Halina Skibniewska i Lech Wałęsa, 1981 r. Fot. PAP/Jan Morek
20 kwietnia 2011 r. zmarła Halina Skibniewska, architektka, urbanistka, projektantka warszawskich osiedli mieszkaniowych Sady Żoliborskie i Szwoleżerów, pierwsza kobieta na stanowisku wicemarszałka Sejmu w Polsce. Wyróżniała ją wrażliwość na potrzeby społeczne i szacunek dla przyrody.
„Osiedla Sady Żoliborskie czy Szwoleżerów realizowane w czasach ograniczeń normatywnych i finansowych są dowodem, iż nawet w tamtych trudnych czasach można było, w poczuciu etycznej odpowiedzialności za dzieło i odbiorcę, tworzyć lepiej, niż narzucał to suchy normatyw” - napisał o dziełach Skibniewskiej profesor nauk technicznych i architekt Konrad Kucza-Kuczyński w tekście „Kobiety w architekturze” zamieszczonym w numerze 3 „Biuletynu SARP”.
Halina Skibniewska należy do panteonu polskich architektek prekursorek XX wieku. Podobnie jak Helena Syrkus i Zofia Hansen była zaangażowana w budownictwo mieszkaniowe. Tak jak one współpracowała ze swoim mężem - Zygmuntem Skibniewskim - tworząc architektoniczno-miłosny tandem. Dbała jednak o odrębność swojej pracy. Wiadomo, które projekty wyszły bezpośrednio spod jej ręki oraz które pomysły były jej autorstwa.
Studiowała na podziemnym Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej i tajnym Studium Społecznym Uniwersytetu Ziem Zachodnich. W czasie Powstania Warszawskiego była łączniczką Rady Pomocy Żydom „Żegota”. Jako studentka była projektantką w pracowni architektonicznej Romualda Gutta, z którym współtworzyła m.in. gmach GUS w Warszawie oraz przebudowę sal redutowych i Teatru Narodowego w Warszawie. W 1975 r. otrzymała tytuł profesorski na Politechnice Warszawskiej.
Była obok m.in. Heleny Syrkus członkinią nie tylko awangardowej grupy „Praesens”, ale także Congres Internationaux d'Architecture Moderne (Międzynarodowego Kongresu Architektury Współczesnej), w skład którego wchodzili m.in. Le Corbusier, Karl Moser, Walter Gropius i Alvar Aalto.
Interesowały ją budynki użyteczne i tworzenie osiedli, które służą wszystkim mieszkańcom. Projektując, nie patrzyła na same mury – brała pod uwagę potrzeby ludzi, naturę, kulturę oraz wygląd okolicy. Dla miesięcznika „Architektura” w latach 70. mówiła: „Mieszkalnictwo, wbrew opiniom niektórych, uważam za podstawowe zadanie architektoniczne, za podstawowe tworzywo krajobrazu. Dlatego interesują mnie szczególnie dwa obszary: środowisko społeczne i środowisko przyrodnicze”. Pokazywała, że „projektowanie zabudowy mieszkaniowej to niezwykle twórcza działalność, wymagająca ogromnej dyscypliny i talentu, który trzeba trochę zalgorytmizować” - podkreśliła w książce „Architektki” Agaty Twardoch studentka Skibniewskiej, a dzisiaj profesor architektury Ewa Kuryłowicz.
Skibniewska pracowała w Biurze Odbudowy Stolicy oraz Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Jej sztandarową realizacją jest warszawskie osiedle mieszkaniowe Sady Żoliborskie (powstałe w latach 1958-1972). To spójna kompozycja urbanistyczna połączona z wyskalowaną architekturą i zagospodarowaną zielenią. Przy jego realizacji współpracowała z Aliną Scholtz, jedną z najbardziej cenionych polskich architektek zieleni, uznawaną za prekursorkę w tej dziedzinie. Wysokie na pięć i dziewięć kondygnacji budynki zostały rozmieszczone wśród istniejącej zieleni. Towarzyszy im system ścieżek i skwerów, a parterowe mieszkania mają ogródki. Jak napisała profesor architektury Marta A. Urbańska w eseju „Halina Skibniewska. Architektura, społeczeństwo, władza?”, budynki mają świetne proporcje. „To kubiczna architektura, oczywiście o płaskich dachach, której ekspresja opiera się na kontraście rytmów. Pasy logii i okien skontrastowano z szarymi pasami cegły. Mimo ubóstwa dostępnych wtedy materiałów architektka osiągnęła elegancki, choć rygorystyczny efekt” - podkreśliła w tekście. Osiedle do dziś jest w dobrym stanie - wciąż ma oryginalną kolorystykę i kształt, nie ucierpiało też z powodu termomodernizacji.
Współtworzyła także warszawskie Osiedle Szwoleżerów oraz Ośrodek ZETO (Zakładu Elektronicznej Techniki Obliczeniowej) w Warszawie. Osiedle to stosunkowo niskie, zróżnicowane wysokościowo bloki z widnymi mieszkaniami. W tym przypadku także uszanowała krajobraz. „Skibniewska jawi się tu nie tylko jako architektka respektująca ducha miejsca, ale także jako prekursorka stosowania detali architektury historycznej w nowym układzie. Dla doktrynerskiego modernizmu było to nie do pomyślenia!” - napisała Urbańska. Elementami, które wyróżniają osiedle, są betonowy minilabirynt dla dzieci zbudowany obok pawilonu handlowo-usługowego oraz rzeźby-wazony pochodzące z XVIII-wiecznego Pałacu w Brzezince na Dolnym Śląsku.
Na obu osiedlach panuje kameralna atmosfera.
Jako pierwsza w Polsce badała problemy osób z niepełnosprawnościami i projektowała dla nich architekturę. Ewa Kuryłowicz, która pisała i obroniła dyplom pod jej opieką, wielokrotnie wspominała, że wiele zawdzięcza swojej mentorce. Podkreśla też jej talent i wkład w rozwój architektury zaangażowanej społecznie.
Choć Skibniewska projektowała w nurcie modernizmu, nie narzucała swoich wizji i upodobań estetycznych mieszkańcom osiedli. Mówiła: „Jestem za jeleniem, za ślubnymi fotografiami, za Picassem, są one wyrazem tęsknoty za pięknem, są wewnętrzną potrzebą, pewną rekompensatą za monotonię codziennego życia”. Rozumiała potrzeby i przyzwyczajenia społeczeństwa do niefunkcjonalnej, ludowej i drobnomieszczańskiej estetyki.
W latach 50. chciała stworzyć system tzw. mebli paczkowanych, które można porównać do konceptu meblarskiego Ikea. Miały być to modularne płyty, które ludzie mogliby sami modyfikować tak, aby pasowały do ich wnętrz. Według Skibniewskiej zaletą systemu miała być łatwość w magazynowaniu, transporcie oraz oszczędność miejsca. Powstały jednak tylko prototypy, a system ostatecznie nie został wdrożony.
Halina Skibniewska prowadziła też działalność polityczną. Jako bezpartyjna posłanka zasiadała w ławach sejmowych (w latach 1965-1985). Była pierwszą kobietą w dziejach polskiego parlamentaryzmu, która objęła stanowisko wicemarszałka Sejmu (w 1971 r.). Dzięki przynależności partyjnej mogła realizować swoje projekty architektoniczne i próbować wpływać na decyzje podejmowane w sprawie budownictwa w Polsce. Ewa Kuryłowicz podkreśliła w „Architektkach”, że miała zasadę: aby mieć na coś wpływ, trzeba się zaangażować, a nie odcinać. „Stąd prowadziła dość mocno widoczną działalność polityczną (...). Dla niektórych były to zbyt daleko idące kompromisy, natomiast ja ją znałam bardzo dobrze i widziałam, jak ona ten argument wykorzystuje. Posługiwała się nim głównie po to, żeby działać na rzecz - jak wtedy się mówiło - inwalidów, a wówczas byli to ludzie kompletnie niewidoczni” - czytamy w publikacji.
Architektka była członkinią komitetu PAN (w tym Architektury i Urbanistyki, Komisji Rehabilitacji i Adaptacji Społecznej, jak i Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju), Towarzystwa Naukowego Warszawskiego oraz Polskiej Rady Architektury. W 1951 r. dołączyła do Stowarzyszenia Architektów Polskich. Jak podaje SARP, w okresie stanu wojennego jako członkini „Solidarności” podejmowała odważne interwencje na rzecz osób represjonowanych i chorych. Była także inicjatorką wznowienia działalności i prezesem Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Francuskiej oraz korespondentką modernistycznego przeglądu architektonicznego „L’Architecture d’Aujourd’hui” (1955-1975). W 1972 r. otrzymała najwyższe francuskie odznaczenie państwowe - Legię Honorową, a w 1978 r. została laureatką Honorowej Nagrody SARP.
Projektantka zmarła 20 kwietnia 2011 roku w Warszawie w wieku 90 lat.
Zuzanna Piwek (PAP)
zzp/ miś/