Źródło: rafaelfilm.pl
W Warszawie zaprezentowano pierwszy film fabularny o Alicji Lenczewskiej - nauczycielce, podróżniczce i miłośniczce literatury. „Mistyczka” to film o kobiecie prowadzącej pozornie zwyczajne życie, która w zaciszu swojego mieszkania w szczecińskim bloku przez lata prowadzić miała rozmowy z Jezusem.
Premiera filmu „Mistyczka” w reżyserii Jana Sobierajskiego odbyła się w środę w Warszawie. Film opowiada historię Alicji Lenczewskiej - zmarłej w 2012 r. nauczycielki ze Szczecina, której przez wiele lat miał objawiać się Jezus. Swoje rozmowy z Chrystusem Alicja opisała w dziennikach „Świadectwo” i „Słowo Pouczenia”.
Bratowa bohaterki filmu, Dorota Lenczewska powiedziała PAP, że Alicja była osobą bezpośrednią, mówiącą prosto z mostu to, co myślała w danej chwili. Czasem zdarzało jej się żałować, że pewne słowa wyszły z jej ust zbyt szybko.
- Przy tym Alicja potrafiła być osobą ciepłą, kochaną. Taka była przede wszystkim dla naszej córki, dla której była ukochaną ciocią. W kontakcie z nią często się uśmiechała, chociaż w stosunku do innych ten uśmiech pojawiał się na jej twarzy zdecydowanie rzadziej - wspominała.
Dorota Lenczewska zastrzegła, że choć w powszechnej świadomości osoby prowadzące głębokie życie duchowe są postrzegane jako „oderwane od rzeczywistości” i „bujające w obłokach”, to Alicja była osobą konkretną i twardo stąpającą po ziemi.
- Żywo interesowała się bieżącymi wydarzeniami w kraju i na świecie, dużo czytała. Krytycznie patrzyła na wiele rzeczy, miała swoje zdanie i otwarcie je wyrażała. Lubiła podróżować, była ciekawa świata. Podróżowała do Włoch, do Medjugorie, do Ziemi Świętej i do Meksyku - przypomniała.
Według Doroty Lenczewskiej przez dużą część dorosłego życia Alicja była osobą religijnie obojętną. Wraz z bratem wzrastała w rodzinie katolickiej, jednak w młodości odeszła od Kościoła i na wiele lat porzuciła praktyki religijne.
- Alicja była mocno związana ze swoim bratem Sławkiem, czyli moim mężem. Sławek również przez wiele lat nie chodził do kościoła. Zaczęło się to zmieniać w latach 70. W 1984 r. oboje trafili do Odnowy w Duchu Świętym. W tej właśnie wspólnocie poznałam ich oboje - mówiła Dorota Lenczewska.
Zaznaczyła, że początkiem przeżyć mistycznych były dla Alicji rekolekcje dla animatorów Odnowy w Duchu Świętym, które odbyły się w marcu 1985 roku w Gostyniu. Tam podczas mszy św., dokładnie po przystąpieniu do Komunii św., Alicji miał objawić się Jezus.
- W swoich dziennikach Alicja napisała później o tej wizji, że Pan Jezus wydawał się jej jako bardziej realny niż ludzie, którzy byli z nią wtedy w kaplicy - powiedziała Dorota Lenczewska.
Dodała, że kilka miesięcy później Alicja zaczęła regularnie doświadczać tzw. lokucji intelektualnej, co w języku mistyki chrześcijańskiej oznacza wewnętrzne słyszenie głosu Boga.
- Na początku Alicja dzieliła się słowami, które otrzymywała od Jezusa we wspólnocie. Z czasem jednak, po tym jak zaczęły pojawiać się ataki na słowo, zaczęła pisać „do szuflady”. Zapiski pokazywała tylko swojemu bratu, spowiednikowi i zaprzyjaźnionej siostrze zakonnej - przypomniała Dorota Lenczewska.
Przyznała, że sama nigdy wprost nie zapytała Alicji o jej rozmowy z Chrystusem. - O tym, że Alicja rozmawia z Panem Jezusem dowiedziałam się od mojego męża. Nigdy jednak nie miałam śmiałości, by ją o to wprost zapytać. Wydawało mi się to zbyt osobiste, zwłaszcza że Alicja sama nigdy mi o tym nie wspomniała - przyznała Dorota Lenczewska. Kiedy u jej męża zdiagnozowano nowotwór, Alicja poprosiła swojego proboszcza o odprawienie mszy św., w której chciała ofiarować swoje życia w intencji uzdrowienia brata.
- Proboszcz na początku nie chciał przyjąć takiej intencji. Zaproponował mszę św. w intencji uzdrowienia Stanisława. Po długich namowach zgodził się i msza się odbyła w intencji wskazanej przez Alicję. Mąż wyzdrowiał a Alicja od tamtego czasu była przekonana, że sama umrze na nowotwór - zastrzegła Dorota Lenczewska.
Przypomniała, że w 2010 r. u Alicji zdiagnozowano raka nerki z przerzutami do płuc. Według Doroty Lenczewskiej Alicja przyjęła diagnozę ze spokojem. Przeszła operację wycięcia nerki i długi pobyt w szpitalu, jednak rozwoju choroby nie udało się zahamować.
Dorota Lenczewska zaznaczyła, że na kilka tygodni przed śmiercią, tuż przed pójściem do hospicjum, Alicja złamała kość udową i nie mogła już samodzielnie się poruszać. Zdecydowała, że ostatnie tygodnie życia spędzi w hospicjum.
- Nie chciała być dla nas ciężarem. Poza tym bardzo zależało jej na codziennym udziale we mszy św., a taką możliwość stwarzał pobyt w hospicjum. Prosiła nas, żebyśmy nie modlili się o jej uzdrowienie, tylko o to, by w jej życiu w pełni zrealizowała się wola Boża - wskazała Dorota Lenczewska.
Tuż przed śmiercią Alicja przekazała swoje zapiski i wkrótce trafiły one do biskupa szczecińsko-kamieńskiego. „Świadectwo” i „Słowo Pouczenia” wydano cztery lata po śmierci mistyczki.
Według Doroty Lenczewskiej głównym przesłaniem zapisków jest miłość, którą Jezus chce ofiarować każdemu człowiekowi oraz życie w bliskiej z Nim relacji.
- Alicja była osobą świecką, mieszkała w bloku i pracowała w szkole. I właśnie w tej szarej codzienności, podobnej do życia większości z nas, rozmawiała z Panem Jezusem. W przesłaniu, które Pan Jezus przekazał za pośrednictwem Alicji, zaprasza On każdego człowieka do budowania z Nim bliskiej relacji i wzrastania w świętości w zwyczajnym życiu - wyjaśniła.
Film „Mistyczka” będzie można zobaczyć w kinach od 11 września.(PAP)
iżu/ aszw/