Okupacja niemiecka

21.11.2016

70 lat temu zapadły wyroki na działaczy Goralenvolku

W dniu urodzin Adolfa Hitlera gubernator Hans Frank przyjmuje na Zamku Królewskim w Krakowie delegację górali. Widoczny Wacław Krzeptowski (pierwszy z lewej). 1940 r. Źródło: NAC W dniu urodzin Adolfa Hitlera gubernator Hans Frank przyjmuje na Zamku Królewskim w Krakowie delegację górali. Widoczny Wacław Krzeptowski (pierwszy z lewej). 1940 r. Źródło: NAC

70 lat temu, 22 listopada 1946 r., w Zakopanem ogłoszono wyroki na działaczy Goralenvolku – nazistowskiej akcji germanizacyjnej na Podhalu podczas II wojny światowej.

Jednak na ławie oskarżonych nie zasiedli główni organizatorzy ruchu - Henryk Szatkowski i Witalis Wieder, którzy uciekli razem z wycofującymi się Niemcami. Przed procesem, w styczniu 1945 r., z wyroku Polskiego Państwa Podziemnego, przywódca Goralenvolku Wacław Krzeptowski został powieszony na świerku niedaleko własnego domu przez partyzantów z Armii Krajowej.

Proces odbył się w zakopiańskiej siedzibie Gestapo w willi Palace nazywanej „katownią Podhala” zaadoptowanej na sąd. Na ławie oskarżonych o działalność w Goralenvolku zasiadło pięciu oskarżonych. Jednym z nich był wiceprzewodniczący Komitetu Góralskiego (Guralishes Komitee) Józef Cukier „Kozieniak”.

Józef Cukier przed sądem tłumaczył, że nikogo nie zmuszał do przyjęcia góralskiej kenkarty;  twierdził, że nie donosił na nikogo i nie brał łapówek, natomiast pomagał wielu osobom wydostać się z więzienia, a trzy osoby  żydowskiego pochodzenia uratował od obozu koncentracyjnego. W 1942 złożył rezygnację z funkcji zastępcy szefa Komitetu Góralskiego. Został on skazany na 15 lat więzienia.

Na ławie oskarżonych nie zasiedli główni organizatorzy ruchu - Henryk Szatkowski i Witalis Wieder, którzy uciekli razem z wycofującymi się Niemcami. Przed procesem, w styczniu 1945 r., z wyroku Polskiego Państwa Podziemnego, przywódca Goralenvolku Wacław Krzeptowski został powieszony na świerku niedaleko własnego domu przez partyzantów z Armii Krajowej.

Również inni oskarżeni tłumaczyli przed sądem, że wielokrotnie pomagali ludziom np. w kwestii kontyngentów dla wojska niemieckiego i ostrzegali górali przed aresztowaniami.

Stanisława Mula i Antoniego Kęska skazano na pięć lat więzienia, a Antoni Tomala usłyszał wyrok trzech lata pozbawienia wolności. Tomasza Kościelniaka uniewinniono. Żaden nie przyznał się do winy. 

Skazani działacze Goralenvolku bezskutecznie zwracali się pisemnie do ówczesnego prezydenta Bolesława Bieruta z prośbą o złagodzenie kary lub zwolnienie z więzienia. Prośby były odrzucane i skazani odbyli w więzieniach swoje wyroki.

Jeden z twórców Góralenvolk Witalis Wieder, który przed wojną był kapitanem rezerwy Wojska Polskiego, a później tajnym agentem Abwehry, podczas procesu otrzymał zaoczny wyrok śmierci. Widera poszukiwały organa Bezpieczeństwa Publicznego jako zbrodniarza wojennego, ale nigdy go nie odnaleziono.

Kolejny twórca Góralenvolk Henryk Szatkowski też uniknął procesu i kary - uciekł za granicę i według dokumentów Urzędu Bezpieczeństwa, z Włoch miał dostać się do Londynu i pracować tam jako urzędnik.

Po przegranej przez Polskę wojnie 1939 roku Niemcy szukali wszelkich inicjatyw, które mogłyby pomagać w administrowaniu podbitymi terenami. Wbrew oczekiwaniom Niemców, nie było wielkiego zainteresowania Podhalan, aby posiadać nazistowskie kenkarty z literą "G". Górale zachowali olbrzymi dystans do tej akcji, a wielu z nich przystępowało do Goralenvolku jedynie z obawy o swoje bezpieczeństwo. Niektórych mieszkańców Podhala naziści przymuszali do wstąpienia do Goralenvolk, zastraszając wywozem do obozów koncentracyjnych lub konfiskatą majątków.

Przywódcą Goralenvolku został znany i szanowany wówczas przedwojenny prezes Stronnictwa Ludowego powiatu nowotarskiego, Wacław Krzeptowski. On też wraz z grupą górali w listopadzie 1939 roku złożył hołd gubernatorowi Hansowi Frankowi na Wawelu, a fakt ten wykorzystały niemieckie gazety propagandowe ukazujące się w Warszawie i Krakowie.

Szacuje się, że przynależność do Goralenvolk zadeklarowało 27 tys. Podhalan, co stanowiło 18 proc. ludności całego regionu, po wojnie nie zachowała się jednak ewidencja wydanych kart. Pozostała część ludności Podhala, mimo gróźb niemieckich, zażądała wydania polskich kenkart.

Proces przywódców Goralenvolku opisał historyk Muzeum Tatrzańskiego Wojciech Szatkowski w książce "Goralenvolk - historia zdrady".  Autor książki, wydanej przez wydawnictwo Kanon, jest wnukiem jednego z twórców Goralenvolku, Henryka Szatkowskiego.

Szymon Bafia (PAP)

szb/ ls/

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL