Ludwik Miętta-Mikołajewicz. Fot. PAP/Jacek Bednarczyk
Ludwik Miętta-Mikołajewicz, który we wtorek w Berlinie zostanie wprowadzony do Galerii Sław FIBA, widzi to międzynarodowe wyróżnienie jako wyraz uznania dla dokonań całego środowiska. - Traktuję to jako docenienie naszej myśli szkoleniowej - powiedział PAP nestor polskich trenerów koszykówki.
- Jestem nawet nieco zażenowany, bo przecież mieliśmy w historii wielu znakomitych szkoleniowców, choćby Witolda Zagórskiego. Ten wielki zaszczyt i wyróżnienie, którym niewątpliwie jest uhonorowanie mnie przez FIBA, dedykuję polskim trenerom - podkreślił 94-letni Miętta-Mikołajewicz, były szkoleniowiec reprezentacji kobiet i Wisły Kraków oraz wiceprezes PZKosz.
Będzie czwartym Polakiem, ale pierwszym wśród trenerów, w Galerii Sław FIBA. Przed nim uhonorowano w ten sposób: w 2007 roku Mariana Kozłowskiego, wieloletniego prezesa polskiej federacji i działacza FIBA; w 2019 mistrzynię Europy z 1999 roku, zmarłą przedwcześnie Małgorzatę Dydek oraz w 2021 wybitnego koszykarza reprezentacji, a później trenera Mieczysława Łopatkę (trzykrotny medalista ME, czterokrotny olimpijczyk, król strzelców mistrzostw świata 1967, ośmiokrotny złoty medalista MP).
Miętta-Mikołajewicz z koszykarkami Wisły wywalczył m.in. 14 tytułów mistrza kraju (1963-66, 1968-71, 1975-77, 1979-81), a w 1970 r. zajął drugie miejsce w klubowym Pucharze Europy. W sezonie 1983/84 z męską ekipą „Białej Gwiazdy” zdobył wicemistrzostwo Polski.
Żeńską reprezentację Polski doprowadził do dwóch srebrnych medali mistrzostw Europy - w 1980 i 1981 roku. Kadra kobiet pod jego wodzą grała w turniejach kwalifikacyjnych do igrzysk olimpijskich (1980, 1984, 1988).
- Za największy trenerski sukces uważam te dwa wicemistrzostwa Europy. Przegrywaliśmy dwa razy z ZSSR, ale to był wtedy zespół nie do przejścia, bo miał zmarłą w styczniu tego roku Ulę Siemionową, mierzącą 218 cm, która była nie do przesunięcia. Złoto było wówczas poza zasięgiem nie tylko naszym, ale i innych zespołów. Cenię bardziej drugie srebro, bo powtórzenie sukcesu było i jest zawsze trudniejsze - podkreślił.
Wspomniał, że laurów międzynarodowych nie byłoby bez znakomitych zawodniczek, z których najbardziej ceni trzy.
- Absolutnie Halina Iwaniec, Bożena Sędzicka i Grażyna Seweryn to koszykarki, które najbardziej zapisały się w mojej życzliwej pamięci, ale oczywiście inne zawodniczki także wspominam serdecznie. To jednak one decydowały o losach reprezentacji. Żałuję, że „rozminąłem się” czasowo jako szkoleniowiec reprezentacji z Małgorzatą Dydek - dodał.
Szkoleniowiec zaraz po srebrnych medalach ME docenia klubowe osiągnięcia z koszykarkami Wisły.
- Za drugi sukces szkoleniowy uważam to, że na przestrzeni 19 lat, od 1963 do 1981, zdobyłem 14 tytułów i trzy wicemistrzostwa Polski. Nie ma takiej drugiej drużyny w historii. Iwaniec, Seweryn czy Marta Starowicz - to one były liderkami i dowodziły na parkiecie. Cieszę się także, że swoją cegiełkę dołożyłem do szkolenia jako wiceprezes związku - powiedział.
Miętta-Mikołajewicz nadal śledzi rozgrywki ligowe i międzynarodowe, a szczególnie analitycznie patrzy na występy biało-czerwonych. Reprezentacji Polski kobiet od 2015 r. brakuje w mistrzostwach Europy. Obecny zespół trenera Karola Kowalewskiego przeszedł z kompletem zwycięstw pierwszą fazę eliminacji ME 2027 i kolejną rozpocznie w listopadzie.
- Martwi mnie to, co stało się z żeńską koszykówką. Mam nadzieję, że to się w najbliższym czasie zmieni i ponownie będziemy w europejskiej elicie. Trzeba jasno powiedzieć, że w pierwszej rundzie eliminacji Polska nie miała silnych przeciwników, ale jako drużyna zaprezentowała się przyzwoicie. Ważne, że pojawiły się ciekawe, młode zawodniczki. Teraz przed zespołem prawdziwy sprawdzian - wspomniał.
Jak ocenił, najsłabszym ogniwem jest brak wybitnej rozgrywającej.
- Nie ma dziś takich dziewczyn, jak ja miałem w osobach Halinie Iwaniec czy Bożeny Sędzickiej. To zadanie dla trenerów - szkolić, szkolić i jeszcze raz szkolić, wykreować taką zawodniczkę. Mamy na środku Kamilę Borkowską, która robi cały czas postęp, niezłe skrzydłowe, więc trzeba popracować nad kimś, kto kierowałby zespołem i miał cechy prawdziwego przywódcy - podkreślił.
Miętta-Mikołajewicza nie wybiera się do Berlina. W jego imieniu nagrodę odbiorą córka oraz prezes PZKosz Grzegorz Bachański.
Poza Polakiem do Galerii Sław FIBA wprowadzeni zostaną: Niemiec Dirk Nowitzki, Amerykanka Sue Bird, Francuzka Celine Dumerc, Turek Hedo Turkoglu, Clarisse Machanguana z Mozambiku, Chińczyk Zhizhi Wang i Chilijka Ismenia Pauchard. Uroczystość będzie powiązana z losowaniem grup mistrzostw świata koszykarek, które we wrześniu odbędą się w stolicy Niemiec.
Najbardziej utytułowanymi postaciami w tym gronie są Nowitzki i Bird. 47-letni Niemiec przez 21 sezonów występował w NBA w jednej drużynie - Dallas Mavericks. Poprowadził ją do mistrzowskiego tytułu w 2011 roku. Zdobył 31 560 punktów w zawodowej lidze, co oznacza, że jest jej najlepszym europejskim strzelcem i siódmym graczem na liście wszech czasów. Z reprezentacją zdobył brązowy medal mistrzostw świata 2002 i srebrny Eurobasketu 2005.
Amerykanka Bird poprowadziła reprezentację USA do złota w pięciu igrzyskach (2004-20), w których koszykarki USA nie przegrały żadnego meczu oraz czterech tytułów mistrzyń świata (2002, 2010, 2014, 2018). Także czterokrotnie zdobyła tytuł w lidze WNBA (2004, 2010, 2018 i 2020), a 13 razy wzięła udział w Meczu Gwiazd tych rozgrywek. Zdobyła też pięciokrotnie mistrzostwo Euroligi.
Galeria Sław powstała w 2007 roku w szwajcarskim Mies. Skupia ponad 200 wybitnych nazwisk związanych z dyscypliną z 45 krajów.
Olga Miriam Przybyłowicz (PAP)
olga/ cegl/ pp/