Wnuczka żołnierza walczącego pod Monte Cassino, Bożena Babiuch podczas obchodów 82. rocznicy bitwy. Fot. PAP/Albert Zawada
Nasze wspomnienia są o stracie nie tyle militarnej, ile ludzkiej, bo każdy z krzyży na Monte Cassino to odrębny człowiek - powiedziała PAP Bożena Babiuch, wnuczka Franciszka Smolaka, strzelca z Monte Cassino, który poległ w boju 17 maja 1944 r.
Od soboty we Włoszech przebywa delegacja Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Celem wizyty jest uczczenie 82. rocznicy bitwy o Monte Cassino oraz odwiedzenie miejsc walk 2. Korpusu Polskiego. W uroczystościach udział biorą weterani, członkowie rodzin żołnierzy, przedstawiciele organizacji kombatanckich i środowisk polonijnych, harcerze z całej Polski oraz reprezentanci władz państwowych i samorządowych Polski i Włoch. Tegoroczne obchody mają szczególnie międzypokoleniowy charakter. Na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino rodziny żołnierzy pochowanych na tutejszej nekropolii po raz pierwszy dzieliły się wspomnieniami o bliskich.
Jedną z takich osób była Bożena Babiuch, wnuczka strzelca Franciszka Smolaka, który 17 maja 1944 r. - dzień przed zdobyciem klasztoru na Monte Cassino - poległ w boju. Spoczywa na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino.
- Wspomnienia o moim dziadku, strzelcu pochodzącym z okolic Sokołowa Małopolskiego, są autorstwa mojej mamy Genowefy. W trakcie uroczystości odczytałam jej nigdy niewysłany list do ojca. Mojej mamie bardzo brakowało ojca. Mnie brakowało dziadka. Nasze wspomnienia są o braku i stracie nie tyle militarnej, ile człowieczej - mówiła w rozmowie z PAP Babiuch.
Podkreśliła, że w trakcie wystąpienia towarzyszyły jej ogromne emocje. - Głos drżał mi z emocji szczerych, nieskrywanych, bo po raz pierwszy mogłam innym ludziom, słowami mojej mamy, opowiedzieć historię mojego dziadka - zaznaczyła.
Opowiadała, że po śmierci Smolaka dla jego żony Anieli oraz dwóch córeczek Heleny i Genowefy zaczął się trudny czas. Nie było żadnej pomocy dla wdowy i sierot, bo Smolak był żołnierzem generała Władysława Andersa.
- Każdy z krzyży na Monte Cassino to człowiek. Każdy z krzyży to także strata dla rodziny, Polski, regionu. Staraliśmy się w ramach delegacji wspomnieniowej uczłowieczyć te krzyże, nadać im twarze, nazwiska, miejsce i losy - podkreśliła.
Masyw Monte Cassino wraz ze znajdującym się na wzgórzu klasztorem benedyktynów był w czasie II wojny światowej kluczową niemiecką pozycją obronną na tzw. linii Gustawa, mającą uniemożliwić aliantom zdobycie Rzymu. 18 maja 1944 r. po niezwykle zaciętych walkach zdobył je 2. Korpus Polski dowodzony przez gen. Władysława Andersa. W bitwie zginęło 923 polskich żołnierzy, 2931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych.
Z Cassino Katarzyna Krzykowska (PAP)
ksi/ miś/