Dawny obóz zagłady Kulmhof. Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
W nocy z 17 na 18 stycznia 1945 roku Niemcy zlikwidowali obóz zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem. Był to pierwszy tego typu ośrodek utworzony podczas II wojny światowej na zajętych ziemiach polskich; zginęło w nim ok. 200 tys. Żydów.
Decyzja o ostatecznej likwidacji obozu i egzekucji wszystkich więzionych w nim żydowskich robotników zapadła w związku ze zbliżaniem się wojsk sowieckich, w nocy z 17 na 18 stycznia 1945 r. Przeżyli jedynie Szymon Srebrnik, ranny w czasie rozstrzelania oraz Mordechaj Żurawski, któremu udało się zbiec.
Obóz był pierwszym ośrodkiem uruchomionym przez Niemców wyłącznie w celu dokonywania masowych egzekucji. Służył głównie likwidacji społeczności żydowskiej z pobliskich gett, w tym z największego na terenie Kraju Warty getta łódzkiego. Funkcjonował od grudnia 1941 roku do kwietnia 1943 r. oraz od wiosny 1944 roku do stycznia 1945 r.
Likwidację obozu rozpoczęto w sierpniu 1944 r. Rozebrano baraki i piece krematoryjne, a także wywieziono samochody-komory gazowe. Żydowskich więźniów pracujących przy zacieraniu śladów funkcjonowania Kulmhof sukcesywnie mordowano.
Jesienią 1944 r. przy zacieraniu śladów funkcjonowania obozu pracowało jeszcze ok. 80–90 Żydów, w tym osoby przywożone z Łodzi, wybrane spośród robotniczych komand pozostałych po likwidacji getta.
Ostateczna likwidacja nastąpiła w nocy z 17 na 18 stycznia 1945 r. Do dramatycznych wydarzeń doszło wówczas w spichlerzu, w którym przebywało jeszcze 47 żydowskich więźniów – krawców, szewców oraz robotników porządkowych. Niemcy zaczęli ich wyprowadzać piątkami i rozstrzeliwać przed budynkiem.
Zdesperowani więźniowie podjęli heroiczną decyzję o walce o życie. Wciągnęli na piętro spichlerza i powiesili nadzorcę obozu leśnego, Hauptwachtmeistra Lenza. Następnie z odebranej mu broni ostrzeliwali oprawców, zabijając jednego z policjantów. Komendant Hans Bothmann wydał rozkaz podpalenia spichlerza; w pożarze budynku zginęli ostatni więźniowie.
Śmierci uniknął Szymon Srebrnik – udało mu się uciec.
„Ja wyszedłem w pierwszej piątce. Lenz kazał położyć się na ziemi. Strzelał on z rewolweru wszystkim po kolei w tył głowy. Straciłem przytomność. Odzyskałem ją, gdy koło mnie nikogo nie było. Wszyscy SS-mani strzelali do wnętrza spichrza. Przyczołgałem się do samochodu, który oświetlał teren, i stłukłem oba reflektory. Korzystając z ciemności, uciekłem. Rana nie była śmiertelna. Kula przeszła przez szyję, przeszła przez usta i, przebijając nos, wyszła na zewnątrz. Schowałem się w stodole Wieczorka (za jego wiedzą). Nie znaleźli mnie” – wspominał.
Mordechaj Żurawski, opisując swoje ostatnie chwile w obozie, relacjonował: „W nocy wszedł do spichrza Lenc i wywołał pięciu ludzi, po chwili rozległo się pięć strzałów. Wiedzieliśmy, że jesteśmy wszyscy straceni i będą nas kolejno piątkami rozstrzeliwać. (…) Zdecydowałem się ratować. Stanąłem z nożem w ręku przy drzwiach, za kocem. Gdy wyprowadzono czwartą piątkę i zamykano drzwi, rzuciłem się całym rozpędem na drzwi, prawdopodobnie przewracając Lenca, który je zamykał. Biegłem całym rozpędem przed siebie, zadając ciosy nożem”.
19 stycznia 1945 roku do Chełmna wkroczyły oddziały wojsk radzieckich.
W obozie Kulmhof zamordowano łącznie około 200 tys. Żydów, w większości mieszkańców miast i miasteczek z terenu Okręgu Rzeszy Kraj Warty, a także około 20 tys. Żydów z Niemiec, Austrii, Czech i Luksemburga, wywiezionych jesienią 1941 r. do getta łódzkiego.
Wśród ofiar Kulmhof znalazło się 4,3 tys. Romów i Sinti pochodzących z pogranicza austriacko-węgierskiego, 92 dzieci czeskich, 17 pensjonariuszek domu opieki Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi we Włocławku wraz z jedną z sióstr oraz grupa jeńców radzieckich, której liczebności nie ustalono. Wśród polskich ofiar wymienia się także niezidentyfikowane grupy duchownych oraz dzieci z Zamojszczyzny.
Obóz stał się swoistym poligonem doświadczalnym dla kolejnych niemieckich obozów. Tylko tam przez cały czas działalności wykorzystywano samochodowe komory gazowe – także wtedy, gdy opracowane już były bardziej zaawansowane, stacjonarne instalacje. (PAP)
rpo/ dki/
