
Bliscy ofiar, przedstawiciele służb oraz władz oddali we wtorek hołd zmarłym w wyniku katastrofy hali Międzynarodowych Targów Katowickich. Mija właśnie 19 lat od tragedii, w której zginęło 65 osób, a wiele innych zostało rannych. Dach hali runął podczas wystawy gołębi pocztowych.
Rocznicowe uroczystości organizowane przez wojewodę śląskiego tradycyjnie odbyły się przy pomniku, wybudowanym w pobliżu placu po zawalonej hali. Podobnie jak w poprzednich latach odczytano tam nazwiska wszystkich 65 ofiar i zmówiono modlitwę. Następnie delegacje złożyły kwiaty i znicze.
Jak co roku hołd ofiarom oddali ich bliscy oraz strażacy, policjanci, ratownicy medyczni i przedstawiciele innych służb, które uczestniczyły w akcji ratowniczej. Udział w obchodach wzięli m.in. dowódca akcji ratowniczej po zawaleniu hali, nadbrygadier w stanie spoczynku Janusz Skulich, przedstawiciele władz i Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych. Wartę honorową przy pomniku wystawiły: Komenda Wojewódzka PSP, Komenda Wojewódzka Policji, Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe i Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego w Bytomiu.
Wojewoda śląski Marek Wójcik mówił, że wtorkowe obchody to dowód pamięci, hołd złożony ofiarom tragedii, a także okazja do podziękowania strażakom, policjantom i ratownikom, którzy 19 lat temu nieśli pomoc poszkodowanym. Zwrócił uwagę, że tamte wydarzania to wciąż bardzo bolesne wspomnienie, zwłaszcza dla bliskich ofiar, które na stałe zapisały się w świadomości mieszkańców, stając się pokoleniowym doświadczeniem.
„Wiem, że obecnie w praktyce zarówno PSP, jak i ratownictwa medycznego wspomnienie o tych wydarzeniach jest ciągle żywe i w dalszym ciągu wyciągamy wnioski z tego, co się wtedy stało” - dodał Wójcik i ocenił, że zdobyte wówczas doświadczenia sprawiają, że służby są obecnie lepiej przygotowane do takich sytuacji i tego, by podobne zdarzenia nie miały już miejsca. Wojewoda podziękował wszystkim za kultywowanie pamięci o ofiarach. Zaprosił też do współpracy przy organizacji przyszłorocznych obchodów - 20. rocznicy katastrofy.
28 stycznia 2006 r. w pawilonie nr 1 – największym na terenie MTK – odbywały się targi gołębi pocztowych. Dach hali zawalił się około godz. 17.15. Wielu osobom będącym wtedy w pawilonie udało się z niego wyjść o własnych siłach i bez obrażeń. Na dachu o powierzchni hektara zalegała warstwa śniegu i lodu.
W kulminacyjnym momencie akcji ratowniczej – między pierwszą a drugą w nocy – na miejscu pracowało ponad 1,3 tys. strażaków, ratowników górniczych i medycznych, policjantów, goprowców i żołnierzy. Wydobytych z rumowiska rannych przewożono do szpitali m.in. w Chorzowie, Katowicach, Siemianowicach Śląskich i w Sosnowcu. Pierwszy etap akcji ratowniczej zakończył się po kilkunastu godzinach, 29 stycznia. Później na gruzowisko kilka razy wchodzili ratownicy z psami wyspecjalizowanymi w poszukiwaniu zwłok.
Na początku lutego rozpoczęły się prace rozbiórkowe. W ich trakcie wydobyto ciała pozostałych poszkodowanych, ostatnie – 14 lutego. Posadzkę hali udało się całkowicie odsłonić 19 lutego. Wtedy było już pewne, że ostateczny bilans tragedii to 65 zabitych. Wśród nich było dziewięciu cudzoziemców. Rannych zostało – według różnych danych - od ponad 140 do ponad 170 osób.
Katowicka prokuratura okręgowa zamknęła śledztwo latem 2008 r. Ustaliła, że na katastrofę złożyły się błędy i zaniechania już w fazie projektowania hali, a także jej użytkowania i nadzoru nad budynkiem. Główną przyczyną katastrofy były błędy w projekcie wykonawczym pawilonu. Odbiegał on znacząco od sporządzonego prawidłowo projektu budowlanego. Według biegłych, pawilon mógł runąć w każdej chwili, już od momentu wybudowania go. Przed katastrofą hala kilkukrotnie ulegała awarii.
Proces karny w sprawie katastrofy toczył się od maja 2009 r. i był jednym z największych w historii śląskiego wymiaru sprawiedliwości. Wyrok w pierwszej instancji zapadł przed Sądem Okręgowym w Katowicach w czerwcu 2016 r., a prawomocne rozstrzygnięcie – we wrześniu 2017 r. przed katowickim sądem apelacyjnym. Sąd ten wymierzył kary od 1,5 do 9 lat więzienia pięciu oskarżonym, a cztery osoby uniewinnił – przedstawicieli firmy budującej halę i b. członka zarządu spółki MTK Nowozelandczyka Bruce'a R.
W listopadzie 2018 r. Sąd Najwyższy oddalił kasacje wobec pięciorga skazanych i orzeczenie w tym zakresie stało się ostateczne. Uchylił zaś uniewinnienie Bruce'a R. i przekazał jego sprawę ponownie do II instancji. W drugim procesie odwoławczym katowicki sąd apelacyjny uznał R. za winnego i w listopadzie 2019 r. skazał go prawomocnie na 1,5 roku więzienia za przyczynienie się do katastrofy. W październiku SN 2021 r. oddalił kasację obrony w sprawie Nowozelandczyka, tym samym zakończył się ostatni wątek karny tej sprawy.
Po katastrofie do sądów wpłynęło wiele jednostkowych spraw odszkodowawczych od rannych w katastrofie i rodzin ofiar. Sądy, przychylając się do roszczeń, zasądzały odszkodowania, zadośćuczynienia i renty w wysokości od kilku do kilkuset tysięcy złotych. Początkowo rodziny ofiar i ranni w katastrofie kierowali swoje roszczenia pod adresem spółki MTK, ale później także do Skarbu Państwa, podkreślając, że on był samoistnym posiadaczem terenu, na którym stała hala (MTK tylko dzierżawiły teren). To stanowisko podzielały sądy, które uznały, że odszkodowania powinno wypłacić właśnie państwo. Strona powodowa wskazywała ponadto na zaniedbania władzy publicznej w zakresie nadzoru budowlanego, które przyczyniły się do katastrofy.
W styczniu 2019 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie, który orzekał w sprawie pozwu zbiorowego około 90 bliskich ofiar katastrofy, prawomocnie uznał, że państwo odpowiada cywilnie za tę katastrofę. Konsekwencją tamtego wyroku była ugoda zawarta pomiędzy stronami w listopadzie 2019 r. Na jej mocy pod koniec 2019 r. Skarb Państwa za pośrednictwem chorzowskiego samorządu - na terenie którego znajdowała się hala - wypłacił poszkodowanym osobom łącznie ponad 15 mln zł.
W 2020 r. w katowickim sądzie złożono kolejny pozew grupowy - tym razem obejmujący 114 bliskich śmiertelnych ofiar katastrofy. To osoby, które albo nie wiedziały, że toczyła się wcześniejsza sprawa, albo z innych przyczyn nie wzięły w niej udziału. Następnie zawierały one ugody ze Skarbem Państwa, uzyskując takie same kwoty zadośćuczynień i odszkodowań jak poszkodowani, którzy przystąpili do pierwszego pozwu.(PAP)
kon/ agz/