsku, albo sandacz z jajami” – tak przemawiał Antoni Słonimski w lutym 1929 r., po premierze debiutu dramatycznego Hemara „Dwaj panowie B., czyli jej pierwszy kochanek”. Od tego momentu Hemar uważany był za „prawdziwego” autora teatralnego.
Po 1931 r. pracował dla najważniejszych scen kabaretowych Warszawy: w latach 1931-33 dla teatrzyku Banda, następnie (1933-34) dla Cyganerii Warszawskiej, a w latach 1935-39 dla Cyrulika Warszawskiego. Od 1933 r. ze Stefanem Jaraczem i z Marią Modzelewską, swoją przyszłą żoną, prowadził również Teatr Nowa Komedia. Pisał teksty, które wykonywali najwięksi artyści przedwojennej sceny, m.in. Ludwik Sempoliński, Zula Pogorzelska, Mira Zimińska, Mieczysław Fogg.
Wybuch II wojny w brutalny sposób przerwał tę obiecującą karierę. Pod koniec września 1939 r. Hemar przedostał się do Rumunii, skąd przez Turcję trafił do Palestyny i Egiptu. Walczył w Samodzielnej Brygadzie Strzelców Karpackich, m.in. pod Tobrukiem. Zajmował się też pracą kulturalną, prowadząc program radiowy dla żołnierzy, a także pisząc piosenki i teksty satyryczne. W 1942 r. trafił do Londynu, gdzie pracował w Ministerstwie Informacji i Dokumentacji Rządu Polskiego na Emigracji, w którym zwalczał m.in. kłamstwa propagandy, głównie niemieckiej, ale także angielskiej. Piętnował również zachowawcze postawy aliantów, którzy nie chcieli drażnić Stalina i z rezerwą podchodzili do niemieckich komunikatów o zbrodni katyńskiej.
Niezgoda na powojenną rzeczywistość polityczną uniemożliwiła Hemarowi powrót do Polski. Pozostał na emigracji w Londynie. Z listu do Fryderyka Jarosy’ego, reżysera, konferansjera, aktora i literata, napisanego w maju 1945 r., wyłania się poczucie końca pewnej epoki. „Ten cały świat »Cyrulika« i pisania »repertuaru« wydaje mi się taki daleki, taki niebyły nigdy. Nie mam do niego powrotu” – pisał Hemar. I również: „Tutaj miałbym wiele okazji do umieszczania dawnych moich skeczów w BBC, nie umiałem się zdobyć na to, aby odtworzyć cokolwiek. Jestem pewny, że gdybyś tutaj był, gdybyśmy się spotykali codziennie, gdybyś mnie jakoś zahipnotyzował czy zamęczył, czy zaraził swoją przedwojenną energią, to bym może coś jakoś wydusił – po prostu, żeby się Ciebie pozbyć… Ale jak mam Ci wytłumaczyć, że to mnie już nic nie obchodzi? To wszystko zostało w tamtym świecie. Mnie się coraz wyraźniej, coraz ostrzej wydaje, że jestem umarły od września tamtego roku”. Pisał też:„Jestem zmęczony samym faktem istnienia, mam wstręt do wszystkich obcych i pogardę dla wszystkich swoich, jest mi wstyd za wszystkich żywych i żal wszystkich umarłych. A Ty mi mówisz, żebym pisał jakieś skecze, które już raz napisałem, jakieś piosenki, które będziesz tłumaczył i śpiewał do melodii sprzed ośmiu lat. Mój Boże, mój Boże. Zrobiłbyś mi krzywdę, gdybyś pomyślał, że ja świnia i nie chcę Ci pomóc. Próbuję pisać do Ciebie szczerze: chciałbym Ci pomóc z całego serca, ale nie dam rady”(cyt. za Anną Mieszkowską, „Ja kabareciarz. Marian Hemar od Lwowa do Londynu”).
„Marian Hemar był dla emigracyjnego teatru i kabaretu tym, kim generał Anders dla polityki, a Mieczysław Grydzewski dla prasy.”
Hemar jednak szybko doszedł do siebie po wojennej traumie, stając się jedną z osobistości scen londyńskich. Działał intensywnie w środowisku londyńskiej emigracji, wystawiał rewie, próbował również – choć ze zmiennym szczęściem – reżyserii. „Marian Hemar był dla emigracyjnego teatru i kabaretu tym, kim generał Anders dla polityki, a Mieczysław Grydzewski dla prasy” – napisał Rafał Habielski w książce „Polski Londyn”.
W 1948 r. Hemar podjął się stworzenia małego teatrzyku dramatycznego. Założył Scenę Polaka, która ulokowała się w Ognisku Polskim, korzystając ze wsparcia Komitetu Obywatelskiego Pomocy Uchodźcom. Przedsięwzięcie okazało się jednak niewykonalne – pierwszy spektakl teatru, czyli „Pan Jowialski” Aleksandra Fredry, okazał się jednocześnie ostatnim. Publiczność co prawda przyszła tłumnie, ale tylko na premierę.
W tej sytuacji Hemar postanowił powrócić do konwencji, w której czuł się najlepiej, czyli do kabaretu. W 1955 r. założył Teatr Literacko-Satyryczny Hemara, który do połowy lat sześćdziesiątych bawił polską publiczność. Jak zaznaczył Habielski, „kilka premier w ciągu roku powodowało, że sala teatralna Ogniska była zawsze pełna, a przybyli mieli możliwość oklaskiwać pomysły Hemara i kunszt jego śpiewających aktorów”. Hemarowi i Władzie Majewskiej, muzie Wesołej Lwowskiej Fali, z którą współpracował, polski Londyn zawdzięczał znakomitą zabawę, a jednocześnie możliwość powrotu do czasów i miejsc składających się na kraj lat dziecinnych.
Związał się również z tygodnikiem „Wiadomości”, który był wydawany przez Mieczysława Grydzewskiego. Ponadto współpracował z Rozgłośnią Polską Radia Wolna Europa, na której falach przygotowywał co tydzień kabaret polityczny, w ramach którego wygłaszał wierszowane komentarze satyryczne do bieżących wydarzeń politycznych. „Do końca życia współpracował z Radiem Wolna Europa i z tego między innymi powodu jego nazwisko w kraju objęte było anatemą. Przez dwa pierwsze dziesięciolecia Polski Ludowej nie wolno było wręcz przypominać go, nawet przy okazji nadawania przedwojennych piosenek z jego tekstami” – wskazał Tomasz Mościcki w książce „Kochana Stara Buda. Teatr »Qui pro Quo«”. „Żeby przemycić jego piosenki, mówiło się np., że są to piosenki Tuwima” – wspominał Wojciech Młynarski, którego spektakl „Hemar” w warszawskim Ateneum pod koniec lat 80. był dla wielu Polaków pierwszą okazją do poznania powojennej twórczości autora „Kiedy znów zakwitną białe bzy”.
Pisywał także satyry i fraszki, parodie i parafrazy, piosenki, wiersze liryczne, przekłady poetyckie. „Może dlatego – mimo że Hemar był poetą, dramaturgiem, satyrykiem, oratorem, fraszkopisarzem i lirykiem – osobiście ceniłem szczególnie jego prozę, klarowność jego artykułów i esejów: ich żywotność, wszechstronność, precyzję wyrazu” – pisał Józef Mackiewicz, który zetknął się z Hemarem w Londynie. Mackiewicz podkreślał także Hemarową „jasność, artystyczną doskonałość i komunikatywność”.
Gdy po opublikowaniu powieści „Nie trzeba głośno mówić” Mackiewicz dostał się pod ogień emigracyjnej krytyki, Hemar zrewanżował mu się wierszem „Na uchwałę”, w którym dobitnie pokazał wspomnianą „jasność, artystyczną doskonałość i komunikatywność”, kreując przy okazji cały szereg wspaniałych neologizmów.
„Zebrali się nie tracąc chwili / I jednogłośnie uchwalili / Że nowa powieść Mackiewicza / Jest zła. Zbrodnicza i szkodnicza. / Że szala, karga i spodważa, / Hydzi, zoszydza i znietwarza / I żeby – tak brzmi ta uchwała – / Nikomu się nie podobała! / Wzburzenie wyrazili święte / I nemine cotradicente, / Kto by ją, uchwalili, czytał, / Ażeby z miejsca wstręt go chwytał. / A kto by śmiał autora chwalić, / Zamiast tę książkę drzeć i palić, / Tak finansowo go zarębać, / By nędzy nie przestawał się bać!” - napisał Hemar na pierwszej stronie „Wiadomości” 30 listopada 1969 roku.
Hemar jednak – jak pisał emigracyjny krytyk literacki Juliusz Sakowski – „mimo poczytności, której mógł mu zazdrościć każdy autor na emigracji, mimo sukcesów w teatrze i w objazdach autorskich po świecie, miał poczucie, że traktowany jest poniżej swej miary i wciąż jako pisarz lżejszego kalibru”. Zresztą sam, zapytany pod koniec lat 50. o swoją wizję teatru, odpowiedział, że stara się podważyć własne motto: „Polacy to mają przekonanie płonne, że co zabawne – błahe, co nudne – uczone”.
Był laureatem wielu nagród, m.in.: Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, „Wiadomości”, „Dziennika Polskiego” oraz „Dziennika Żołnierza”, a także Fundacji A. Jurzykowskiego w Nowym Jorku.
Ponadto władze emigracyjne uhonorowały go Krzyżem Oficerskim, a także Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Marian Hemar zmarł 11 lutego 1972 r. w Dorking pod Londynem, został pochowany na cmentarzu w Coldharbour.
Anna Kruszyńska (PAP)
akr/ top/ akar/
