Krynica Morska, 18.07.2019 r. Miasto na Mierzei Wiślanej, między Zatoką Gdańską a Zalewem Wiślanym. Na zdjęciu: Hotel Continental Aqua&Spa, kompleks apartamentowy Margo Krynica. Fot. PAP/Tytus Żmijewski
W tym roku Krynica Morska świętuje 35-lecie nadania praw miejskich. Ten niewielki nadbałtycki kurort w sezonie letnim przyjmuje dziesiątki tysięcy turystów, jednak poza nim liczy zaledwie kilkuset mieszkańców i zmaga się z problemami demograficznymi oraz ograniczonym rynkiem pracy.
Położona na Mierzei Wiślanej Krynica Morska to jedno z najmniejszych miast w Polsce i jeden z najchętniej odwiedzanych przez turystów nadmorskich kurortów. Przyciąga swym naturalnym otoczeniem i plażami. Miasto słynie też rekordowej frekwencji wyborczej.
W sobotę mieszkańcy Krynicy Morskiej będą celebrować jubileusz 35-lecia miasta. Na Placu Masztowym zaplanowano wiele atrakcji. W programie jest m.in. uroczysta sesja Rady Miasta, koncert Leszka Możdżera, degustacja urodzinowego, wspólne zdjęcie na molo, wieczorne koncerty Skolima, Eneja oraz zespołu Korzuh, a także pokaz laserów.
Choć rocznica nadania praw miejskich przypadała 2 kwietnia, samorząd zdecydował się przenieść świętowanie na maj. Burmistrz Sylwia Szczurek w rozmowie z PAP tłumaczyła, że decyzja była praktyczna i konsultowana z mieszkańcami.
- 2 kwietnia po pierwsze było chłodno, po drugie blisko były święta. Nasi mieszkańcy, przygotowywali się już do przyjęcia gości. Z tego względu majówka również nie wchodziła w grę. 16 maja są komunie, później zaczynają się regaty o Puchar Polskiego Związku Żeglarskiego. Tak naprawdę to był jedyny możliwy termin. Chcieliśmy, żeby mieszkańcy odetchnęli i poczuli, że to jest ich święto - powiedziała Szczurek.
Zaznaczyła, że dzisiejsza Krynica to zupełnie inne miasto niż trzy dekady temu: zmieniła się zabudowa, zmienili się ludzie, zmienił się sposób funkcjonowania miasta.
— Pobudowano apartamentowce, część nieruchomości została kupiona przez osoby mieszkające poza regionem, które przyjeżdżają na krótki czas i wynajmują te nieruchomości - zaznaczyła.
Mimo tego burmistrz uważa, że jest to miasto z potencjałem, które pozostaje jednym z najważniejszych kurortów na Mierzei Wiślanej. - To my wyznaczamy trendy na Mierzei- oceniła.
Zdaniem Szczurek największym atutem Krynicy Morskiej pozostają walory przyrodnicze i jej położenie. Dlatego — jak dodała — samorząd chce ograniczać dalszą intensywną zabudowę na terenach gminnych.
— Nie chcemy dalszego betonowania miasta. Dosyć z tym. Nie mamy wpływu na tereny prywatne, ale mamy wpływ na miejskie. I idziemy z radnymi w jednym kierunku — na terenach gminnych nie będzie już żadnych blokowisk - zaznaczyła.
Jak dodała, zmieniają się także oczekiwania turystów, którzy coraz częściej szukają aktywnego wypoczynku i kontaktu z naturą. — Ludzie z Warszawy nie chcą przyjeżdżać w blokowiska. Chcą odpocząć wśród drzew, ptaków, chcą korzystać ze ścieżek rowerowych - zaznaczyła.
Nie oznacza to jednak rezygnacji z nowych inwestycji. Wśród planów pojawia się m.in. budowa hotelu o wyższym standardzie.
— Potrzebujemy pięciogwiazdkowego hotelu. Wielu turystów oczekuje kompleksowych usług. Chcą mieć wszystko w jednym miejscu: zabiegi, basen, siłownię. Taki klient dziś do Krynicy nie przyjedzie, bo nie mamy takiej oferty. Sezon się wydłuża. To już nie są tylko dwa-trzy miesiące - przyznała burmistrz.
Jednym z planów samorządu jest również rozwój infrastruktury związanej z wodami solankowymi, m.in. tężni i obiektów rekreacyjnych.
— Mamy wody solankowe i to jest rzecz, którą miasto musi bardzo mądrze wykorzystać, Nie ukrywam jednak, że samorząd nie udźwignie takich inwestycji samodzielnie. Gminy nie będzie stać, żeby wybudować takie obiekty. Myślę więc o partnerstwie publiczno-prywatnym. - powiedziała.
Jednym z problemów kurortu, jak przyznaje Sylwia Szczurek, pozostaje komunikacja i dojazd. Do Krynicy prowadzi właściwie jedna droga, która w sezonie regularnie się korkuje. Rozwiązaniem, jak powiedziała, mogłoby być połączenie wodne.
— Myślimy o uruchomieniu promu samochodowo-osobowego na trasie Tolkmicko–Krynica. Pierwsze rozmowy z burmistrzem Tolkmicka już za nami. To również miałoby odbywać się w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Samorządy mogłyby zrobić przyczółki i infrastrukturę, ale potrzebny jest prywatny armator - wyjaśniła Szczurek, dodając, że takie rozwiązanie byłoby jednocześnie praktyczne i atrakcyjne turystycznie.
W rozmowie z PAP burmistrz mówiła też o wyzwaniach demograficznych. Nie ukrywa, że Krynica Morska się starzeje, a młodzi najczęściej wybierają życie w dużych miastach
Jak przekazała Szczurek, oficjalnie miasto liczy około 1130 mieszkańców. Jednak w szczycie sezonu przebywa w nim nawet 40 tysięcy osób.
— Zimą żyje tu siedemset–osiemset osób. Większość to emeryci. Młodzi ludzie, w wieku produkcyjnym, którzy ukończyli studia, to może 1 proc. ogólnej liczby mieszkańców. Ludzie po studiach z reguły nie wracają, bo pracy tutaj po prostu nie ma. Pracodawcą jest u nas urząd miasta, szkoła, wodociągi, a reszta to prywatni przedsiębiorcy — pensjonaty, hotele czy sklepy — powiedziała.
Dlatego — jak stwierdziła Szczurek — polityka społeczna staje się priorytetem. Jak dodała, miasto stara się organizować seniorom zajęcia poza sezonem, a równocześnie podejmuje próby zatrzymania młodych. — Budujemy budynek, gdzie będzie 18 mieszkań. Otwieramy żłobek - wyjaśniła.
Pytana o wizję miasta za kilkanaście lat, Szczurek odpowiedziała, że „nie chce Krynicy tylko ekskluzywnej, ale miasta z szeroką ofertą, w którym dobrze żyje się mieszkańcom”.
— Nie możemy dopuścić do sytuacji, żeby duży inwestor zmiótł z powierzchni ziemi tę babcię, która wynajmuje dwa pokoiki i dorabia sobie do życia. Dlatego przyszłość Krynicy widzę jako kompromis między nowoczesnością a lokalnością - zaznaczyła. (PAP)
anm/ ktl/