Marszałek Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji prasowej w Sejmie. Fot. PAP/Leszek Szymański
Nie ma zgody na żaden relatywizm historyczny; każdemu powinien włączyć się dzwonek alarmowy, jeżeli chodzi o jakąkolwiek relatywizację oceny historii naszego kraju i historii Europy — podkreślił marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, odnosząc się do słów Tuckera Carlsona o ataku Hitlera na Polskę.
Amerykański publicysta Tucker Carlson podczas rozmowy w swoim podkaście z byłym brytyjskim ministrem Jacobem Reesem-Moggiem uzasadniał napaść Hitlera na Polskę w 1939 roku tym, że Niemcy zostały okrojone z należących do nich „niemieckich terytoriów z Niemcami”, nie odnosząc się do riposty rozmówcy, że wcześniej Prusy brały udział w rozbiorach Polski.
Do sprawy odniósł się na platformie X ambasador USA w Polsce Tom Rose, który napisał, że „wywiad” Carlsona „pokazuje, dlaczego jest on najbardziej niebezpiecznym demagogiem w Ameryce”. „Jest historycznym analfabetą udającym współczesnego Herodota” - dodał.
Podkreślił też, że „przepisanie historii tak, by nazistowskie Niemcy jawiły się jako ofiara, a Polska — naród, który Hitler najechał, okupował, terroryzował i dążył do zniszczenia — jako przestępca, to celowe niszczenie prawdy moralnej i groteskowa obraza narodu, który zapłacił cenę krwi niemającą sobie równych w kronikach ludzkich zbrodni”.
Czarzasty podczas wtorkowej konferencji przed posiedzeniem Sejmu podziękował ambasadorowi USA za „krytyczne odniesienie się do tej wypowiedzi”.
Jak podkreślił, „nie ma zgody na żaden relatywizm historyczny”. - Nie ma też zgody na to, co robi i głosi w tej chwili AfD w Niemczech (...). Czerwone światło, dzwonek alarmowy niech się każdemu z nas włączy, jeżeli chodzi o takie wystąpienie jak Tuckera Carlsona, jeżeli chodzi o wzmacniającą się siłę AFD, jeżeli chodzi o jakąkolwiek relatywizację, oceny historii naszego kraju i historii Europy — zaznaczył Czarzasty.
AfD jest określana jako partia prawicowa, nacjonalistyczna, populistyczna czy antyestablishmentowa. Jej program zakłada m.in. znaczne ograniczenie imigracji do Niemiec, zmniejszenie kompetencji instytucji UE i przekazanie ich państwom narodowym, a także „normalizację” stosunków z Rosją, w tym zniesienie sankcji oraz odbudowę i uruchomienie gazociągu Nord Stream.
Wywiad z Reesem-Moggiem nie był pierwszym, w którym Carlson, znany z prorosyjskich poglądów, były gwiazdor telewizji Fox News, krytykował udział Aliantów w wojnie z III Rzeszą. W przeszłości zapraszał m.in. - znanego z rewizjonizmu i relatywizacji Hitlera — historyka, podcastera Daryla Coopera. Wielokrotnie też deklarował sympatię dla Rosji Władimira Putina i sugerował jej wyższość nad Zachodem.
W wywiadzie z Reesem-Moggiem Carlson twierdził m.in., wbrew faktom, że rosyjska gospodarka jest „o wiele większa” niż brytyjska, a Rosja zamyka znacznie mniej osób niż Wielka Brytania w więzieniach za wpisy w mediach społecznościowych. Brytyjski polityk wielokrotnie prostował wypowiedzi swojego rozmówcy, zarzucając mu, że „balansuje na granicy obrony Hitlera”. Carlson odparł, że „nie jest skrytym nazistą”.
W poniedziałek ambasada w Waszyngtonie opublikowała list wysłany przez charge d'affaires polskiej ambasady w Waszyngtonie Bogdana Klicha do Carlsona, w którym podkreślił on, że „jest oburzony fałszywymi i głęboko niepokojącymi stwierdzeniami” podcastera. Klich zażądał „natychmiastowego i publicznego wycofania się z tych kłamliwych i haniebnych oświadczeń oraz przeprosin za nie”.
Podkreślił, że stwierdzenia Carlsona dotyczące napaści III Rzeszy na Polskę stanowią „kolosalną zniewagę dla milionów ofiar nazizmu, w tym setek tysięcy amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli lub zostali ranni podczas wyzwalania Europy spod okupacji III Rzeszy”. (PAP)
jj/ rbk/