Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podczas uroczystości z okazji rocznicy zbrodni wołyńskiej w miejscowości Ołyka. Fot. PAP/Vladyslav Musiienko
Dobra przyszłość potrzebuje prawdy, upamiętnienia i daje przebaczenie – podkreślił w sobotę wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podczas uroczystości żałobnych w ukraińskiej Ołyce w 83. rocznicę zbrodni wołyńskiej. Dodał, że m.in. ekshumacje ofiar są dla Polski sprawą niezwykłej wagi.
11 lipca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Upamiętnia on rocznicę tzw. krwawej niedzieli 11 lipca 1943 r., gdy doszło do fali mordów na Polakach. Był to punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej.
Podczas uroczystości w Ołyce z udziałem również przedstawicieli ukraińskich władz, Kosiniak-Kamysz powiedział, że obecni zgromadzili się tam po to, „żeby pamiętać i żeby też dać przestrogę, aby takie doświadczenie między narodem polskim a ukraińskim nigdy więcej nie miało miejsca”. Ukrainę reprezentował pierwszy wiceminister kultury Iwan Werbycki i szef tamtejszego Instytutu Pamięci Narodowej Ołeksandr Ałfiorow.
Jak powiedział Kosiniak-Kamysz, to jest dzień, „w którym nie tylko o przeszłości, ale jeszcze bardziej musimy mówić o przyszłości”. - Czego potrzebuje dobra przyszłość? Potrzebuje prawdy, potrzebuje upamiętnienia i daje przebaczenie. Te trzy wartości idą ze sobą niezmiernie i nieśmiertelnie połączone - zauważył.
Zwracając się do przedstawicieli strony ukraińskiej, Kosiniak-Kamysz podkreślił, że przybywa na Wołyń ze znakiem pokoju, jak do przyjaciół, wśród których – zaznaczył – mówi się szczerze. Przekonywał, że po drugiej stronie „musi być zrozumienie”, które jest „tak ważne dzisiaj dla Polski”.
- W obliczu dnia dzisiejszego to bycie w prawdzie, upamiętnienie, ekshumacja i godny pochówek jest dla nas sprawą niezwykłej wagi – podkreślił. - To upamiętnienie nie może być w żaden sposób haftowane nienawiścią, musi być uszyte z miłości – dodał.
Wskazał, że „przyjaźń to mówienie sobie prawdy, nawet tej trudnej”. – Przyjaźń to pójście razem do przodu pomimo doświadczeń przeszłości. A może dzięki tym doświadczeniom z przeszłości, jest to budowanie lepszej przyszłości – mówił.
Kosiniak-Kamysz podkreślił też, że nie można wpaść w „śmiertelną spiralę nienawiści”. Dodał, że „nie da się tego zrobić bez godnego upamiętnienia”.
Zdaniem wicepremiera, do dekalogu można by dodać jeszcze jedno, jedenaste przykazanie: – Jedenaste przykazanie, 11 lipca każdego roku: „Nie sprawiaj bólu, nie gloryfikuj tych, którzy wywołują ból i cierpienie u twoich przyjaciół” – powiedział.
Wicepremier zaapelował również, aby 83. rocznica ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej była „dniem przemienienia wielu serc, umysłów, a zawsze niech pozostanie dniem wiecznej i świętej pamięci dla męczeńskiej śmierci Polaków, męczeńskiej śmierci niewinnych”.
- Przychodzę po to, żeby w żaden sposób nie rozdrapywać rany, ale żeby ona się zabliźniła. Ale żeby się zabliźniła, musi być opracowana, wtedy dopiero się może zagoić – zaznaczył.
Charge d’affaires Polski w Ukrainie Piotr Łukasiewicz przekonywał, że „wstyd za przemoc z dawnych czasów czyni nas (…) lepszymi obywatelami współczesnych państw”.
- Ten wstyd za przeszłość sprawia, że chcemy być lepsi, mądrzejsi i szlachetniejsi, niż nasi przodkowie i poprzednicy. Ten wstyd naucza nas jak budować lepszą przyszłość, byśmy nigdy nie musieli popełniać błędów i okrucieństw popełnianych przez naszych przodków. Byśmy byli zjednoczeni w budowaniu lepszego świata i lepszego sąsiedztwa - powiedział Łukasiewicz.
Dodał, że potomkowie muszą „odkrywać i zapamiętywać nazwiska” ofiar rzezi wołyńskiej - zaznaczył.
Według dyplomaty dobrze opowiedziana historia wymienia nazwiska i służy za lekcję „jak jej nie powtarzać”. - Historia dwóch narodów mieszkających na jednej ziemi to przeważnie historia sporu i zadawanych sobie wzajemnie cierpień. Ale też lekcja dla lepszego sąsiedztwa dwóch odrębnych, suwerennych narodów i państw. Lekcja dla przyszłości – powiedział Łukasiewicz.
Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Łącznie od lutego 1943 r. do wiosny 1945 r. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło według badaczy ponad 100 tys. Polaków. Za sprawców uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej UPA.
UPA pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. W ostatnich miesiącach doszło do napięć w relacjach polsko-ukraińskich w powodu kwestii historycznych, w tym upamiętniania Ukraińskiej Powstańczej Armii i związanych z nią postaci. Spór wywołała podjęta pod koniec maja decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej nazwy Bohaterów UPA.
Decyzja ta spotkała się z krytyką w Polsce. Negatywnie ocenili ją m.in. premier Donald Tusk, szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, resort dyplomacji, a prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, że zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Dzień później Zełenski odesłał order do Warszawy za pośrednictwem firmy kurierskiej.
Orderu Orła Białego zrzekło się także trzech byłych prezydentów Ukrainy, a inne polskie odznaczenia państwowe zwrócili m.in. szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow i szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha.(PAP)
from/ aop/