Krystyna Janda i Jerzy Radziwiłowicz na planie filmu Andrzeja Wajdy Człowiek z żelaza. Fot. PAP/Witold Rozmysłowicz
Im więcej rzeczy robię, im więcej rozumiem, tym bardziej za nim tęsknię - powiedziała w Studiu PAP o Andrzeju Wajdzie aktorka i reżyserka Krystyna Janda. W piątek (6 marca) mija 100. rocznica urodzin Wajdy.
4 marca ogłoszono, że Krystyna Janda została wyróżniona Orłem za osiągnięcia życia przez Polską Akademią Filmową. Choć Orły przyznawane są od 1999 roku, Janda, prowadząca warszawski Teatr Polonia i Och-Teatr, jest dopiero czwartą (po Danucie Szaflarskiej, Mai Komorowskiej i Agnieszce Holland) kobietą uhonorowaną tym laurem.
W piątek przypada 100. rocznica urodzin Andrzeja Wajdy - to jego współpracy z artystką i przyjaźni obojga dotyczyła rozmowa w Studiu PAP.
W monologu „My Way”, zrealizowanym na 70. urodziny aktorki, wciąż granym w Polonii i na scenach całego kraju, Janda powiedziała o Wajdzie jasno: „Kochałam go”. Na pytanie, czy blisko 10 lat po odejściu mistrza i przyjaciela nadal go kocha, odpowiedziała twierdząco. - Tak, może nawet jeszcze bardziej niż wcześniej - sprecyzowała. - Im więcej rzeczy robię, im więcej rozumiem, tym bardziej za nim tęsknię. Za jego sposobem myślenia, jego sposobem pracy. Tęsknię za nim każdego dnia. Za jego dezynwolturą, bezkompromisowością. Teraz - paradoksalnie - wszystko jest zdecydowanie bardziej ułożone - dodała.
Krystyna Janda zadebiutowała w „Człowieku z marmuru”, a rola Agnieszki szybko stała się legendą, o młodej aktorce mówiono zaś, że wywaliła drzwi do polskiego kina wraz z futryną.
- Sam debiut był mniej ważny niż spotkanie z Andrzejem - opowiadała Janda. - Niż rozmowy, obserwowanie, jak myśli o społeczeństwie i o sztuce, jak pracuje, jakim jest człowiekiem, jakim Polakiem. Powiedział wtedy zdanie, które mnie wówczas zaskoczyło - że film może zmienić świat, czyjeś życie, ustrój polityczny. Wtedy mi się to wydawało nadmiernie optymistyczne. Jednak dziś, gdy oceniamy cały jego dorobek, nie ulega wątpliwości, że miał wielki wpływ na to, jacy jesteśmy, w jakim kraju żyjemy i dlaczego żyjemy tak, jak żyjemy - podkreśliła.
Z niedawno opublikowanych „Notatników” Wajdy wynika, że miał niezwykle krytyczny stosunek do własnej twórczości, niezwykle rzadko z czegoś, co zrobił, był zadowolony. - Właściwie nigdy nie był zadowolony - stwierdziła artystka. - Zawsze powtarzał - rozpropagował to Zbyszek Cybulski, bo wziął to od niego - że to, cośmy nakręcili, musimy przekręcić. Wiecznie był niespokojny. Wciąż kręciliśmy nowe zakończenia filmów, bo finał nadaje wymowę całości, a on nie był pewny, jak skończyć film. Dlatego pomysły na nie się mnożyły - mówiła.
Krystyna Janda wspominała też zdjęcia próbne do „Człowieka z marmuru”, a więc początek swej przygody z filmem oraz współpracy i przyjaźni z Wajdą. - Za kamerą był mój późniejszy mąż (operator Edward Kłosiński - PAP), na mój widok dostał jakiegoś obłędu. Nie zauważył, że kończą się szyny, spadł razem z kamerą, ale kamera, upadając, wciąż mnie rejestrowała, bo cały czas mówiłam swój tekst. Andrzej Wajda obejrzał to ujęcie i powiedział: „Ona może zabić, ona zagra” - opowiadała. - Bo mnie nie drgnęła powieka, był huk, a ja, kompletnie niewzruszona, mówiłam dalej. Na pewno jest w tym coś z legendy, chętnie powtarzał ją potem mój mąż. Ale wiedziałam, że to najważniejsze zawodowe spotkanie w moim życiu. Strasznie brak Andrzeja, brak tego, że nie można zadzwonić w każdym momencie i zapytać, co robić - podsumowała.
W 100. rocznicę urodzin i dziesiątą rocznicę śmierci wybitnego reżysera Senat RP ustanowił rok 2026 Rokiem Andrzeja Wajdy - w uznaniu jego twórczości i dokonań jako współtwórcy polskiej szkoły filmowej oraz kina moralnego niepokoju, które zdefiniowały „polską pamięć historyczną i współczesną tożsamość kulturową”. W piątek 27 lutego reżysera uczcił również specjalną uchwałą Sejm.
Jacek Wakar (PAP)
Cała rozmowa dostępna na: https://wideo.pap.pl/pap-media,101/krystyna-janda-im-wiecej-rozumiem-tym-bardziej-tesknie-za-andrzejem-wajda,89616
wj/ miś/


