Wymiana dokumentów ratyfikacyjnych polsko-radzieckiego paktu o nieagresji – od lewej: przedstawiciel handlowy ZSRR Abel, pierwszy sekretarz Poselstwa ZSRR w Polsce Nikołajew, radca Poselstwa ZSRR w Polsce Bohdan Podolski, poseł nadzwyczajny i minister pełnomocny Władimir Antonow Owsiejenko (5.), szef polskiego MSZ Józef Beck, poseł nadzwyczajny i minister pełnomocny Stanisław Patek, sekretarz MSZ Roman Dębicki, dyr. Departamentu Polityczno-Ekonomicznego MSZ Tadeusz Schaetzel. Warszawa. 12.1932. Fot. NAC
25 lipca 1932 r. w Moskwie podpisano polsko-radziecki pakt o nieagresji. Został złamany przez ZSRR 17 września 1939 r. wraz z wkroczeniem Armii Czerwonej na terytorium Polski.
Podpisanie polsko-radzieckiego paktu o nieagresji było konsekwencją zmian, jakie pojawiały się w polityce europejskiej od połowy lat dwudziestych.
Po konferencji w Locarno (1925 r.), podczas której Niemcy podpisały tzw. "układ reński", w którym uznały nienaruszalność swoich granic zachodnich z Francją i Belgią, nie robiąc tego samego wobec wschodnich sąsiadów - Polski i Czechosłowacji, bezpieczeństwo i trwałość granicy polsko-niemieckiej stanęły pod znakiem zapytania. Dodatkowo Locarno stawało się zagrożeniem strategicznego dla Warszawy sojuszu z Francją. Paryż bowiem coraz bardziej gotów był poświęcać interesy swoich sojuszników w Europie Środkowo-Wschodniej dla poprawy stosunków z Niemcami.
Niepokojący z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski był również podpisany w 1926 r. układ pomiędzy ZSRR a Niemcami, w którym oba państwa gwarantowały sobie neutralność w przypadku jakiegokolwiek konfliktu.
Stosunki polsko-radzieckie w tym okresie nadal układały się źle. Moskwa określając rządy Piłsudskiego jako faszystowskie, oskarżała Warszawę m.in. o udział w tworzeniu pod dyktando Anglii antyradzieckiego bloku. Moskwa ponadto deklarowała poparcie dla żądań terytorialnych wobec Polski, podpisując z Litwą układ polityczny będący w sprzeczności z Traktatem Ryskim.
Polska w swojej polityce zagranicznej różnymi drogami dążyła do umacniania porządku opartego na Traktacie Wersalskim i Traktacie Ryskim. W 1928 r. wraz z innymi państwami podpisała tzw. Pakt Brianda-Kelloga o wyrzeczeniu się wojny jako sposobu regulowania problemów międzynarodowych.
Relacje polsko-radzieckie pogorszyły się jeszcze bardziej po zamordowaniu przez rosyjskiego emigranta w 1927 r. Piotra Wojkowa, ambasadora ZSRR w Warszawie. Zdaniem Moskwy, był to dowód na popieranie przez polskie władze dywersyjnych działań rosyjskich organizacji wojskowych. W odwecie Moskwa nasiliła antypolską kampanię propagandową.
Jej przykładem był zainscenizowany proces polskiego księdza z Kijowa Teofila Skalskiego, oskarżonego o szpiegostwo. Pomimo braku dowodów księdza skazano na 10 lat więzienia.
W 1928 r. zlikwidowano autonomiczne okręgi polskie na Białorusi i Ukrainie, deportując ich mieszkańców na Syberię i do Kazachstanu. Ci, którzy "dobrowolnie" nie wystąpili o zmianę narodowości byli aresztowani i wysyłani do łagrów.
Polska w swojej polityce zagranicznej różnymi drogami dążyła do umacniania porządku opartego na Traktacie Wersalskim i Traktacie Ryskim. W 1928 r. wraz z innymi państwami podpisała tzw. Pakt Brianda-Kelloga o wyrzeczeniu się wojny jako sposobu regulowania problemów międzynarodowych.
Rok później Polska odpowiadając na propozycję Moskwy, przystąpiła razem z Estonią, Łotwą, Rumunią i ZSRR do tzw. Protokołu Litwinowa, który dotyczył natychmiastowej realizacji postanowień paktu Brianda-Kelloga, uznając jego postanowienia nawet w sytuacji, gdyby ostatecznie nie został on ratyfikowany.
Jednakże wobec trudnej sytuacji międzynarodowej polska dyplomacja zaczęła szukać nowych gwarancji bezpieczeństwa, które opierałyby się na dwustronnych porozumieniach i układach.
Po podpisaniu paktu polsko-radzieckiego w lipcu 1932 r. stosunki między oboma państwami na pewien czas wyraźnie poprawiły się. Obu stronom zależało na tym, ażeby zawartemu porozumieniu nadać duży rozgłos. Dyplomacja polska chciała w ten sposób wpłynąć na korektę polityki prowadzonej przede wszystkim przez Berlin, ale także i Paryż.
Sytuacja międzynarodowa panująca na początku lat trzydziestych zaczęła skłaniać władze ZSRR do porozumienia z Warszawą. Niepokój w Moskwie budziła coraz bardziej agresywna i nacjonalistyczna atmosfera polityczna panująca w Niemczech, związana z sukcesami ruchu nazistowskiego i jego antykomunistycznym charakterem. Stalin obawiał się także wrogich działań ze strony Anglii, Francji i Niemiec, obserwując ich zbliżenie na forum Ligi Narodów.
Duże zaniepokojenie na Kremlu wywoływała również sytuacja na Dalekim Wschodzie, związana z ofensywą japońskiego militaryzmu, zagrażająca nie tylko Chinom, ale i Związkowi Radzieckiemu.
Wzrost nastrojów nacjonalistycznych w Niemczech, coraz większe wpływy Hitlera i partii nazistowskiej dostrzegała również Warszawa. W tej sytuacji również i ona zainteresowana była porozumieniem z Moskwą. Dyplomacja polska liczyła na to, iż podpisanie paktu z ZSRR może być nie tylko przełomem we wzajemnych stosunkach, lecz także może wzmocnić pozycję Polski w Europie Środkowej i zwiększyć jej szansę na ułożenie korzystnych relacji z Berlinem.
25 lipca 1932 r. poseł Stanisław Patek i zastępca ludowego komisarza spraw zagranicznych Nikołaj Kriestinskij podpisali w Moskwie polsko-radziecki pakt o nieagresji.
Obie strony stwierdzały w nim, że wyrzekają się wojny jako "narzędzia polityki narodowej w ich wzajemnych stosunkach, zobowiązują się wzajemnie do powstrzymywania się od wszelkich działań agresywnych lub od napaści jedna na drugą, zarówno samodzielnie, jak łącznie z innymi mocarstwami. Za działanie sprzeczne ze zobowiązaniami niniejszego artykułu uznany będzie wszelki akt gwałtu naruszający całość i nietykalność terytorium lub niepodległość polityczną drugiej Umawiającej się Strony, nawet gdyby te działania były dokonane bez wypowiedzenia wojny i z uniknięciem wszelkich jej możliwych przejawów".
W pakcie o nieagresji Polska i ZSRR zobowiązywały się także nie brać udziału w żadnych porozumieniach wrogich wobec drugiej strony i stwierdzały, że obecnie w takich porozumieniach nie uczestniczą.
W przypadku napaści przez państwo trzecie na jednego z sygnatariuszy paktu druga strona zobowiązywała się nie udzielać pomocy agresorowi. Natomiast w przypadku zaatakowania przez jednego z sygnatariuszy państwa trzeciego, druga strona mogła wymówić traktat bez uprzedzenia.
Pakt zawarty został na trzy lata, z możliwością przedłużenia na kolejne dwa. Jednakże już 5 maja 1934 r. przedłużony został do 31 grudnia 1945 r.
Oceniając działania polskiej dyplomacji w kontekście agresji ZSRR 17 września 1939 r. Wojciech Materski pisał: "Z pewnością II Rzeczpospolita nie mogła w bilansie swej polityki zagranicznej, w tym polityki wschodniej, osiągnąć więcej niż umiędzynarodowienie sprawy jej bezpieczeństwa. W kleszczach niemiecko-rosyjskich nie było żadnej innej szansy".
Po podpisaniu paktu polsko-radzieckiego w lipcu 1932 r. stosunki między oboma państwami na pewien czas wyraźnie poprawiły się. Obu stronom zależało na tym, ażeby zawartemu porozumieniu nadać duży rozgłos. Dyplomacja polska chciała w ten sposób wpłynąć na korektę polityki prowadzonej przede wszystkim przez Berlin, ale także i Paryż.
Wojciech Materski opisując stosunki polsko-radzieckie w okresie międzywojennym, tak oceniał skuteczność działań podejmowanych wówczas przez Warszawę: "Przekonanie, że tylko niezależna polityka, kształtująca w świecie obraz państwa silnego, umiejącego troszczyć się o własne bezpieczeństwo, jest w stanie rzeczywiście je zapewnić, może w perspektywie późniejszych wypadków odczytywane być jako megalomania. Należy jednak spojrzeć na tę kwestię w aspekcie optyki 1932 r.: nieskuteczności dotychczasowej linii politycznej, pogłębiającego się zagrożenia ze strony Niemiec, rosnącej potęgi ZSRR, kapitulanctwa Francji, trafnie ocenianego przez Piłsudskiego jako nieskuteczny mechanizmu Ligi Narodów. Jeśli Beck nawet subiektywnie był przekonany, iż kieruje polityką zagraniczną mocarstwa, obiektywnie rzecz biorąc odciskało się to pozytywnie, a nie negatywnie na skuteczności jego działań".
Polsko-radziecki pakt o nieagresji podpisany 25 lipca 1932 r. nie uchronił państwa polskiego przed paktem Ribbentrop-Mołotow i napaścią ze strony ZSRR dokonaną 17 września 1939 r.
Oceniając działania polskiej dyplomacji w kontekście tej agresji Wojciech Materski pisał: "Z pewnością II Rzeczpospolita nie mogła w bilansie swej polityki zagranicznej, w tym polityki wschodniej, osiągnąć więcej niż umiędzynarodowienie sprawy jej bezpieczeństwa. W kleszczach niemiecko-rosyjskich nie było żadnej innej szansy". (PAP)
mjs/ ls/