Portret Mao Zedonga na Bramie Niebiańskiego Spokoju w Pekinie. Fot. PAP/EPA/WU HONG
Dokładnie 50 lat temu, 9 września 1976 r., zmarł Mao Zedong, przywódca rewolucji chińskiej, nazywany „Wielkim Sternikiem Narodu”. Założyciel Nowych Chin pozostaje postacią pełną sprzeczności: oficjalnie czczony jako ojciec państwa, w praktyce sprawował autorytarną władzę, a jego radykalna polityka zrujnowała chińską tkankę społeczną.
Mao wyrósł na politycznego lidera na fali radykalnego buntu chłopskiego, a jego pozycja w partii ostatecznie ugruntowała się w połowie lat 30. XX wieku, gdy poprowadził komunistów, uciekających przed atakami nacjonalistycznej partii Kuomintang, do prowincji Shaanxi w liczącym tysiące kilometrów Długim Marszu. Gdy w 1949 r. proklamował powstanie Chińskiej Republiki Ludowej, jego rządy szybko przerodziły się w bezwzględną dyktaturę. Zwycięski rewolucjonista sprawował władzę twardą ręką, brutalnie eliminując wszelką wewnętrzną opozycję oraz rzekomych „wrogów” wewnątrz samej partii.
Narzędziem tej władzy stały się niszczycielskie kampanie społeczne, w tym zainicjowany w latach 50. Wielki Skok. Ta radykalna polityka kolektywizacji doprowadziła do ogólnonarodowego głodu i pochłonęła od 15 do nawet 45 mln ofiar. Z kolei rozpoczęta w 1966 r. dekada rewolucji kulturalnej zrujnowała edukację i życie całego pokolenia. Mao zaapelował do mas o odrzucenie ustalonego porządku, w efekcie wywracając do góry nogami tradycyjną organizację społeczną. Dzieci buntowały się przeciwko rodzicom, uczniowie upokarzali nauczycieli, studenci gnębili wykładowców. Rzesze inteligentów i partyjnych oficjeli zostały zamordowane albo popełniły samobójstwo, nie mogąc znieść doznawanych upokorzeń.
Choć pięć lat po śmierci przewodniczącego, w 1981 r., kierownictwo partyjne pod wodzą Deng Xiaopinga oficjalnie przyznało w historycznej rezolucji, że rewolucja kulturalna była „poważnym błędem”, w dzisiejszych Chinach publiczna debata o zbrodniach Mao wciąż nie istnieje. Odniesienia do najmroczniejszych rozdziałów z lat jego władzy są cenzurowane.
Na skutek tej wybiórczej pamięci wśród części społeczeństwa, w tym młodzieży, pojawiają się nostalgia i fałszywe przekonanie, że rewolucja była okresem napędzanym szczytnymi ideałami. Jak jednak podkreśla Kerry Brown, szef Lau China Institute w Londynie i autor książki o Mao, spoglądanie na tamtą epokę w ten sposób całkowicie mija się z prawdą.
Utrzymanie państwowego kultu dyktatora pozostaje dla decydentów politycznie niezbędne, stanowiąc fundament legitymizacji systemu rządzenia Chinami. Portret „Wielkiego Sternika Narodu” dominuje nad pekińskim Placem Tiananmen, spoglądając z Bramy Niebiańskiego Spokoju, a jego wizerunek zdobi każdy banknot chińskiej waluty.
Choć zreformowana gospodarka współczesnych Chin drastycznie różni się od utopijnej wizji założyciela, obecne kierownictwo pod wodzą Xi Jinpinga coraz wyraźniej odchodzi od powojennych reguł Deng Xiaopinga. Xi systematycznie demontuje mechanizmy kolektywnego kierownictwa, wzmacnia sektor państwowy kosztem prywatnego, tłumi pluralizm i buduje silny kult jednostki, dowodząc, że autorytarne metody kontroli społecznej z epoki Mao powracają do łask.
Z Pekinu Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ rtt/