Debata pt. „Prawdy i mity o zabezpieczeniu socjalnym artystów” w Centrum Prasowe PAP. Fot. PAP/Leszek Szymański
Artyści tworzą dobro wspólne dla całego narodu, jednak ze względu na specyfikę pracy, są niewidzialni w systemie ubezpieczeń. Ustawa o zabezpieczeniu socjalnym artystów ma twarze twórców ludowych, lokalnych – mówili eksperci podczas poniedziałkowej debaty „Prawdy i mity o zabezpieczeniu socjalnym artystów”.
Projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny przygotowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ma na celu włączenie artystów do systemu ubezpieczeń społecznych w sposób adekwatny do ich pracy. Przepisy mają przede wszystkim charakter socjalny – ich głównym beneficjentami są artyści o najniższych i nieregularnych dochodach.
Pierwsze czytanie projektu ustawy odbyło się w Sejmie w czerwcu. Posłowie nie zgodzili się wówczas na wnioski PiS i Konfederacji o odrzucenie projektu. W ubiegły wtorek podczas posiedzenia sejmowej Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu odbyło się wysłuchanie publiczne dotyczące projektu ustawy. Projekt ustawy budzi skrajne emocje, stając się nowym ogniskiem sporu politycznego w Polsce. Według przeciwników projektu proponowane przepisy prowadzą do powstania nowej elity, którą będzie musiała finansować reszta obywateli.
W trakcie poniedziałkowej debaty „Prawdy i mity o zabezpieczeniu socjalnym artystów”, która odbyła się w Centrum Prasowym PAP, była ministra kultury, historyczka sztuki i kuratorka Hanna Wróblewska przypomniała, że w środowisku artystycznym pracuje ponad 30 lat. – Współpracując z artystami na różnych etapach – jako edukatorka, animatorka, kuratorka czy historyczka sztuki – sama zostałam nauczona, jak fałszywe są mity, w których w latach 90. wszyscy się wychowaliśmy: „przyjdzie rynek i nas wszystkich zbawi”, „przetrwają najlepsi”, „jeżeli ktoś jest dobry, to sam się obroni”. Nagle okazało się, że system potransformacyjny pewnych grup po prostu nie zauważa. Niezależnie od tego, czy są dobrzy, czy źli, wykonują pracę, ale są dla systemu niewidoczni – powiedziała.
Oceniła także, że nie można temu inaczej zapobiec, jak uzupełniając system, który już jest. Dlatego – jak powiedziała – w momencie, gdy zgodziła się wejść do rządu, jednym z jej priorytetów było to, żeby doprowadzić do końca ustawę o społecznym zabezpieczeniu artysty.
– Jesteśmy widzialni, mając etaty czy długotrwałe zlecenia. Natomiast jest grupa ludzi, która nie jest widzialna, bo żyje projektowo. I to nie jest wada czy zaleta, tylko immanentna cecha zawodu artystycznego, że żyje się od projektu do projektu. Powiedzenie komuś, żeby założył jednoosobową działalność gospodarczą, nie załatwi problemu, bo jego projekty są niecykliczne. A z drugiej strony, to są ludzie, którzy tworzą kulturę – powiedziała.
Wskazała także, że przez ostatnie lata państwo polskie uzupełniało system o ludzi, którzy w jakiś sposób zostali pominięci. – Teraz przyszedł czas, żeby zauważyć tych, którzy tworzą i którzy są poza naszym radarem. To nie są przywileje, ale uzupełnienie systemu, który jest stworzony i w którym my wszyscy żyjemy – podkreśliła.
- To jest ustawa w logice tego, co zostało już wymyślone. My nie tworzymy nowych systemów teleinformatycznych, nie tworzymy nowej grupy, tylko włączamy tych, którzy i tak są i pracują w już istniejący system. (...) Ustawa jest o tych, których nie znamy i nie widzimy, którzy za 20, 30 lat być może będą znani, ale żeby tak było, trzeba im w jakiś sposób pomóc i włączyć ich do systemu. Ta ustawa ma twarze artystów ludowych, ma twarze artystów lokalnych - zaznaczyła Wróblewska.
Jak z kolei zauważył aktor i reżyser Artur Barciś, aktorzy raz dostają rolę, a innym razem nie, co według niego nie zależy od wcześniejszego dorobku artystycznego. - Nawet jeżeli wcześniejszą rolę zagrało się świetnie, to wcale nie znaczy, że za chwilę dostanie się następną. Może nastąpić okres, w którym nie ma z czego żyć, bo się nie pracuje. Otrzymanie pracy nie zależy od nas, tylko od producenta, reżysera oraz całej masy innych ludzi - tłumaczył.
- Jeżeli człowiek decyduje się na taki zawód, wie, w jaki świat wchodzi. Wie, że nie będzie miał gwarancji, że będzie mógł ten zawód uprawiać, nawet nie ma gwarancji, że skończy szkołę - powiedział aktor. Zwrócił uwagę, że jednak wciąż ogromna rzesza młodych ludzi próbuje dostać się do szkół teatralnych. - Kiedy zdawałem do Szkoły Filmowej w Łodzi w 1975 roku, na 20 miejsc było 400 kandydatów - wskazał.
Według reżysera, czasy się zmieniły, a rynek obecnie jest ogromny. - Zapotrzebowanie na aktorów jest bardzo duże, ponieważ jest mnóstwo seriali, telenowel, dubbingów, audiobooków - mnóstwo pracy - mówił. Zaznaczył, że praca ta jednak nie wszystkim daje to, o czym marzy każdy aktor, czyli sławę, popularność i pieniądze.
- Artyści są w stanie tworzyć tzw. dobro wspólne dla całego narodu. To znaczy coś, co nas wszystkich łączy. Czesław Niemen, który napisał „Dziwny jest ten świat”, stworzył utwór, który jest hymnem pokolenia, ale nie tylko - powiedział Artur Barciś. Podkreślił, że młodzi ludzie go śpiewają, ponieważ jest „poetycki, muzyczny, uniwersalny, piękny i wspaniały”. - Należy wspierać artystów, ponieważ kultura i twórczość artystyczna potrafi nas jednoczyć - zaznaczył Barciś.
Pisarka, prawniczka, członkini zarządu Unii Literackiej Barbara Sadurska powiedziała, że „żeby być artystą, aktorem, reżyserem, pisarką, malarką albo śpiewakiem trzeba mieć w sobie wrażliwość, ją rozpoznać i podążyć za tym głosem, ale to nie jest cecha, która znacząco odróżnia zawody artystyczne, artystów od innych grup zawodowych”.
- Od samego początku stoję na stanowisku, że nic artystów nie wyróżnia ponad społeczeństwo. Jesteśmy tacy sami, jak na przykład fryzjerka albo ktoś, kto prowadzi sklepik. Natomiast to, co nas odróżnia i co sprawia, że jesteśmy niewidzialni w systemie społecznych ubezpieczeń, to jest specyfika tej pracy. Ani nie pracujemy na etat, (...) ani nie jesteśmy jednoosobowymi działalnościami gospodarczymi, ani nie możemy się zameldować jako bezrobotni. (...) Nie jesteśmy rolnikami i rolniczkami, nie jesteśmy też marynarzami, bo od 1 stycznia marynarze mają swoją podstawę ubezpieczenia społecznego i w ZUS-ie jest taki status, marynarz, natomiast my jesteśmy od początku państwa polskiego niewidzialni dla systemu - oceniła.
Piotr Kosiewski, krytyk sztuki, publicysta związany z „Tygodnikiem Powszechnym” ocenił, że z jednym uwarunkowań postaw krytycznych wobec projektu ustawy jest przekonanie, mające korzenie w micie postromanatyczno-młodopolskim, że artysta tworzy obok. – Zginęła naturalna świadomość społeczna, że zawody artystyczne, kiedyś zresztą nienazywane dokładnie artystycznymi, były częścią systemu cechowego. A te mity nadal funkcjonują, jest to trochę pokłosie edukacji, tego jak widzą to dziennikarze, jak widzą to politycy – powiedział.
Drugim elementem jest zmiana, która zaszła wraz z platformami społecznościowymi. – Badania pokazują ruch w sieci. My jednak zaczęliśmy mylić opinie w sieci z opinią publiczną. (…) Jak sprawdzałem reakcje na niektóre teksty dotyczące ustawy, była bardzo duża rozbieżność między komentarzami a reakcjami wizualnymi. Przeważające były ikonki pozytywne, natomiast komentarze były z reguły negatywne i to one potem są brane przede wszystkim pod uwagę – powiedział.
Jak trzeci element Kosiewski wskazał problem komunikacji. – To zostało od razu przedstawione jako ustawa adresowana do osób wykonujących zawody artystyczne. Ale w skrócie weszła w obieg jako ustawa zabezpieczająca artystów czy dająca coś artystom. Natomiast kompletnie pominięto element, jakim jest uzupełnienie systemu ubezpieczeń społecznych, który stara się zauważyć bardzo różne typy pracy i typy okoliczności – powiedział.
Jak zaznaczył, paradoksalnie zabezpieczenie socjalne artystów może przynieść dodatkowe dochody dla samego ZUS-u, co ma, biorąc pod uwagę starzenie się społeczeństwa, olbrzymie znaczenie. - Ta ustawa dotyczy przede wszystkim osób, które tworzą zręb kulturowy. Nie tylko młodych, którzy się mogą wybić, którzy za 10-15 lat stają się gwiazdami lub wcześniej, muzyków, malarzy, performerów, etc., ale przede wszystkim osób, które tworzą podglebie kultury, kulturę lokalną, występują w domach kultury, wystawiają w małych galeriach, których często nie znamy – wskazał.
Zaznaczył także, że ustawa dotyczy też osób, których nazwiska na przykład pojawiają się nie w czołówkach, tylko w tyłach, na informacji o filmach, o klipach. - Tych wszystkich osób, których praca jest niewidzialna nawet czasami dla tych, którzy tworzą kulturę szeroko rozpoznawalną. To ważne, aby zadbać, żeby te wszystkie osoby nie miały poczucia, że mogą wypaść z systemu – podkreślił.
Poniedziałkową debatę w Centrum Prasowym PAP poprowadził szef działu kultury Polskiej Agencji Prasowej, krytyk teatralny Jacek Wakar.
Najważniejszym elementem projektu ustawy jest mechanizm dopłat do składek, który jest skierowany do artystów o dochodach poniżej określonego progu. Mają one objąć tych artystów, których średnie miesięczne przychody w ciągu ostatnich trzech lat nie były wyższe niż 125 proc. minimalnego wynagrodzenia; tj. ok. 68 tys. zł rocznie brutto.
Artysta z niewielkim dochodem dostanie od państwa dopłatę do składek do poziomu minimalnego wynagrodzenia. Środki będą ewidencjonowane na kontach w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych i przekazywane automatycznie. Dopłata będzie przysługiwać do czasu osiągnięcia przyjętego progu dochodowego, który pozwoli na samodzielne opłacanie składek. Prawo do dopłaty nie będzie przyznawane bezterminowo. Będzie ustalane na dany rok i regularnie weryfikowane, tak aby wsparcie trafiało do osób spełniających warunki określone w ustawie.
Rządowy projekt wprowadza także status artysty zawodowego – będzie on przyznawany na wniosek osobom, które zawodowo zajmują się działalnością artystyczną i mają udokumentowany dorobek twórczy. Status będzie przyznawany na pięć lat, z możliwością przedłużenia do ośmiu lat. Zadania związane z przyznawaniem statusu artysty zawodowego ma przejąć Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej, które powstanie po przekształceniu obecnego Centrum Edukacji Artystycznej.
Artyści objęci systemem uzyskają także dostęp do świadczeń społecznych i zdrowotnych. Oznacza to możliwość korzystania z publicznej ochrony zdrowia, świadczeń chorobowych oraz urlopów macierzyńskich.
Projekt obejmuje także rozwiązania dla artystów zawodowych, którzy kończą działalność artystyczną wcześniej i potrzebują wsparcia w zmianie zawodu. Ustawa stworzy podstawę do uruchamiania programów rządowych lub resortowych pomagających w przekwalifikowaniu.(PAP)
akr/ ksi/ zzp/ dki/