Warszawa, 22.07.2026 r. Wiceprezes Instytutu Pamięci Narodwej Mateusz Szpytma złożył kwiaty przy Pomniku Umschlagplatz w Warszawie przed rozpoczęciem Marszu Pamięci 2026 upamiętniającego kobiety ze stołecznego getta. Fot. PAP/Paweł Supernak
Senat najprawdopodobniej nie wyrazi zgody na powołanie na prezesa IPN wybranego już przez Sejm na to stanowisko Mateusza Szpytmy - przeciw tej kandydaturze są mające większość kluby KO i Lewicy. Ale zwolennicy wyboru nie tracą nadziei.
17 lipca br. Sejm powołał dr. Mateusza Szpytmę na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Aby Szpytma objął urząd, jego kandydaturę musi zatwierdzić Senat.
Senatorowie mają głosować nad tą kandydaturą na rozpoczynającym się w środę posiedzeniu.
Wybór kandydata rekomendowanego przez Kolegium IPN był w Sejmie możliwy, bo poparły go kluby PiS, Konfederacji, a także PSL. Przeciw zaś były Koalicja Obywatelska i Lewica. Jeśli jednak w taki sam sposób przedstawiciele tych klubów zagłosują w Senacie, druga izba nie wyrazi wymaganej zgody na objęcie przez Szpytmę urzędu.
Przeciwne mu kluby KO i Lewicy mają bowiem wspólnie 50 senatorów. Z kolei popierające Szpytmę kluby PiS oraz Trzeciej Drogi dysponują razem 41 głosami. Siedmiu senatorów ma klub Nowa Polska-Centrum, zaś dwóch jest senatorów niezrzeszonych.
Kluby senackie ostateczną decyzję jak głosować mają podjąć albo we wtorek wieczorem, albo w środę rano. Jednak jest niemal pewne, że kluby KO i Lewicy będą przeciw. Głosowanie senatorów KO przeciw Szpytmie zapowiedział po sejmowym głosowaniu m.in. premier Donald Tusk.
- Dla mnie najważniejsza rzecz, jeśli chodzi o IPN, to kwestia wyjaśnienia wszystkich nieprawidłowości finansowych, które miały miejsce za czasów prezesa Karola Nawrockiego i kierownictwa z jego czasów. Mamy raport Najwyższej Izby Kontroli, dlatego uważam, że osoby które zasiadały wtedy w kierownictwie Instytutu nie mogą zasługiwać na poparcie w sytuacji, gdy dochodziło do tak poważnych nieprawidłowości - powiedział PAP senator KO i były minister sprawiedliwości Adam Bodnar.
Senator Marcin Karpiński z Lewicy powiedział PAP, że on będzie głosował przeciw Szpytmie, bo ma wątpliwości co do istnienia IPN. - Myślę, że to jest zbyt rozbuchana instytucja, jeśli w ogóle potrzebna, a ma budżet 600 milionów. Dziś wiele zadań powinno być albo zakończonych, jak lustracja, albo przesunięte np. do Archiwum Akt Nowych - zaznaczył.
Za kandydaturą Szpytmy zagłosują zaś kluby PiS i Trzeciej Drogi.
- Doktora Mateusza Szpytmę znam bardzo dobrze, bo kontynuuje działania podejmowane przez prezesa Karola Nawrockiego, a spotykamy się przy bardzo wielu okazjach i inicjatywach IPN w moim okręgu, czyli w Kielcach. Bardzo pozytywnie oceniam współpracę kandydata z aktualnymi władzami Instytutu z mojego terenu - powiedział PAP senator PiS Krzysztof Słoń.
- Dobrze oceniam też działania Instytutu Pamięci Narodowej, służące temu, by nie burząc skomplikowanych relacji między Polską, a Ukrainą osiągnąć to co dla nas jest najważniejsze, czyli odkryć groby ofiar zbrodni wołyńskiej i dokonać ekshumacji. Łatwo tu o pewien impas, a to przecież nie służyłoby temu, by każdego z tych naszych rodaków, którzy zostali wtedy bestialsko zamordowani odnaleźć i pochować w poświęconej ziemi. Myślę, że doktor Szpytma jest gwarantem tego, że to będzie realizowane we właściwy sposób - dodał senator PiS.
Z kolei popierający Szpytmę senator Trzeciej Drogi Jan Filip Libicki przyznał, że "czynniki wyższe" w jego ugrupowaniu, czyli w PSL, wykazują mimo wszystko "delikatny optymizm", jeśli chodzi o wynik głosowania. - Jak powiedziałem, że pan Szpytma nie ma szans, usłyszałem: nie trać nadziei. Choć jestem z natury optymistą, tu jednak jestem pesymistą - powiedział PAP Libicki. - Gratulacje od pana Sławomira Cenckiewicza po wyborze przez Sejm z całą pewnością panu Szpytmie nie pomogły - dodał.
Kluczowe może być głosowanie członków klubu Nowa Polska-Centrum. Senator Wadim Tyszkiewicz z tego klubu powiedział PAP, że nie wie jak jego koledzy, ale on zagłosuje przeciw Szpytmie. - Będziemy jeszcze rozmawiać, ale na ten moment ja zagłosuję przeciw. Dla mnie to co w tej chwili robi IPN jest nie do zaakceptowania, to są ci sami ludzie, którzy byli, gdy Instytutem rządził Karol Nawrocki. To, że pan Szpytma ma zasługi dla ruchu ludowego to nie wystarczy, ponosi pełną odpowiedzialność za funkcjonowanie IPN w ostatnich latach - ocenił Tyszkiewicz.
Nawet jednak poparcie części senatorów z Nowej Polski-Centrum może nie wystarczyć, choć zwolennicy Szpytmy nie tracą nadziei. - Jest sierpień, czas wakacyjny - powiedział PAP jeden z nich.
Zgodnie z ustawą o IPN prezesa Instytutu Pamięci powołuje i odwołuje Sejm zwykłą większością głosów, za zgodą Senatu, na wniosek Kolegium IPN, które zgłasza kandydata spoza swojego grona. Kadencja prezesa trwa pięć lat, licząc od dnia złożenia ślubowania. Jeżeli Senat nie zaakceptuje decyzji Sejmu w sprawie powołania nowego prezesa Instytutu, Kolegium IPN będzie musiało przeprowadzić kolejny konkurs w tej sprawie.
Mateusz Szpytma z Instytutem Pamięci Narodowej związany jest od 2000 r. Stanowisko wiceprezesa objął dziesięć lat temu, gdy na czele instytutu stanął Jarosław Szarek. Wcześniej był ekspertem w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, asystentem i wicedyrektorem sekretariatu prezesa Janusza Kurtyki. W latach 2015-2016 kierował Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej.
Został rekomendowany przez Kolegium IPN na prezesa tej instytucji 14 kwietnia. Pod koniec tego miesiąca ponad 170 historyków – m.in. dr hab. Dariusz Libionka, prof. Barbara Engelking, prof. Andrzej Friszke, prof. Antoni Dudek, prof. Paweł Machcewicz, prof. Marcin Kula, prof. Andrzej Leder, dr hab. Marcin Zaremba – podpisało się pod apelem do parlamentarzystów, by nie popierali Szpytmy na stanowisko prezesa IPN, bo ponosi on współodpowiedzialność za "skrajne upolitycznienie" IPN w ostatnich latach.
Po głosowaniu w Sejmie wicepremier, szef MON i prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz przyznał, że ten list historyków najbardziej wpłynął na negatywne stanowisko KO wobec kandydatury Szpytmy. - Ten list nie pokazał prawdy o Mateuszu Szpytmie, bo on nigdy nie był zaangażowany politycznie - ocenił Kosiniak-Kamysz.
Jego zdaniem, przy obecnym Kolegium IPN, Mateusz Szpytma to jedyna możliwa kandydatura, która spełnia oczekiwania PSL. - Dziś prawa ręka Karola Nawrockiego rządzi w IPN (chodzi o Karola Polejowskiego - PAP) i tak będzie przez kolejny rok, jeśli Senat nie zaakceptuje kandydatury Mateusza Szpytmy. Nie wiem, czy dla tych historyków, którzy pisali ten list tak będzie lepiej, nie sądzę - mówił Kosiniak-Kamysz.
Stanowisko prezesa IPN jest nieobsadzone od sierpnia 2025 r., gdy pełniący tę funkcję od 2021 r. Karol Nawrocki został prezydentem RP.
W listopadzie ub. roku Sejm nie dokonał wyboru rekomendowanego przez Kolegium IPN wiceprezesa Karola Polejowskiego, kierującego obecnie pracami Instytutu.
Jednym z powodów problemów z wyborem prezesa jest to, że Kolegium IPN wybrane zostało, gdy większość w Sejmie miało PiS, a prezydentem był Andrzej Duda. Tylko w Senacie większość mieli wtedy obecnie rządzący.
W skład Kolegium IPN w 2023 r. wybrani zostali: prof. dr hab. Andrzej Nowak, Bronisław Wildstein (wybrani przez Prezydenta RP), prof. dr hab. Jan Draus, prof. dr hab. Wojciech Polak (przewodniczący), dr hab. Mieczysław Ryba, prof. dr hab. Tadeusz Wolsza, Krzysztof Wyszkowski (wybrani przez Sejm RP), dr Bartosz Machalica, prof. dr hab. Grzegorz Motyka (wybrani przez Senat RP). Zgodnie z ustawą kadencja Kolegium IPN trwa siedem lat. (PAP)
pś/ lm/