Więzienie w Iławie. Fot. sw.gov.pl/plut. Agnieszka Chytroń
Działacze opozycji antykomunistycznej, odnosząc się do postawienia zarzutów w sprawie pobicia internowanych w Iławie w 1982 roku, wskazali, że wśród podejrzanych nie ma mocodawców. Podkreślili, że bolesne wydarzenia sprzed 44 lat wciąż pozostają w ich pamięci.
Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku poinformował w środę, że zarzuty popełnienia zbrodni komunistycznych postawiono trzem byłym funkcjonariuszom Służby Więziennej. 25 marca 1982 roku wzięli oni udział w pobiciu kilkunastu osób internowanych w Iławie.
Władysław Kałudziński, olsztyński opozycjonista antykomunistyczny, który był internowany w Iławie, zauważył, że zarzuty zbrodni komunistycznej postawiono funkcjonariuszom Służby Więziennej, nie zaś ich przełożonym i mocodawcom.
- Ci, którzy usłyszeli zarzuty, to płotki. Minęły 44 lata. Ponad połowa internowanych i represjonowanych już nie żyje. Co roku ktoś ubywa i za chwilę na palcach jednej ręki będzie można ich policzyć - dodał. Powiedział, że nie czuje żalu, że dopiero po tylu latach od tych dramatycznych wydarzeń śledczy sformułowali zarzuty. - Lata mijają, jest codzienne życie i sprawy - dodał.
Inny olsztyński opozycjonista Wojciech Ciesielski, który też przebywał w iławskim ośrodku odosobnienia, zaznaczył, że zarówno sprawcy, jak i inicjatorzy wydarzeń iławskich z 1982 roku muszą być ukarani.
- Te przestępstwa trzeba ścigać, nie ma tu mowy o przedawnieniu. IPN wykonuje bardzo żmudne czynności, prowadząc postępowania dotyczące zbrodni antykomunistycznych. Nie ma we mnie rozgoryczenia. Nawet gdyby choćby jednemu ze sprawców postawiono zarzuty, to niech będzie to przestrogą dla innych, że przestępstwo musi być ukarane - dodał.
Podkreślił, że postawienie zarzutów sprawcom to także wyraz zadośćuczynienia dla represjonowanych i ich rodzin.
Naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku prokurator Tomasz Jankowski poinformował w środę, że w toku śledztwa ustalono, iż 25 marca 1982 roku w Ośrodku Odosobnienia w Iławie doszło do zbiorowego protestu internowanych. Opuścili oni cele i zgromadzili się na korytarzu.
- Protest został zakończony, gdy na teren pawilonu weszła grupa funkcjonariuszy Służby Więziennej wyposażona w kaski, pałki i tarcze. Internowani dobrowolnie wrócili wówczas do swoich cel, które następnie zamknięto - dodał prokurator Jankowski.
Po pewnym czasie osadzeni w dwóch celach domagali się ich otwarcia, zgłaszając potrzebę skorzystania z pomocy medycznej oraz uzyskania materiałów niezbędnych do napisania listu. Wobec braku odpowiedzi internowani zaczęli głośno stukać w drzwi cel. Na teren pawilonu mieszkalnego wkroczyła wówczas grupa interwencyjna Służby Więziennej licząca co najmniej 25 funkcjonariuszy wyposażonych w kaski, pałki szturmowe i tarcze.
Jak ustalili śledczy IPN, funkcjonariusze otworzyli wtedy drzwi dwóch cel, z których osadzeni zgłaszali żądania. Po wejściu do nich bili uwięzionych pałkami szturmowymi, szarpali i kopali. Wyprowadzili następnie internowanych na korytarz pawilonu, gdzie zmuszali do przejścia przez środek szpaleru funkcjonariuszy, którzy zadawali im w tym czasie uderzenia pałkami szturmowymi.
Internowani doznali obrażeń głowy, pleców i ramion. Biegły lekarz sądowy stwierdził, że charakter, intensywność i lokalizacja obrażeń mogły narazić pokrzywdzonych na ciężki uszczerbek na zdrowiu i spowodowały rozstrój zdrowia każdego z nich.
Funkcjonariuszom Służby Więziennej grozi kara do pięciu lat pobawienia wolności.
Historyk Renata Gieszczyńska, opisując w Encyklopedii Solidarności Ośrodek Odosobnienia w Iławie, przypomniała, że funkcjonował on od 13 grudnia 1981 do 28 czerwca 1982 w Zakładzie Karnym w Iławie. Kierował nim naczelnik ZK płk Czesław Głowacki. Za ochronę operacyjną i inwigilację internowanych odpowiadali funkcjonariusze kilkunastoosobowej grupy operacyjnej SB podległej KW MO w Olsztynie.
W ośrodku internowano głównie osoby z woj. olsztyńskiego, gdańskiego, elbląskiego, ciechanowskiego i ostrołęckiego; byli to przede wszystkim działacze i współpracownicy „S”, także kilku przestępców kryminalnych; łącznie w ośrodku przebywało 377 osób, w tym cztery dwukrotnie.
Na potrzeby ośrodka przeznaczono oddzielny pawilon więzienny. Panowały w nim trudne warunki: przepełnione, zimne i brudne cele z otwartym węzłem sanitarnym, okna zasłonięte blendami. Internowani uskarżali się na nieodpowiednie wyżywienie, niedostateczną opiekę lekarską, próby wprowadzenia elementów regulaminu więziennego; początkowo pozbawieni byli spacerów. Byli stale inwigilowani i poddawani presji. Funkcjonariusze SB wzywali ich na rozmowy, namawiali do podjęcia współpracy, podpisywania oświadczeń o lojalności. Wśród regularnie stosowanych represji były m.in. przeszukania cel, przemieszczanie internowanych, cenzurowanie korespondencji, pozbawianie spacerów i widzeń; czasem stosowano osadzanie w izolatkach oraz celi specjalnej, gdzie osadzonych przywiązywano do pryczy.
Internowani podjęli działalność konspiracyjną: wydawali pisma „Nasza Krata” i „Klatkocel”, drukowali ulotki, plakaty, znaczki, uruchomili Radio Internowa, organizowali odczyty, śpiewanie pieśni patriotycznych, wysyłanie listów do Ministerstwa Sprawiedliwości i prymasa Polski, wyrzucali ulotki przez okna. Prowadzili akcje protestacyjne, w tym głodówki, m.in. przeciwko wprowadzanemu regulaminowi więziennemu i stosowanym represjom. Pierwszy protest spowodowany próbą zmuszenia internowanych do używania odzieży więziennej odbył się 13 grudnia 1981; 25 marca i 10 czerwca 1982 r. doszło do siłowej pacyfikacji protestów i pobicia niektórych internowanych przez funkcjonariuszy Służby Więziennej.
Internowani byli wspierani duchowo i materialnie przez Kościół katolicki. 9 stycznia 1982 r. odwiedził ich bp warmiński Jan Władysław Obłąk, który ustanowił ks. Lucjana Antoniego Gellerta ich duszpasterzem, odtąd w każdą niedzielę odprawiane były msze. Ośrodek odwiedzili też m.in. ks. prof. Józef Tischner i bp łomżyński ks. Mikołaj Sasinowski. Duchowni oraz przedstawiciele PCK dostarczali internowanym paczki z żywnością i środkami czystości.
Od 25 do 28 czerwca 1982 r. przed likwidacją placówki zorganizowano transporty internowanych do innych ośrodków odosobnienia; kilkunastu internowanych przewieziono do ośrodka w Kielcach-Piaskach, a pozostałych do ośrodka w Kwidzynie. (PAP)
ali/ miś/