Konstanty Borzęcki. Fot. domena publiczna
Miał zostać księdzem, a tymczasem w tureckiej służbie bił się z Rosjanami. 200 lat temu urodził się Konstanty Borzęcki.
Konstanty Paweł Borzęcki urodził się 10 kwietnia 1826 roku w rodzinie szlacheckiej jako syn Wincentego Borzęckiego i Józefy z Kurczewskich. Jego rodzinna wieś – Modrzewiec w powiecie piotrkowskim leżała w Królestwie Polskim. Została później zlikwidowana w związku z budową Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów, a jej tereny zajęte przez wyrobisko kopalni.
Pierwsze lata życia spędził w domu rodzinnym, gdzie otrzymał podstawową edukację domową, a następnie kontynuował naukę w gimnazjum w Piotrkowie Trybunalskim. W kolejnych latach studiował malarstwo w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie. Nie wiadomo, jak potoczyłyby się jego dalsze losy, gdyby nie to, że – jak przekonuje biograf Borzęckiego, orientalista Jerzy Łątka – ojciec, najprawdopodobniej ze względów finansowych, przymusił syna do porzucenia artystycznych planów na rzecz seminarium duchownego. Ewentualne przyszłe kapłaństwo miało zapewnić zarówno synowi, jak i całej rodzinie względne utrzymanie.
I prawdopodobnie tak by też się stało, gdyby nie to, że w marcu 1848 roku wybuchło Powstanie Wielkopolskie. Był to zryw niepodległościowy Polaków w zaborze pruskim, będący częścią Wiosny Ludów ogarniającej wówczas Europę. Jego celem było uniezależnienie Wielkopolski od Prus oraz odbudowa polskiej administracji i sił zbrojnych.
Jerzy Łątka, a za nim inni biografowie, podkreślają, jak niewiele wiadomo o udziale Borzęckiego w powstaniu, które odbywało się przecież na terenie innego zaboru. Nie wiadomo dokładnie, w jakich okolicznościach trafił do oddziałów powstańczych ani kiedy po raz pierwszy wziął udział w walce. Wiadomo natomiast, że uczestniczył w walkach o Nowe Miasto jako żołnierz 4. kompanii strzelców. Jego udział w powstaniu był jednak krótkotrwały i nie odegrał większej roli w przebiegu wydarzeń.
A choć powstanie zakończyło się klęską, stało się dla wielu młodych ludzi, w tym Borzęckiego, momentem przełomowym i impulsem do porzucenia dotychczasowej drogi życiowej. Groźba represji ze strony władz pruskich była realna, a porzucenie seminarium dodatkowo komplikowało jego sytuację rodzinną. W praktyce znalazł się więc w sytuacji bez wyjścia. Po klęsce Powstania Wielkopolskiego Borzęcki walczył jeszcze w rewolucji węgierskiej 1848–1849.
Kiedy pojawiła się możliwość legalnego opuszczenia kraju, postanowił z niej skorzystać. Szybko jednak się okazało, że deklaracje władz pruskich o amnestii dla tych uczestników walk, którzy złożą broń nie miały pokrycia. Borzęcki został aresztowany i uwięziony – początkowo w Poznaniu, a potem w Kostrzynie i Magdeburgu.
Gdy w końcu został uwolniony, udał się na emigrację i we Francji trafił w orbitę działaczy skupionymi wokół księcia Adama Jerzego Czartoryskiego i jego Hotelu Lambert. W ten sposób nawiązał znajomości z Agencją Wschodnią – swego rodzaju placówką wywiadowczo-dyplomatyczną Czartoryskiego, której celem było podkopywanie interesów Rosji z pomocą Turcji.
Od końca XVIII wieku część polskich patriotów właśnie w Turcji upatrywała sojusznika w walce o odzyskanie niepodległości. Dla Turcji, która sama czuła się zagrożona ekspansją rosyjską, Polacy – zwłaszcza ci z doświadczeniem wojskowym, stanowili zaś cenne wzmocnienie kadrowe.
Turkolożka Agnieszka Ayşen Kaim przypomniała, że pierwsza fala polskich emigrantów w Imperium Osmańskim pojawiła się już po powstaniu kościuszkowskim, a kolejne - po powstaniu listopadowym, w czasie Wiosny Ludów (1848–1849), wojny krymskiej (1853–1856) oraz po powstaniu styczniowym.
Aby uniknąć ewentualnych problemów formalnych, władze tureckie dbały o to, by każdy nowo przyjęty kandydat do ich wojska przechodził na islam. Agnieszka Ayşen Kaim wyjaśnia jednak, że konwersja nie miała charakteru konfesyjnego, lecz polityczny.
Konstanty Borzęcki po przejściu na islam złożył przysięgę sułtanowi Abdülmecidowi I (panował w latach 1839-1861) i przyjął nowe imię i nazwisko. Odtąd nazywał się Mustafa Celaleddin (Dżelaleddin).
Ponieważ nie miał ukończonych szkół ani wojskowych, ani inżynieryjnych, musiał nadrabiać braki samodzielnie. Wiemy o tym z jednego z jego listów do Michała Czaykowskiego, znanego jako Mehmed Sadyk Effendi, będącego mentorem Polaków w Turcji. Borzęcki prosił w nim, by „Wasz Dobrodziej raczył mi nadesłać jakąkolwiek z książek inżynierskich”, a przy okazji także… kolorowe farby. Porzucone wcześniej zainteresowania plastyczne okazały się bowiem przydatne. Na obczyźnie sporządzał plany i mapy, a po pewnym czasie został nawet głównym kartografem. Według jego pomysłu wznoszono nawet fortyfikacje, w nieznanym dotąd w Turcji stylu. Tworzył również obrazy, przedstawiające „barwy azjatyckiej natury i azjatyckich piękności”.
Borzęcki-Mustafa jako wojskowy był wysyłany na różne fronty. Już na początku wojny krymskiej zaskarbił sobie uznanie i szacunek tureckich dowódców. Dowody odwagi, a nawet brawury dał w zwycięskiej bitwie pod Szekwetili (w październiku 1853 r.) na terenie Gruzji.
„Przeszedł pierwszy przez most i chociaż wysłano na to miejsce 12 rosyjskich statków, Mustafa wspiął się na twierdzę i dał dowód swojego hartu ducha (…)” – pisał o dzielnym Polaku marszałek Gwardii Sułtańskiej Ahmed Selim.”
Ale życie Mustafy Borzęckiego nie ograniczało się tylko do wojny i prac inżynieryjnych. Naukowcy cenią jego prace naukowe, w których wywodził pochodzenie ludów tureckich z Europy. Pisał o tym w książce „Turcy dawni i współcześni” (fr. Le Turcs anciens et modernes), której egzemplarz z odręcznymi notatkami – jak podaje współczesna turecka gazeta „Milliyet” – znalazł się w pamiątkach dwudziestowiecznego reformatora i prezydenta Turcji, Mustafy Kemala Atatürka.
Chwilowe, jak się okazało, odprężenie w stosunkach turecko-rosyjskich na początku lat 70. XIX wieku, Borzęcki przypłacił odsunięciem na boczny tor. Jednak z uwagi na jego zasługi nie odebrano mu tytułu paszy, ani wysokiego uposażenia, zaś niedługo później przywrócono go do czynnej służby i awansowano do rangi generała dywizji. Swój ostatni bój stoczył w Czarnogórze, wysłany tam do stłumienia antytureckiego powstania. Los sprawił, że marząc o odzyskaniu wolności przez Polską, walczył z ludem który też próbował się wyzwolić spod obcego panowania. 9 października 1876 r. został ranny w bitwie pod wsią Nove Selo – kilkanaście kilometrów od Podgoricy. Dwa dni później zmarł w pobliskim miasteczku Spuž i tam go pochowano, grób się nie zachował.
Mustafa Borzęcki pozostaje postacią, której życie łączy doświadczenia wojskowe i działalność naukową, a jego koncepcje językowe i turkistyczne – jak zauważa Ayşe Kaim – „posłużyły do ukazania procesu europeizacji Turcji nie jako awansu rasowego, lecz jako powrotu do korzeni”.
Nazwisko Mustafy Borzęckiego pozostaje do dziś w Turcji otoczone szacunkiem i pamięcią. (PAP)
Marta Panas-Goworska
Mpg