„Wizja Zachariasza w świątyni” z 1633. Credit: Rembrandt van Rijn / Rijksmuseum - License: All Rights Reserved
Rijksmuseum w Amsterdamie przedstawiło obraz „Wizja Zachariasza w świątyni” z 1633 jako nowo potwierdzone dzieło Rembrandta. Płótno, przez dekady uznawane za pracę innych twórców i niewystawiane publicznie od 65 lat, trafi do muzeum w długoterminowy depozyt.
Dzieło, które trzykrotnie w przeszłości wykreślano z katalogu prac mistrza, ma od tego tygodnia zawisnąć w muzeum jako długoterminowy depozyt od prywatnego właściciela, pragnącego zachować anonimowość.
Obraz był już raz pokazywany w Rijksmuseum – w 1898 r., podczas pierwszej wielkiej wystawy przekrojowej Rembrandta zorganizowanej z okazji inauguracji królowej Wilhelminy. W 1960 r. po raz pierwszy zakwestionowano autorstwo, a po sprzedaży w 1961 r. dzieło na dekady zniknęło z pola widzenia badaczy i publiczności.
Jak poinformowano na konferencji prasowej w poniedziałek, przełom nastąpił w 2023 r., gdy do muzeum trafiła fotografia obrazu przesłana przez syna nabywcy z 1961 r. Według konserwatora i znawcy Rembrandta Jonathana Bikkera oraz Petria Noble, szefowej pracowni konserwatorskiej Rijksmuseum, dwuletnie badania – oparte na analizach materiałowych, obrazowaniu wysokiej rozdzielczości i porównaniach stylistycznych – pozwalają uznać, że autorem jest 27-letni wówczas Rembrandt. Badacze podkreślili, że drewno pochodzi z okresu aktywności Rembrandta, a zastosowane pigmenty i spoiwa odpowiadają tym używanym w innych jego pracach. Kluczowe miały być jednak argumenty dotyczące „budowy warstw malarskich”, charakterystycznego sposobu prowadzenia pędzla, a także podpisu – według muzeum naniesionego na mokrą farbę.
Rijksmuseum wskazało również na istnienie niemal identycznego obrazu w muzeum w Schwerinie (Niemcy). Analizy mają sugerować, że dzieło z Amsterdamu jest oryginałem, a wersja ze Schwerina – kopią.
„Wizja Zachariasza” przedstawia scenę biblijną: kapłan Zachariasz słyszy wieść od archanioła Gabriela, że mimo podeszłego wieku wraz z żoną doczeka się syna – przyszłego Jana Chrzciciela.
Zdaniem badaczy kompozycja koncentruje się na „najbardziej napiętym momencie” opowieści; źródło światła sugeruje obecność anioła, choć postaci nie widać – rozwiązanie rzadkie w ówczesnych przedstawieniach tego tematu.
W przeszłości część ekspertów przypisywała obraz Janowi Lievensowi; taką opinię wyraził m.in. niemiecki badacz w 1960 r. Dzieło odrzuciło także Rembrandt Research Project – zespół działający w latach 1968–2014, uznawany przez dekady za kluczowy autorytet w sprawach atrybucji Rembrandta.
Bikker ocenił, że wcześniejsze osądy mogły opierać się na słabej dokumentacji – czarno-białych fotografiach i niskiej jakości reprodukcjach – a nie na analizie oryginału. Tymczasem obecnie muzeum dysponuje zapleczem badawczym porównywalnym z tym, które wykorzystano w ostatnich latach m.in. przy szeroko zakrojonych pracach nad „Nocną strażą”.
Rijksmuseum nie wyklucza dyskusji w środowisku historyków sztuki. Wskazuje przy tym, że atrybucje „nowo odkrytych” Rembrandtów bywają sporne, a stawka jest wysoka – zarówno naukowo, jak i finansowo, ponieważ nazwisko mistrza radykalnie podnosi wartość rynkową dzieła. Bikker podkreślił jednak, że ocena muzeum nie jest „zwykłą opinią”, lecz wynikiem kompleksowych badań.
Muzeum przypomniało, że w 2023 r. zaprezentowało na nowo rozpoznane Rembrandty - dwa niewielkie portrety – Jana Willemsza van der Pluyma i jego żony Jaapgen Caerlsdr. Zdaniem badaczy najnowsze okkrycie potwierdza, że w prywatnych kolekcjach wciąż mogą znajdować się nieznane lub kwestionowane prace Rembrandta.
Według Bikkera i Noble „Wizja Zachariasza” ma też znaczenie dla obrazu wczesnej twórczości Rembrandta. Ich zdaniem dzieło podważa utrwalony pogląd, że młody Rembrandt malował wyłącznie „gładko i drobiazgowo”, a dopiero później przeszedł do bardziej szkicowego i swobodnego stylu. Badacze zestawiają nowo potwierdzony obraz z pracą z 1633 r. znajdującą się w Getty Museum w Los Angeles, wskazując na podobieństwa formalne i warsztatowe.
Obraz ma zostać udostępniony zwiedzającym Rijksmuseum jeszcze w tym tygodniu.
Z Amsterdamu Patryk Kulpok (PAP)

