Prezes Stowarzyszenia Romów w Polsce Roman Kwiatkowski. Fot. PAP/Tomasz Wiktor
45 lat temu doszło do pogromu Romów w Oświęcimiu – przypomniało Stowarzyszenie Romów w Polsce. Jego prezes Roman Kwiatkowski w oświadczeniu podkreślił, że „pamięć o tych wydarzeniach zobowiązuje do troski o współczesne bezpieczeństwo, godność i prawa obywateli”.
Do wydarzeń doszło 21 i 22 października 1981 r.
„W 45. rocznicę pogromu Romów w Oświęcimiu przypominamy o krzywdzie rodzin, które (…) doświadczyły przemocy, a następnie zostały zmuszone do opuszczenia miasta i kraju. Pamięć o tych wydarzeniach zobowiązuje do troski o współczesne bezpieczeństwo, godność i prawa obywateli” – głosi oświadczenie podpisane przez Romana Kwiatkowskiego, który był świadkiem wydarzeń. Wyjechał po nich z Polski i został pozbawiony obywatelstwa.
Kwiatkowski podkreślił, że wie, co oznacza „utrata ochrony własnego państwa i prawa do powrotu do ojczyzny”. „Dlatego zabieram głos w poczuciu odpowiedzialności za nasze wspólne państwo i przyszłość jego obywateli. Chcemy być traktowani jak pełnoprawni obywatele – z równymi prawami i obowiązkami. Chcemy, aby nigdy więcej nie naruszano naszych praw i aby nikt nie próbował odbierać nam praw obywatelskich” – zaapelował.
Lider stowarzyszenia zwrócił się do premiera Donalda Tuska o „modyfikację programu integracji społecznej i obywatelskiej Romów w Polsce na lata 2021–2030”. Podkreślił, że „sama przynależność do mniejszości romskiej nie może być traktowana jako oznaka nieprzystosowania społecznego”.
„Program powinien zapewniać potrzebne wsparcie, a jego głównymi celami powinny być przeciwdziałanie dyskryminacji i rasizmowi antyromskiemu, ochrona i rozwój kultury, języka oraz tożsamości romskiej, a także zapewnienie rzeczywistej równości praw i szans. Niezbędny jest rzeczywisty udział Romów w ustalaniu celów programu, jego realizacji i ocenie rezultatów. Pomoc w edukacji, ochronie zdrowia, zatrudnieniu czy mieszkalnictwie powinna odpowiadać na konkretne potrzeby obywateli” – uważa.
Prezes Kwiatkowski zaznaczył, że reprezentowane przez niego środowisko jest gotowe, by rozmawiać z wiceministrem MSWiA Tomaszem Szymańskim, odpowiedzialnym za sprawy mniejszości narodowych i etnicznych oraz realizację programu. Dotychczasowe propozycje spotkania pozostały bez echa.
„Stowarzyszenie jest gotowe wnieść do prac nad zmianami swoją dokumentację, wiedzę i doświadczenie. Zwracam się do pana premiera o nadanie tej sprawie należnej rangi. Poszanowanie godności, równych praw i przyszłości obywateli jest naszą wspólną odpowiedzialnością” – zakończył Roman Kwiatkowski.
Zarzewiem wydarzeń z 21 i 22 października 1981 r. był incydent w piwiarni, gdzie Rom, który poprosił znajomego o kupienie piwa, został uderzony przez innego mężczyznę. Oddał cios. „Konflikt między pojedynczymi osobami szybko przerodził się w atak wymierzony w romską społeczność. Rozpowszechniano nieprawdziwą wiadomość o zabiciu polskich dzieci. (…) Tłum ruszył w kierunku romskich domów. Atakowano ludzi, wybijano szyby, niszczono dobytek. Samochody podpalano i spychano do rzeki Soły” – podało stowarzyszenie.
Interweniowała milicja. Polskie Radio informowało, że nikt nie zginął. Po tych wypadkach jednak niemal cała społeczność romska opuściła miasto.
22 października odbyły się rozmowy z udziałem przedstawicieli Romów, władz i milicji. Romom zaproponowano przeprowadzkę do Bielska-Białej, ale odmówili. Później około stu osób opuściło Polskę. Wyjechali do Szwecji i RFN.
Stowarzyszenie Romów w Polsce działa od 1992 roku. Romowie w Polsce mają status mniejszości etnicznej. (PAP)
szf/ joz/