Jan Paweł II i Ali Agca 1983 r. Fot. PAP/CAF archiwum
Zamach na Jana Pawła II zaowocował rozwinięciem przez papieża myśli teologicznej na temat roli cierpienia i pokuty oraz przebaczenia nie tylko w wymiarze osobistym ale także całej wspólnoty Kościoła - powiedział PAP dyrektor Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie Michał Senk.
Papież Jan Paweł II 45 lat temu, 13 maja 1981 r., został ciężko ranny w zamachu na placu Świętego Piotra w Watykanie. Bezpośrednim sprawcą był Turek Mehmet Ali Agca, ale nie udało się definitywnie ustalić tego, kto stał za próbą zabicia papieża.
- Biorąc pod uwagę praktyki stosowane przez KGB, zamach na papieża wydawał się prawdopodobny, ale nikt 13 maja 1981 r. nie spodziewał się, że do niego dojdzie. Świadczą o tym choćby środki bezpieczeństwa, w tym fakt, że papa mobile z Janem Pawłem II nie był oszklony, a także dwukrotne okrążanie Placu Świętego Piotra - ocenił w rozmowie z PAP dyrektor Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie Michał Senk.
Powiedział, że wybór Karola Wojtyły i jego pierwsza pielgrzymka do Polski w 1979 r. wywoływały bardzo duże obawy w bloku wschodnim.
- Papież jawił się bowiem jako znaczący autorytet moralny, który wymykał się komunistycznej propagandzie pokazującej świat zachodni jako zgniły, niemoralny, rozwiązły, postępujący nieetycznie, czego dowodem miały być wpływy CIA na zmiany władzy w różnych krajach na świecie - powiedział Senk.
"Następca Świętego Piotra wskazywał wiernym, że cierpienie jest wpisane w samą tożsamość chrześcijaństwa (...), że wierność Chrystusowi kosztuje."
Przyznał, że choć wiele tez miało potwierdzenie w obiektywnych faktach, to jednak nie oznaczało, że blok wschodni był szafarzem wartości chrześcijańskich, republikańskich czy konserwatywnych. Także tu popularna była aborcja - dodał.
- Z kolei blok zachodni obawiał się zbyt szybkich, nieukierunkowanych, wręcz rewolucyjnych zmian władzy w państwach Europy Środkowo-Wschodniej - zwrócił uwagę politolog.
Zapytany, jak zamach wpłynął na kształt pontyfikatu Jana Pawła II, Senk powiedział, że papież nie przestał spotykać się z wiernymi i pielgrzymować po świecie realizując konsekwentnie swoje posłannictwo.
- Znaczące wydaje się, że Wojtyła powiązał zamach na swoje życie z objawieniami Matki Bożej w Fatimie w 1917 r. W związku z tym, rok później – 13 maja 1982 r. – odbył pierwszą pielgrzymkę do Fatimy. Jako wotum przekazał wówczas wyjęty z ciała pocisk, który został umieszczony w koronie figury Matki Bożej w Fatimie. Uznał także, że wizja trzeciej tajemnicy – biskupa w bieli ginącego od kuli – odnosi się do zamachu na jego życie - przypomniał Senk.
Treścią trzeciej tajemnicy fatimskiej była wizja drogi wiodącej na górę, pod krzyż, którą kroczył papież, widząc obok siebie ginących ludzi, także księży i zakonnice, który na koniec zostaje zabity. Jej treść siostra Łucja jedna z trójki dzieci, którym miała objawić się Matka Boża spisała ją na polecenie biskupa Leirii-Fatimy na przełomie 1943 i 1944 roku, a następnie przekazała papieżowi Janowi XXIII.
W ocenie eksperta, powiązanie zamachu z orędziem fatimskim „zaowocowało rozwinięciem przez Jana Pawła II myśli teologicznej na temat znaczenia cierpienia i pokuty oraz kwestii przebaczenia nie tylko w wymiarze osobistym ale także całej wspólnoty Kościoła”.
- Owocem tego był m.in. list apostolski o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia „Salvifici doloris” z 11 lutego 1984 r. czy liczne wypowiedzi papieża w obronie ludzi bezbronnych, skrzywdzonych, chorych i uciskanych - powiedział Senk.
- W tym kontekście zrozumiały staje się zainicjowany przez Jana Pawła II proces „oczyszczenia pamięci” Kościoła mający go przygotować na wejście w trzecie tysiąclecie. Centralnym punktem tego była uroczysta msza św. przebaczenia (znana jako Mea Culpa) celebrowana 12 marca 2000 r. w Bazylice Świętego Piotra w Rzymie, podczas której papież poprosił Boga o przebaczenie za grzechy popełnione przez chrześcijan od początku dziejów Kościoła w tym m.in. za nawracanie siłą na wiarę, krucjaty, Inkwizycję, antysemityzm, nietolerancję, dyskryminację kobiet i godzenie w prawa człowieka - wskazał dyrektor Centrum Myśli Jana Pawła II.
Zwrócił uwagę, że papież wcześniej przebaczył Mehmeteowi Ali Agcy, który 13 maja 1981 r. strzelał do niego na Placu św. Piotra.
- Najpierw, jak wspominał kard. Stanisław Dziwisz, w drodze do kliniki, później publicznie w pierwszą niedzielę podczas Angelusa, a 27 grudnia 1983 r. odwiedził zamachowca w rzymskim więzieniu Rebibbia i rozmawiał z nim w cztery oczy przez 25 minut. Nie było w postawie papieża nic z jakiegoś symetryzmu, oczekiwania, że druga strona wyrazi skruchę, poprosi o przebaczenie, jak to ma miejsce w relacjach politycznych. Było to świadectwo chrześcijańskie wiary - ocenił dyrektor Centrum Myśli Jana Pawła II.
Ekspert zwrócił uwagę, że jednym ze skutków rozwoju myśli teologicznej papieża na temat cierpienia był wzrost - w porównaniu z poprzednimi stuleciami - liczby beatyfikacji i kanonizacji męczenników.
- W ten sposób jako Następca Świętego Piotra wskazywał wiernym, że cierpienie jest wpisane w samą tożsamość chrześcijaństwa; że przemiany ustrojowe po 1989 r. nie oznaczają w wymiarze duchownym sielanki; że wierność Chrystusowi kosztuje - powiedział Senk.
Jako kolejny skutek zamachu z 1981 r. wskazał mocniejsze zaakcentowanie przez Jana Pawła II jego zawołania „Totus Tuus”.
- Niektórym teologom wydawało się, że element maryjny w nauczaniu Karola Wojtyły wynika z utraty przez niego w dzieciństwie matki oraz wychowania w typowej dla Polski maryjności. Natomiast wydarzenia z 13 maja 1981 r. i ich związek z orędziem fatimskim rzuciły inne światło na osobę i pontyfikat papieża. A obecne w nauczaniu akcenty maryjne czy wprowadzenie do Różańca tajemnic światła świadczyły o autentycznej, głębokiej duchowości Jana Pawła II - powiedział Senk.
Przyznał, że zamach na papieża wymusił również zmiany w funkcjonowaniu Gwardii Szwajcarskiej z zadań reprezentacyjnych do działań ochronnych. - Zwiększono liczbę funkcjonariuszy towarzyszących papieżowi podczas audiencji i podróży apostolskich oraz otrzymali oni odpowiednie uzbrojenie - zwrócił uwagę ekspert.
Powiedział, że najbardziej długotrwałe okazały się jednak konsekwencje medyczne u papieża. - Zamach spowodował, że dużo trudniej przechodził choroby w kolejnych latach - dodał.
Zapytany o wpływ zamachu na kondycję Kościoła katolickiego w Polsce, Senk zwrócił uwagę, że maj 1981 r. był niezwykle trudny dla duchowieństwa i wiernych w naszym kraju.
- W tym samym czasie umierał cieszący się niekwestionowanym autorytetem kard. Stefana Wyszyński. W związku z tym, modlono się zarówno za przywódcę Kościoła powszechnego, jak i Prymasa Tysiąclecia - przypomniał. Dodał, że „zamach na papieża uzmysławiał również Kościołowi w Polsce, że Moskwa tak łatwo nie odda swojej strefy wpływów i może posunąć się bardzo daleko”.
Powiedział, że zamach z 1981 r. był także sygnałem dla państw zachodnich wskazującym na rosnącą rolę Polski w procesie przemian w bloku wschodnim. - Pokazywał obawy Moskwy oraz znaczenie pontyfikatu Jana Pawła II w budzeniu świadomości narodowej po wschodniej stronie żelaznej kurtyny - ocenił.
3 czerwca 1981 r. Jan Paweł II wrócił do Watykanu i rozpoczął rekonwalescencję. Jednak 17 dni później okazało się, że konieczna jest jego ponowna hospitalizacja z powodu komplikacji. Lekarze postanowili zatrzymać papieża w klinice do 13 sierpnia. Tego dnia w oficjalnym komunikacie medycznym poinformowano o pomyślnym zakończeniu leczenia pooperacyjnego.
Autentyczność objawień Matki Bożej w Fatimie uznał 13 października 1930 biskup Leirii Jose Coreira da Silva. Papież Pius XII w 1944 roku ustanowił święto Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, a dwa lata później przez swojego legata koronował figurę Matki Bożej Fatimskiej na Królową Świata. W 1949 r. wydał zgodę na rozpoczęcie prac koniecznych do otwarcia procesu beatyfikacyjnego fatimskich dzieci, Franciszka i Hiacynty. Zostali oni beatyfikowani 13 maja 2000 r. i kanonizowani 13 maja 2017 r.
Magdalena Gronek (PAP)
mgw/ mark/


