Gdy w styczniu 1943 roku dr Stefania Perzanowska zaczynała organizować szpital na Majdanku, nie wiedziała jeszcze jednego: że jej mąż, również lekarz, nie żyje od blisko trzech lat. Zginął nie w niemieckim obozie, tylko w sowieckiej niewoli — jedna z ofiar zbrodni katyńskiej. Historia kobiety, która przez lata ratowała życie więźniarek, sama nie znając losu najbliższej osoby, to jeden z najmniej znanych wątków jej biografii.
Marek Trybulski, właściciel Krakowskiego Salonu Numizmatycznego kupił kolejne listy Jana Nowaka - lekarza, a w czasie wojny więźnia obozu koncentracyjnego na Majdanku. Podobnie jak wcześniej nabyte przez siebie dokumenty, podaruje je do muzeum.
Ofiary niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego na Majdanku w Lublinie uczczono w środę, w 82. rocznicę jego likwidacji. W latach 1941-44 życie straciło tam około 80 tys. osób, w tym 60 tys. Żydów.
Kolekcję korespondencji obozowej złożoną z blisko 80 listów byłego więźnia otrzymało w sobotę Państwowe Muzeum na Majdanku (Lubelskie). Materiały dokumentują losy krakowskiego lekarza Jana Nowaka, który przeżył Auschwitz, Majdanek, Gross-Rosen i Flossenbuerg.
Kolekcję listów i dokumentów związanych z Janem Nowakiem, lekarzem, który jako więzień niemieckich obozów pracował w tamtejszych szpitalach, przekazał do archiwum Muzeum Auschwitz Marek Trybulski, właściciel Krakowskiego Salonu Numizmatycznego - podała oświęcimska instytucja.
Marek Trybulski, właściciel Krakowskiego Salonu Numizmatycznego, podaruje do muzeów w Oświęcimiu i Majdanku listy byłego więźnia hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Z pierwszą partią tych zbiorów w sobotę 11 lipca pojedzie do Muzeum Auschwitz.
Państwowe Muzeum na Majdanku w Lublinie zaczęło udostępniać swoje zbiory w wersji cyfrowej. Na stronie internetowej można przeglądać już ok. 300 zeskanowanych obiektów. Wśród nich są dokumenty obozowe, a także fotografie, korespondencja, prywatne dokumenty więźniów. Baza będzie stale rozbudowywana.
Niemcy również obchodzili święta, więc w Wigilię wcześniej pozwolili zakończyć pracę. Od wieczora więźniowie zaczynali składać sobie życzenia między barakami, śpiewali kolędy, spotykali przy prowizorycznych szopkach – wynika z relacji byłych więźniów obozu koncentracyjnego na Majdanku.